Top

Dzisiejszy dzień miał intensywny program. Przejechaliśmy trochę ponad 400 km, ale po drodze zatrzymaliśmy się w dwóch miejscach, w dwóch różnych krajach (Chorwacja, Bośnia i Hercegowina), a trasę zakończyliśmy w Republice Serbskiej w Trebinje.

 

 

 

Split

CHORWACJA

 

Split zwiedzaliśmy w 2017 roku. Tym razem ograniczyliśmy się do krótkiego spaceru i nieśpiesznego obiadu.

 

 

W Splicie nie było widać żadnych oznak covidowej pandemii, która podobno jeszcze się nie skończyła, tylko na chwilę przycichła, aby ponownie w nas uderzyć.

 

Cudem znaleźliśmy wolne miejsce parkingowe. Starówka tętniła życiem, ogródki restauracyjne pękały w szwach. To było miłe uczucie, ponownie poczuć taki luz.

 

 

Mostar

BOŚNIA I HERCEGOWINA

 

Mostar także zwiedzaliśmy w 2017 i zabytkowa część miasta bardzo nas wtedy urzekła. Tegoroczne odwiedziny podtrzymały to uczucie, chociaż klimat zwiedzania był całkiem inny.

 

W lipcu 2017 Stare Miasto Mostaru pękało w szwach. Wąskie uliczki po brzegi zapełnione były turystami. Dzisiaj chodziliśmy pustymi uliczkami, sklepiki i restauracje pozbawione turystów wyglądały trochę przygnębiająco.

 

Zabytkowa część Mostaru jest bardzo urokliwa, z jednej strony brak tłumów sprawiał nam przyjemność, z drugiej – było mi żal sprzedawców i restauratorów, którzy nie mieli kogo zachęć do skorzystania ze swoich towarów i usług.

 

 

Bośnia i Hercegowina, to był pierwszy kraj, który wnikliwie sprawdził nasze zaświadczenia o szczepieniu przeciw Covidowi. Na granicy widzieliśmy zawracane samochody i podejrzewamy, że były to osoby bez ważnych testów lub zaświadczeń o szczepieniu. Myślę, że kraj jest zbyt biedny, aby na granicy testować chętnych do wjazdu turystów (na granicy chorwackiej była taka możliwość) i osoby bez odpowiednich zaświadczeń nie są wpuszczane, chyba stąd wzięła się o wiele mniejsza liczba turystów w Mostarze.

 

 

Trebinje

REPUBLIKA SERBSKA w Bośni i Hercegowinie

 

Trebinje to miasteczko z naprawdę miniaturowym starym centrum. Znajduje się na terenie Republiki Serbskiej i odwiedziliśmy je po raz drugi. Tym razem spaliśmy w hotelu w samym centrum i był to bardzo przyjemny przystanek w podróży.

 

 

Jutro czeka nas najcięższy odcinek trasy do Albanii, w tym jazda drogami Czarnogóry. Ale za to po południu powinniśmy już patrzeć na Adriatyk.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie