Top

To będzie wyjątkowo szybkie podsumowanie miesiąca, bo co ja mogę napisać o 30 dniach zimna, deszczu i śniegu. Znikome ilości kwietniowego słońca była tak krótkie i rzadkie, że nie jestem pewna czy w ogóle miały miejsce. Trochę zimy trochę lata? Najwidoczniej nie na naszej górce. 😛

 

Ferie wiosenne

W kwietniu chłopcy mieli dwutygodniową przerwę od szkoły – ferie wiosenne. Jednak postanowili ją sobie wydłużyć i na tydzień przed feriami rozchorowali się na tyle poważnie, że pierwszy raz w swojej szkolnej historii dostali tygodniowe zwolnienia lekarskie. W efekcie mieli 3 tygodnie laby. Ale jak to w Szwajcarii, nic nie przychodzi łatwo…

kwiecień 2016

 

Sprawdzam

W Szwajcarii obowiązuje zasada, że tuż po i przed feriami nie powinno się wykorzystywać tzw. Jokertage¹. Chodzi o to aby sztucznie nie przedłużać dzieciom ferii. Oczywiście można negocjować z nauczycielem, przecież to też tylko ludzie. W uzasadnionych przypadkach dostaniemy zgodę.

Ja nic negocjować nie musiałam, ponieważ u lekarza dostałam pięknie wypisane zwolnienia lekarskie. Tuż po wizycie pojechałam do szkoły, aby wręczyć papiery wychowawcom. Zastałam tylko nauczycielkę Igorka, więc oba zwolnienia przekazałam na jej ręce.

Przy okazji wymieniłyśmy uprzejmości. Pani dokładnie przepytała mnie co dolega chłopakom. Wręczyła prace domowe dla Igorka. Ja obiecałam, że w piątek przed feriami przywiozę chłopaków, aby na czas ferii wzięli do domu zaległe materiały szkolne. To był wtorek.

W środę Bartuś oznajmił, że dzieci z klasy myślały, że wyjechaliśmy na ferie, bo przecież obu chłopaków nie było od początku tygodnia w szkole. No jakaś logika w tym jest. 😉

W czwartek w domu dzwoni telefon. Odebrał Bartuś. Słyszę głos wychowawcy. Zadzwonił aby powiedzieć Bartkowi, że wypisał za niego druczek na kartę zniżkową na basen. To fajnie, ale czy to faktyczny powód telefonu. 😕

Najpierw byłam trochę zła, gdy uświadomiłam sobie, że może nauczyciel sprawdzał, czy  jesteśmy w domu a nie na wyjeździe. Nigdy nie próbowaliśmy takich sztuczek. Ale z drugiej strony… chyba podtrzymaliśmy opinię przykładnych obywateli.² 🙂

 

Antybiotyk

W Szwajcarii mieszkamy ponad 12 lat. Przez te lata tylko raz podawałam antybiotyk. Było to jakieś 9 lat temu, gdy maluteńki wtedy Igorek miał zapalenie ucha. Antybiotyk dostałam w szpitalu. W Szwajcarii bardzo często lekarstwa dostaje się bezpośrednio w gabinecie, nie trzeba chodzić do apteki.

Nasz nowy lekarz domy ma jednak inną praktykę i zawsze wpisuje recepty. Tym razem miałam wypisany antybiotyk. Po wizycie, z chłopakami w samochodzie, podjechałam pod aptekę. Myślę – 5 min załatwię sprawę i wiozę chłopaków do domu.

Weszłam do pustej apteki. Stanęłam przy kasie. Podałam receptę i … i stoję. Pani najpierw wzdychała, następnie przeszła do sapania. Później przeszła do kasy obok, a jeszcze później zniknęła na zapleczu. Po 20 minutach zaczęłam smsować z Mężem. Przecież nie będę tam stała jak kołek. 😉

Po 30 minutach nad receptą głowiły się już dwie panie farmaceutki. Trzecia w tym czasie obsługiwała jakąś 7 osobę. Czasami na mnie zerkała ze zrozumieniem, a może nawet współczuciem. Dobrze, że nie rozumiała polskich słów, które mamrotałam pod nosem…

w-szwajcarskiej-aptece

Wreszcie jedna z pań podeszła i oznajmiła, że to tak długo trwa, bo one nie zgadzają się z dawkowaniem wypisanym na recepcie. Ich zdaniem jest zbyt niskie! Zapomniałam wspomnieć, że w międzyczasie wypytały mnie o wiek i wagę chłopaków. A skoro się nie zgadzają, to w tej chwili idą zadzwonić do naszego lekarza aby to wyjaśnić. A dzwońcie!

Lekarza już nie zastały. W 50 minucie podeszła do mnie główna farmaceutka i łaskawie pozwoliła mi wieczorem podać dawkę zgodną z zaleceniem lekarza. Uprzedzając, że jutro rano będą ponownie dzwoniły do lekarza, a później do mnie do domu, aby powiedzieć mi jak mam dawkować lekarstwo. Żebyś się nie zdziwiła – myślę sobie. 😛

Podałam numer telefonu. Przez kolejne 10 minut oglądałam każdą buteleczkę, podziałkę i łyżeczkę, bo może nie wiem, gdzie 50 ml a gdzie 30 ml na podziałce znaleźć. Pani najpierw przykleiła na lekarstwa etykiety z wydrukiem dawkowania (to szwajcarski zwyczaj), a później przy mnie je odlepiała, bo akurat na te nieszczęsne podziałki je nakleiła. No przecież to nie może się dziać. 😉

Po godzinie wyszłam z apteki. 4, słownie cztery lekarstwa miałam w torebce. A w samochodzie 2 chorych dzieci. Następnego dnia rano – telefon. A mówiłam, że się zdziwisz. Lekarz podtrzymuje swoje dawkowanie. Żaden farmaceuta nie będzie moich recept zmieniał! 😉

 

Austria

Po tygodniu chłopcy wyszli na prostą. Ja pierwszy tydzień ferii przechorowałam. Później nie było lepiej – zimno i deszcz nie nastrajały. Dlatego na zakończenie ferii, w poszukiwaniu słońca pojechaliśmy na 3 dni do Austrii. O Pizzy w Salzburgu już pisałam. Innsbruck pokażę przy innej okazji.

Do domu wracaliśmy w strugach deszczu, ale warto było przejechać ten ogrom kilometrów. Dla słońca i jedzenia. Nawet Igorek (nasz niejadek) z rozmarzeniem wzdychał „w tej Austrii to można pojeść…” 🙂

 

Polskie biesiadowanie

W Szwajcarii też można pojeść. A najlepiej jak można pojeść po polsku i w polskim towarzystwie. 🙂

komunia Lenki
W kwietniu córka naszych Znajomych przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej. Pogodę chyba gdzieś zamówiła, bo to był jeden z najładniejszych dni kwietnia. Było uroczyście, gwarno i smacznie. 😀

 

Właściwie to wszystko co mogę powiedzieć o kwietniu. O tym, że zaczęłam chodzić na dłuższe spacery już wspominałam. Nie, na bieganie nie daję się namówić. 🙂

 


¹ Wolne dni, które rodzic może wykorzystać bez podawania powodu nieobecności. W praktyce zazwyczaj tłumaczy się powód, ale w papierach nie jest od podawany. Zapisywany jest tylko odpowiedni paragraf regulaminu. Ilość dni zależy oczywiście od kantonu i gminy. Nam przysługują dwie połówki dnia na jedno półrocze, czyli jeden Jokertag na półrocze. Nie wykorzystane połówki, nie przechodzą na kolejne półrocze.

² Znajoma opowiadała mi, że rodzice kolegi jej syna musieli zapłacić karę 300 fr, gdy wydało się, że dziecko było na fikcyjnym zwolnieniu. Tzn. zwolnienie nie było fikcyjne, ale w trakcie jego trwania rodzice wyjechali z dzieckiem na urlop. Czyli chore nie było…

 

Subscribe
Powiadom o
guest
28 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Iza
Iza
6 lat temu

Można się przyzwyczaić. 🙂 Jak wszędzie – są lepsze i gorsze rozwiązania, ale we wszystkich można szukać dobrej strony. 🙂

Iza
Iza
6 lat temu

A ja myślałam, że alpaki, to kontynuacja tematu aptecznego i mowa o jakimś polskim wynalazku w kontrze do aptek. 😉
Zdjęcie tym zwierzakom zrobiłam na spacerze niedaleko domu. 🙂

Rae
Rae
6 lat temu

To lamopodobne na pierwszym zdjęciu 😉

Dawid Lasociński "Hegemon"

Nie spodziewałem się, że Szwajcaria to aż tak dziwny kraj. Nie wiem, czy dałbym tam radę mieszkać, chociaż góry uwielbiam.

Iza
Iza
5 lat temu

Można się przyzwyczaić. 🙂 Jak wszędzie – są lepsze i gorsze rozwiązania, ale we wszystkich można szukać dobrej strony. 🙂

Joanna Julia Sokołowska

Koszmar z tymi aptekarkami…

Iza
Iza
5 lat temu

Idzie się przyzwyczaić 😉

Iza
Iza
6 lat temu

Jak tu tyle lat mieszkamy, to był pierwszy taki telefon. Może chodziło o kartę, a może tym razem wychowawca uznał, że to uzasadniony przypadek, bo np. rozmowy dzieci go zaniepokoiły. W każdym razie na 8 lat, to był pierwszy raz. 🙂
W aptece lubią sobie pogadać i popytać. 😉 PS. Nie wiem co to są Alpaki? 🙂

Aneta Jokisz
6 lat temu

No fakt 🙂

Rae
Rae
6 lat temu

Oj, ja zdecydowanie nie mogłabym mieszkać w Szwajcarii 😉
Rozumiem kontrolę w uzasadnionych wypadkach, ale takie kontrolowanie dla samego kontrolowania, to jak sugerowanie, że będę oszukiwać, więc muszą mnie sprawdzić.
A w aptece, jakbyś chciała kupić coś bez recepty, nie wiem, witaminy, czy tabletki przeciwbólowe? Też takie konsylium zawsze?
(Alpaki macie tam gdzieś u siebie? 😉 W Polsce też się coraz bardziej popularne robią 😉 )

Iza
Iza
5 lat temu
Reply to  Rae

Jak tu tyle lat mieszkamy, to był pierwszy taki telefon. Może chodziło o kartę, a może tym razem wychowawca uznał, że to uzasadniony przypadek, bo np. rozmowy dzieci go zaniepokoiły. W każdym razie na 8 lat, to był pierwszy raz. 🙂

W aptece lubią sobie pogadać i popytać. 😉 PS. Nie wiem co to są Alpaki? 🙂

Rae
Rae
5 lat temu
Reply to  Iza

To lamopodobne na pierwszym zdjęciu 😉

Iza
Iza
5 lat temu
Reply to  Rae

A ja myślałam, że alpaki, to kontynuacja tematu aptecznego i mowa o jakimś polskim wynalazku w kontrze do aptek. 😉
Zdjęcie tym zwierzakom zrobiłam na spacerze niedaleko domu. 🙂

Make Happy Life
6 lat temu

Tragedia w tej aptece. Nigdy bym nie wpadła na to że można podważyć dawkowanie, które zalecił lekarz, ale naklejanie etykiet z dawkowaniem i tłumaczenie ml na łyżeczce to już lekka przesada. Robią z ludzi głupków 😉
Pozdrawiam 🙂

Iza
Iza
5 lat temu

To jest raczej dmuchanie na zimne 😉 również pozdrawiam. 🙂

Iza
Iza
6 lat temu

Nam generalnie to obostrzenie nie przeszkadza. 🙂 Też byśmy musieli o zgodę poprosić. Ja raczej widzę, że to się nie spotyka ze zrozumieniem polskich rodziców. Teraz, po latach, to już pewnie mniej, ale na początku miałam wrażenie, że nam nie wierzą, że np. nie możemy przyjechać, bo nie możemy dzieci tak ot, zabrać ze szkoły. 🙂

Iza
Iza
6 lat temu

Ja myślę, że gdyby rodzice mogli udowodnić, że był powód aby w tym czasie wyjechać, to pewnie nic by nie było. My kiedyś musieliśmy wcześniej wyjechać i wszyscy to zrozumieli, ale trzeba uprzedzić, zgadać, a nie kombinować. 😉
Zgadzam się z tym, aby farmaceuta był ostrożny i uważny, ale przesada w żadną stronę nie jest dobra. Jak tutaj mamy się wybrać do apteki, to właściwie wiadomo, że będzie i czekanie i wywiad środowiskowy. 😉 Rozumiem to, ale cierpliwości czasami człowiekowi nie starcza. Dlatego fajne jest to rozwiązanie, gdy już u lekarza dostajesz odpowiednie leki. No, ale nasz lekarz jest Polakiem, widocznie nie nabrał szwajcarskich przyzwyczajeń. 😉
Basiu – wzajemnie pięknego maja życzę. :* Zawsze się mówiło, że maj to najpiękniejszy miesiąc – oby tak było. 😀

Iza
Iza
6 lat temu

Jak ma być prządek, to i kontrola musi być. 🙂

Iza
Iza
6 lat temu

Ja generalnie nawet wolę tą ostrożność, ale z drugiej strony tutaj wyjście do apteki po witaminy zamienia się w pielgrzymkę 😉 tysiące pytań i wyjaśnień – czasami człowiekowi nie starcza cierpliwości.
To chociaż słońce się przebijało, u nas takie chwile można chyba na godziny a nie dni przeliczyć. Oby maj był wszędzie ładniejszy. 🙂

Agnieszka Wieczorek
6 lat temu

O matko! Godzinę w aptece? Wyobrażam sobie te polskie słowa, które tam mamrotałaś 😉 W Szwajcarii Panie sprawdzały tyle czasu receptę, a w Polsce zupełnie nikogo nie obchodzi co i ile lekarz przepisał, a czasem jak jeszcze o coś zapytasz w aptece to lekka zrypka się dostanie 😉
Chwaliłam się taką piękną pogodą na początku kwietnia i chyba zapeszyłam. Druga połowa miesiąca to naprzemienny deszcz, burze i słońce. Tylko śniegu nie było 🙂

Iza
Iza
5 lat temu

Ja generalnie nawet wolę tą ostrożność, ale z drugiej strony tutaj wyjście do apteki po witaminy zamienia się w pielgrzymkę 😉 tysiące pytań i wyjaśnień – czasami człowiekowi nie starcza cierpliwości.
To chociaż słońce się przebijało, u nas takie chwile można chyba na godziny a nie dni przeliczyć. Oby maj był wszędzie ładniejszy. 🙂

Królowa Karo
6 lat temu

Wiem, że do szkolnictwa w innych krajach podchodzi się bardziej restrykcyjnie i poważnie, niż u nas. Mam znajomych w Holandii, którzy aby przyjechać do Polski na ślub musieli uzyskać zgodę, żeby dzieci nie szły do szkoły. Ciekawe, co by było, gdyby w Polsce wprowadzono takie obostrzenia. A może właśnie należałoby tak zrobić – rodzice wreszcie zaczęliby się bardziej interesować, co dzieje się z ich dziećmi.

Iza
Iza
5 lat temu
Reply to  Królowa Karo

Nam generalnie to obostrzenie nie przeszkadza. 🙂 Też byśmy musieli o zgodę poprosić. Ja raczej widzę, że to się nie spotyka ze zrozumieniem polskich rodziców. Teraz, po latach, to już pewnie mniej, ale na początku miałam wrażenie, że nam nie wierzą, że np. nie możemy przyjechać, bo nie możemy dzieci tak ot, zabrać ze szkoły. 🙂

BasiaK
6 lat temu

O ja cie, kara za to, że się dziecko zabrało na urlop w czasie choroby? To chyba przesada, bo można je np. zabrać tam gdzie lepszy klimat do zdrowienia. A jak w domu nie ma się kto dzieckiem zająć i wywozi się je do babci? W Polsce byłoby powszechne oburzenie na taką kontrolę. 🙂
Ale jeśli chodzi o aptekę, to może i dobrze, że tak sprawdzają, choć nie powiem, godzina czekania musiała być irytująca. Ale wiesz, moim sąsiadom jakiś czas temu apteka wydała lek 5 razy mocniejszy niż był na recepcie. Starsza pani, która ten lek przyjęła, straciła po nim przytomnośc i znalazła się w szpitalu. Na szczęście przeżyła i wszystko jest chyba ok. Kierownik apteki przywiózł czekoladki na przeprosiny. Zniżkę na leki do końca życia powinien jej zafundować, a nie czekoladki.
Także czasami wzmożona kontrola sie przydaje. 🙂
Dużo słońca Wam życzę, niech maj w końcu przygna wiosnę, a jak nie wiosnę to lato. Przesyłam ciepłe uściski. :* Widoków zazdroszczę. 🙂

Iza
Iza
5 lat temu
Reply to  BasiaK

Ja myślę, że gdyby rodzice mogli udowodnić, że był powód aby w tym czasie wyjechać, to pewnie nic by nie było. My kiedyś musieliśmy wcześniej wyjechać i wszyscy to zrozumieli, ale trzeba uprzedzić, zagadać, a nie kombinować. 😉
Zgadzam się z tym, aby farmaceuta był ostrożny i uważny, ale przesada w żadną stronę nie jest dobra. Jak tutaj mamy się wybrać do apteki, to właściwie wiadomo, że będzie i czekanie i wywiad środowiskowy. 😉 Rozumiem to, ale cierpliwości czasami człowiekowi nie starcza. Dlatego fajne jest to rozwiązanie, gdy już u lekarza dostajesz odpowiednie leki. No, ale nasz lekarz jest Polakiem, widocznie nie nabrał szwajcarskich przyzwyczajeń. 😉
Basiu – wzajemnie pięknego maja życzę. :* Zawsze się mówiło, że maj to najpiękniejszy miesiąc – oby tak było. 😀

Aneta Jokisz
6 lat temu

Tam tak wszystko dokładnie kontrolują?

Iza
Iza
5 lat temu
Reply to  Aneta Jokisz

Jak ma być prządek, to i kontrola musi być. 🙂

Aneta Jokisz
Aneta Jokisz
5 lat temu
Reply to  Iza

No fakt 🙂

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie

28
0
Would love your thoughts, please comment.x