Top

W Porto byliśmy w listopadzie 2007 roku. Z dwójką naszych maluchów (Igorek nie miał nawet 2 lat) wyskoczyliśmy na weekend, aby zjeść lody (to dzieci) oraz bacalhau -ulubioną rybę Mojego Męża, dorsza. Bez napinania się, bez intensywnego zwiedzania… Po prostu ciepłe powietrze,