Nieinstagramowe mieszkanie Letni tor saneczkowy Rischli Sörenberg i szczyt Brienz Rothorn

Sierpień. Co się u nas działo.

Połowa września za nami, najwyższy czas na podsumowanie minionego miesiąca.

 

Witaj szkoło!

Sierpień w Polsce kojarzy się wakacjami. U nas w drugim tygodniu sierpnia zaczyna się szkoła. Dzieci od razu wpadają nie tylko w wir zajęć szkolnych, ale także tych dodatkowych. Jak to możliwe? Otóż plan lekcji na nowy rok szkolny uzniowie przynoszą najpóźniej na dwa tygodnie przed wakacjami.

Kopie wraz z ewentualnymi uwagami rodziców, rozsyła się do osób prowadzących zajęcia dodatkowe. Na podstawie zebranych informacji nauczyciel wyznacza godziny zajęć dodatkowych, które ostatecznie potwierdzane są jeszcze przed rozpoczęciem wakacji. Dlatego szkoła oraz zajęcia dodatkowe startują pełną parą wraz z pierwszym powakacyjnym dzwonkiem.

 

Bezirksschule

W tym roku szkolnym Bartuś rozpoczął naukę w Bezirksschule. Już mówiłam o sukcesie naszego starszego syna, ale dlaczego nie pochwalić Go ponownie. Bartuś jako jedyny chłopiec obcokrajowiec, dostał się do najlepszego gimnazjum w naszej gminie. To ogromne wyzwanie i duża zmiana.

Doszły nowe przedmioty, np. geografia, historia i biologia (do tej pory wszystko to mieściło się w ramach jednego przedmiotu – Realien). Lekcje nie odbywają się już w tej samej sali i każdy przedmiot prowadzony jest przez innego nauczyciela.

Tak wygląda rozkład godzinowy przedmiotów: matematyka (5), niemiecki (4), angielski (3), francuski (3), WF (3), biologia (2), geografia (2), historia (2), plastyka (2), muzyka (2), etyka i religia (1). Do tego raz w tygodniu godzina wychowawcza i raz na dwa tygodnie informatyka.

 

Środowe obiady

Wspominałam na blogu wielokrotnie, że w Szwajcarii na przerwę obiadową dzieci wracają do domu. Nie ma stołówek, nie ma świetlic. Inny zwyczaj to wolne od szkoły środowe popołudnia. W tym roku szkolnym, w środy na obiad przychodzi tylko Igorek.

Bartuś w środy ma 4 godziny lekcji gotowania, które obejmują także przerwę obiadową. W tym czasie dzieci gotują obiad i zjadają go. To nie są żarty… Przedmiot traktowany jest bardzo poważnie – testy z teorii i sprawdziany praktyczne.

Czasami deser w postaci wypieku, Bartuś przynosi do domu. I to przede wszystkim desery najchętniej przygotowuje samodzielnie w domowej kuchni.

bartus-gotuje-w-szkole
zdjęcia z Instagrama, które Bartuś zrobił na lekcjach gotowania

 

Bitwa na szyszki

Igorek rozpoczął naukę w 5 klasie. Dla Niego największą zmianą jest fakt, że na przerwach nie spotyka już starszego brata oraz, że jest teraz uczniem najstarszej klasy w szkole. W wyniku niedawnej reformy szkolnej w naszym kantonie, poprzedni rocznik (kl.6) w cudowny sposób zniknął z naszej szkoły. W ten sposób Igorek również za rok będzie w najstarszej klasie.

Wbrew pozorom to bardzo ważne. Otóż w naszej szkole, w pierwszych tygodniach po wakacjach odbywa się Dzień Lasu. W tym dniu cała szkoła, na cały dzień idzie do lasu. Wśród różnych atrakcji tego dnia, najważniejszą jest – bitwa na szyszki.

Najstarsza klasa w szkole ma prawo wybrać miejsce i zdecydować o podziale na grupy. To podobno strategiczne decyzje. A klasa Igorka będzie mogła je podjąć także za rok.

 

W wakacyjnym klimacie

Na koniec podsumowania zostawiłam pierwszy tydzień sierpnia. Wtedy trwały u nas jeszcze wakacje, a my mieliśmy gości!

1-go sierpnia w Szwajcarii obchodzone jest najważniejsze Narodowe Święto. Wieczorem oglądaliśmy pokaz sztucznych ogni, ale wcześniej cały dzień spędziliśmy w Niemczech. Pojechaliśmy do

 

Europa Park

Europa Park znajduje się w miejscowości Rust. To największy park rozrywki w Niemczech. Park otwarto na kilka miesięcy przed moimi urodzinami. Ma już swoje lata – on i ja. ;) To nie tylko atrakcyjne miejsce do zabawy dla dzieci i dorosłych, ale także bardzo ładnie zagospodarowana przestrzeń z piękną roślinnością.

europa-park-08-2016

Park podzielony jest na strefy reprezentujący różne europejskie kraje. Nie ma wśród nich Polski, ale znajdziemy min.: Szwajcarię, Anglię, Hiszpanię, Grecję a nawet Rosję. Do naszych tegorocznych ulubionych atrakcji należą kolejki górskie, na których można zjeżdżać w okularach VR, czyli Alpenexpress i Pegasus.

Uczucie jest trudne do opisania. To jest coś, co przebija wszystkie kina 3D czy 5D. Naprawdę podczas jazdy jest się w innym świecie, innym wymiarze. Osobiście wolę jazdę w okularach VR. Gdy nie widzę na jakiej wysokości naprawdę się znajduję i z jaką prędkością jadę, o wiele lepiej znoszę przejazd.

 

Rischli Sörenberg i Brienz Rothorn

Inną atrakcją ostatniego tygodnia wakacji był letni tor saneczkowy Rischli Sörenberg oraz zapierające dech, widoki ze szczytu Brienz Rothorn. Pisałam o nich ostatnio, a zdjęcia powinny potwierdzić, że Szwajcaria jest atrakcyjna nie tylko dzięki sportom zimowym.

rischli-sorenberg-brienz-rothorn-08-2016

 

 

To najważniejsze punkty z naszego sierpniowego kalendarza. Dla wielu z Was miniony miesiąc był pewnie jeszcze bardzo wakacyjny. Jeżeli nawet nie wakacyjny, to z pewnością prawdziwie letni, bo chyba wszystkich nas w sierpniu pogoda wręcz rozpieszczała?

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Bardzo mi się spodobał pomysł nauki gotowania w szkole – 4 godziny? Ciekaw jestem w ramach jakiego przedmiotu?
    Jak bardzo gotowanie jest przydatne w życiu nie trzeba nikogo przekonywać – no i spójrz jak potem mężczyzna jest dobrze przygotowany do życia A Francuzi znowu stawiają na dziesiątki i setki stołówek w miejscach nauki i pracy, też ciekawe rozwiązanie
    Jak zwykle piękne zdjęcia i fajny nastrój po przeczytaniu Twojego wpisu. Dziękuję!

    • No właśnie, gdyby tak nasi panowie mieli taką świetną okazję zbliżyć się do świata kulinariów!

    • Iza

      Przedmiot nazywa się kuchnia. 4 godziny, to wcale nie tak dużo. Pani najpierw tłumaczy przepisy, zawsze jest przystawka, danie główne i deser. Uczniowie podzieleni są na grupy, a w ramach grupy każdy ma wyznaczone funkcje i zadania (co tydzień co innego). Wszystko wykonywane jest przez dzieci. Później nakrywanie do stołu (zawsze jest bardzo ładnie) :), jedzenie, a na koniec muszą wszystko pozmywać, posprzątać, włączając w to mycie podłogi, bo ostatnio Bartuś zwrócił mi uwagę, że trzeba mopem robić ósemki – „w szkole się tego nauczyłem” oznajmił z dumą. A ja w duchu pomyślałam – dobrze, że matematyki i francuskiego też.
      PS. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Biorąc pod uwagę fakt, że od dłuższego czasu mam problem aby przysiąść do pisania – to dla mnie miód na serce.

      • Ósemki? Ciekawe, muszę popracować nad moją techniką!
        Bardzo mi brakuje podstaw gotowania, zrozumienia dlaczego coś się robi tak a nie inaczej – krojenie, obróbka termiczna i tak dalej. To że czasem mi coś wyjdzie to może być dzieło przypadku – a ja chciałbym zrozumieć…
        A z pisaniem to jest tak, że lepiej jest pisać rzadziej ale od serca, niż częściej – ale na siłę. No i wierni czytelnicy pozostaną czy tak, czy inaczej

  • Lekcje gotowania? Cudowne!
    Znaczy, wiadomo, że ja mam świra na punkcie jedzenia, ale cudowne też z punktu widzenia wychowania i socjologii.

    Szkoda, że u nas czegoś takiego nie ma – może wtedy mniej kobiet stałoby potem w dorosłym życiu non stop przy garach!

    • Iza

      Jak ja chodziłam do szkoły podstawowej, to chłopcy szli do sali, gdzie były imadła, wiertarki i piły, a my tam gdzie kuchnia. A teraz pewnie w ogóle takich sal. :?

      • Rae

        W naszym przedszkolu dzieci miały raz w miesiącu warsztaty kulinarne i też potem to co zrobiły jadły
        W szkole chyba czegoś takiego nie ma, chociaż jeszcze nie wszystkie zajęcia dodatkowe i warsztatowe są dopięte na ostatni guzik, więc kto wie
        Ale pomysł jest super! To chyba jeden z nielicznych szwajcarskich pomysłów, który podoba mi się w 100%
        A Bartusiowe dania wyglądają świetnie i mam nadzieję, że tak też smakowały

        • Iza

          Bartek w każdą środę wraca objedzony. Nawet spaghetti carbonara zjadł, bo sam robił. Gdybym ja zrobiła, to tylko ja bym zjadła. Do tej pory najmniej mu smakowały pieczone pomidory, ale przynajmniej wszystkiego próbuje. Jak Igorek będzie takie zajęcia, to będzie tragedia, bo Mały je wszystko na czysto. Nic mi może nawet dotknąć sosów, panierek itp. A do tego i tak wielu rzeczy nie weźmie do ust i nawet groźby nie pomagają. Myślę, że ewentualny strach przed słabszą oceną też może być niewystarczającą zachętą.

          • Rae

            U mnie młody akurat za carbonarą przepada Dzięki temu udało mi się wprowadzić do jego diety różne sosy do makaronu, pilnuję tylko, żeby mniej więcej kolor się zgadzał Mogą być drobne rozbieżności, ale pi razy oko musi być jasny i wtedy jest ok
            Ale u nas też duża wybiórczość niestety, chociaż nauczyłam się pewnych trików i podstępów
            A może jak Bartuś będzie z tych zajęć zadowolony to i Igorek trochę się przekona? Bo to co innego jak się jednak własnoręcznie coś zrobi

          • Iza

            Igorek nie tknie żadnego sosu kolor nie ma znaczenia, nic półpłynnego nie może być na talerzu. Bartuś zawsze przynajmniej próbował, a Mały nie weźmie do ust niczego co już z wyglądu lub zapachu jest dla niego podejrzane. Ale może na takich zajęciach to się zmieni. Oby.

  • Szkoda, że w Polsce nie ma w szkołach lekcji gotowania. Tzn. w sumie teraz nie wiem, może są, ale szkoda, że za moich czasów nie było Z kolei cieszy mnie, że szkoła nie zaczyna się w sierpniu jak u Was
    Super zdjęcia, Szwajcaria to naprawdę piękny kraj

  • Lekcje gotowania, oj jak zaluje, ze czegos takiego nie mialam w szkole… Choc ja akurat na ZPT nauczylam sie robic na szydelku co do dzisiaj mi sluzy, ale gotowanie jest przeciez nieodzowne do zycia… Z drugiej strony skoro nie ma stolowek, dopoki dziecko nie jest na tyle samodzielne by chociazby podgrzac sobie obiad, kobieta, mama nie ma szans na zycie zawodowe? No chyba, ze robi cos freelance, to minus w moim przekonaniu minus dla Szwajcari? Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Lubię te Twoje wpisy, bo z każdego dowiaduję się czegoś nowego i ciekawego.
    I mam wrażenie, że żyjesz w jakimś innym, lepszym świecie, którego częścią dzielisz się ze mną. I dzięki temu jest mi tu dobrze.