Top

O naleśnikach już kiedyś pisałam, ale ostatnio przypomniała mi się inna „naleśnikowa historia”.

Za sąsiadów (z lewej strony) mamy czteroosobową rodzinę. Młodsze z dzieci to syn, który razem z naszym Igorkiem chodził do przedszkola. Do szkół chłopcy chodzą różnych, ale nadal się kolegują i spotykają.

Pewnie piątkowe popołudnie spędzali u nas w domu. Tuż przed wyjściem gościa, zaczęłam smażyć naleśniki, jednak było zbyt późno abyśmy wszyscy usiedli do stołu. Zaproponowałam, że zapakuję porcję, a Marko zje u siebie.

Nasi chłopcy jedzą, po dwa – trzy naleśniki, ale możliwości kolegi nie znałam.
Pytam naszego małego sąsiada, który już ubrany, stoi w przedpokoju i czeka na pakunek.

 

–       Marko, to ile tych naleśników Ci zapakować?

 

Gość uprzejmie:

 

–      Dla całej rodziny, poproszę.

 

(Für ganze Familie, bitte.)

 

 To się nazywa – pamiętać o najbliższych.

 

 

Miłych sąsiadów wszystkim życzę.