Top

To kolejny wpis z cyklu „wspomnień czar”, a może raczej: wstawię tu zdjęcia odzyskane z uszkodzonego dysku, chociaż ich jakość nie jest najlepsza.

 

Gdy na skutek uderzenia pioruna nasz dysk zewnętrzny uległ spaleniu, straciliśmy całe archiwum zdjęciowe. Po długotrwałych próbach uratowania czegokolwiek, udało nam się odzyskać pojedyncze katalogi, ale często mocno uszczuplone lub kiepskiej jakości.

 

Mimo wszystko postanowiłam raz na jakiś czas wrzucać tutaj takie zdjęcia, wychodząc z założenia, że nigdy za dużo miejsc, w których mamy je zapisane. Te z Amsterdamu były zrobione 10 lat temu, więc może ich jakość to nie tylko efekt fizycznych uszkodzeń, ale także umiejętności fotografa.😜 Z samych zdjęć widać, że pogoda też nie ułatwiała zadania.

 

Do zdjęć nie dodam opisu zwiedzania Amsterdamu, bo przyznam, że po 10 latach niewiele pamiętam. Z pewnością byliśmy w Muzeum Vincenta van Gogha oraz w Rembrandthuis, czyli w domu w którym mieszkał i miał swoją pracownię Rembrandt. Byliśmy także w De Rosse Buurt, czyli w Dzielnicy Czerwonych Latarni, z której poza „dziewczynami na wystawach” pamiętam kościół Oude Kerk. Odbyliśmy także rejs po kanałach, co poza ciekawostką było także okazją do schronienia się przed deszczem.

 

Zapraszam na zdjęciowy spacer po stolicy Holandii.

 

Amsterdam

4 listopada 2006

 

Amsterdam zwiedzaliśmy z Chłopakami, w listopadzie 2006 roku. Bartek miał wtedy nieco ponad 3 lata, a Igor 8 miesięcy. Pamiętam, że prowadzenie wózka po kamienistych uliczkach było męczące, ale to nic w porównaniu z rowerzystami, którzy mogli pojawić się wszędzie i z każdego kierunku. Z drugiej strony to właśnie rowery i brukowane uliczki są tym, co charakteryzuje Amsterdam i tworzy jego klimat.🤩

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie