Top

Z pewnością nie raz wspominałam o tym, że Fragmentator nie jest moim pierwszym pamiętnikiem internetowym. Pierwszą stronę założyłam w 2004 roku, po przeprowadzce do Szwajcarii. Było to coś na kształt internetowego albumu ze zdjęciami z naszych wycieczek i wyjazdów.

 

Stronę stworzyłam sama na jakimś amerykańskim serwerze. Usługa była darmowa i po pewnym czasie została wycofana, a ja straciłam zdjęcia i teksty tam zamieszczone. Czasami w zapomnianych czeluściach dysków przenośnych, cudem odnajduję ślady tamtej strony i dzisiejszy wpis jest właśnie takim wspomnieniem.

 

Oryginał tego wpisu powstał dokładnie 10 lat temu! Aż trudno mi uwierzyć, że tak dawno temu stawiałam swoje pierwsze kroki w internecie. Ale chyba jeszcze trudniej mi uwierzyć, że minęło 10 lat od naszej wizyty w stolicy Danii, a my nigdy do Kopenhagi nie wróciliśmy.

 

 

Kopenhaga

30 stycznia 2005

 

Może nie powinnam się dziwić, że styczniowa pogoda nam nie dopisała, ale przyznaję, że jestem rozczarowana. Zimno nie jest dla nas przeszkodą do zwiedzania, ale deszcz już tak.

 

Pochmurne niebo zniechęcało mnie do wyciągania aparatu. A szkoda, bo mamy go od niedawna i taki wyjazd mógł być okazją do treningu, bo nadal uczę się jego obsługi. Cóż, na pogodę mocnych nie ma.

 

 

Na zwiedzanie stolicy Danii mieliśmy kilka sobotnich godzin oraz niedzielne przedpołudnie. Tempo zwiedzania nadawała pogoda oraz nasz półtoraroczny Syn.

 

Co udało nam się zobaczyć w Kopenhadze?

  • Nowy Port (Nyhavn), charakterystyczne kolorowe domki przy nabrzeżu
  • Plac Ratuszowy z Rauszem Miejskim
  • pomnik Hansa Christiana Andersena
  • Okrągła Wieża, z której oglądaliśmy panoramę Kopenhagi
  • Amalienborg, zwany Zimowym Pałacem Królewskim
  • Langelinie (molo, promenada i park) wraz z figurą Małej Syrenki
  • Zamek Rosenborg, dawna rezydencja królów Danii
  • Strøget, jeden z najdłuższych deptaków handlowych w Europie
  • Ogrody Tivoli były już zamknięte, gdy tam dotarliśmy

 

Kopenhaga pogodowo nie była dla nas łaskawa, ale wyjazd mimo wszystko był przyjemną odskocznią. Pozostaje mi mieć nadzieję, że kiedyś ponownie odwiedzimy stolicę Danii, ale może o bardziej słonecznej i cieplejszej porze roku.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie

Nałóg

NOTATNIK