Top

Upał, tłumy ludzi oraz natężony ruch uliczny to jak dla mnie zbyt dużo jak na wakacyjne rozleniwienie. Z drugiej strony, zważywszy na liczbę studentów, to miasto pewnie zawsze tętni życiem. Ciekawa jestem jakie odczucia miał Mikołaj Kopernik, krocząc ulicami Bolonii, miasta, które jest siedzibą najstarszego uniwersytetu w Europie.

 

Szacowne Archiginnasio – pierwszy budynek uczelni sąsiaduje z kościołem San Petronio. Kościół poświęcony jest biskupowi, który żył w V wieku. Jest jedną z największych ceglanych budowli średniowiecznych we Włoszech. Jego budowę rozpoczęto w 1390 roku, miał być większy od rzymskiej Bazyliki św. Piotra, ale władze kościelne skierowały część pieniędzy na budowę pobliskiego Palazzo Archiginnasio i planowane rozmiary kościoła zmniejszono. Nagłe obcięcie funduszy sprawiło, że budowla wygląda nieco dziwacznie. Pomimo zmniejszenia kwot przeznaczonych na budowę świątyni, rozrzutność jaka towarzyszyła jej powstawaniu, była podobno ostateczną przyczyną dla której Marcin Luter zerwał z katolicyzmem. Przepiękne freski, witraże, płaskorzeźby, linia 60 południka, którą w 1655 roku wyznaczył astronom Gian Domenico Cassini, to jeszcze nie wszystko, czym zachwyca to przestronne, gotyckie, ale zaskakująco świetliste wnętrze. Do świątyni wejdziemy z Piazza Maggiore, który płynnie przechodzi w Piazza del Nettuno, na którym stoi słynna fontanna Neptuna (1566 rok), zaprojektowana przez Tommasa Lauretiego, zdobiona figurami dłuta Giambologni.

 

Krocząc Via Rizzoli dojdziemy natomiast do innego charakterystycznego punktu w centrum miasta – dwóch pochylonych wież – Asinelli i Garisenda (Torri degli Asinelli e dei Garisenda). To jedne z nielicznych ocalałych (kiedyś dwustu) górujących nad Bolonią. Obie zaczęto budować w XII wieku, obie wymienia Dante w „Piekle”. Torre Garisenda została obniżona dla bezpieczeństwa zaledwie w kilka lat po jej zbudowaniu i nadal odchyla się około 3 m od pionu. Torre Asinelli, ma 97 m i jest czwartą pod względem wysokości we Włoszech, z jej szczytu można podziwiać panoramę Bolonii (500 stopni).

 

Inne miejsca, w centrum, które poleca przewodnik to: kościół San Domenico, Abbazia di Santo Stefano, kościół San Giacomo Maggiore, Pinacoteca Nazionale oraz Museo delle Cere Anatomiche. Nie wszędzie dotarliśmy, nawet nie planowaliśmy, bo należy pamiętać, że nasze tempo i możliwości określają również (a raczej przede wszystkim) synowie – 7 i 10 lat.

 

 

 

 

Moim zdaniem Bolonię najlepiej zwiedzać poza sezonem. Do obejścia jest rozległy teren i aby w pełni docenić i poznać jego skarby, najlepiej robić to przy sporej ilości czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet w upalne wakacyjne dni, pchając wózek roczniaka i trzymając czterolatka za rękę (tak było podczas naszej pierwszej wizyty) można zapoznać się z częścią bolońskich skarbów.

 

Pozdrawiam słonecznie

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie