Top

Dzisiaj w Szwajcarii obchodzimy Dzień Matki. Planowałam napisać kilka słów i pochwalić się laurkami od chłopców – jeszcze to zrobię. Jednak przez cały dzień atakuje mnie facet z brodą. Nie, przepraszam, to by nie było nawet takie dziwne, tzn. aż tak dziwne (Mój Mąż się dzisiaj nie ogolił). Chciałam napisać, że atakuje mnie kobieta z brodą – brzmi trochę dziwniej? Tylko, że to też nie jest prawda – przez cały dzień atakuje mnie facet z brodą, ale za to w sukience – uff… wyjaśniło się.

 

Stare przysłowie mówi –

„nie szata zdobi człowieka.”

Piękne słowa, które mają przypominać o tym, że człowieka powinniśmy oceniać na podstawie jego wnętrza. Charakteru, postaw życiowych, zachowania, stosunku do drugiego człowieka. Inna mądrość podpowiada –

„nie oceniaj książki po okładce.”

Nie daj się zwieść pozorom. Zajrzyj w głąb, nie wystawiaj cenzurki tylko na podstawie wyglądu zewnętrznego. Możesz stracić coś wartościowego, ulegając tylko powierzchownej ocenie.

Naprawdę się z tym zgadzam! Głęboko wierzę, że to wartościowe wnętrze, a nie uroda decydują o pięknie człowieka.

W związku z tym, powinno mi być wszystko jedno, jak wygląda osoba, która staje w szranki w konkursie piosenki. Ma śpiewać, więc tylko głos ma się liczyć. Może nawet powinniśmy zamykać oczy, aby rzeczywiście skupiać się tylko na wykonaniu, a nie całej otoczce.

I pewnie wczoraj powinnam zamknąć oczy, bo przyznaję – nie dałam szansy „książce”. Okładka tak mi się nie podobała, że z tego szoku, to mi na uszy, a nie na wzrok padło – a szkoda…

Ja rozumiem, że zdarza się tak, że duch nie idzie w parze z ciałem. Rozumiem, że kobieta może zostać uwięziona w męskim ciele i odwrotnie. Cieszę się, że dzisiaj medycyna może takim ludziom pomóc. Przykro mi, że tą zmianę muszą okupić wielkim bólem, zarówno fizycznym jak i psychicznym.

Rozumiem nawet, że proces odnajdywania siebie, swojej tożsamości, seksualności, może być długotrwały i kręty – rozumiem.

ale…

Człowieku, naprawdę – jeżeli chcesz być Conchitą (nawet Wurst) to zgol tą brodę! Hallo, to jako Thomas (na co dzień – Neuwirth) nosisz się gładko, a przed milionami stajesz jako kobieta z brodą?!

Naprawdę mogę zrozumieć, że Tomek i inni panowie, tak nam zazdroszczą wysokich obcasów i fiszbin w stanikach, że nie wyrzekając się swej męskiej natury, lubią przywdziać złotą suknię, a na usta nałożyć pomadkę.

Może ten młodzieniec jeszcze ostatecznie nie poczuł, czy jest kobietą czy mężczyzną. Jednak jak się pozbyć zarostu – wie. Wie, ale tego nie zrobił/a.

Nie dlatego, aby nam uzmysłowić, że są ludzie odmienni. Nie dlatego, aby przypomnieć o mądrości starych przysłów. Chodziło o rozgłos, kontrowersję i manipulację.

Bo jak tu teraz tą-Thomasa czy tego-Conchitę, za przeproszeniem „udupić”. Przecież głos ma. Czy najlepszy ze wszystkich uczestników Eurowizji – nie wydaje mi się. Tylko kto będzie miał teraz cywilną odwagę, zamknąć oczy i na samym głosie się skupić?

Podobno gdyby brać pod uwagę tylko głosy z smsów, wyniki by się różniły. Może nie diametralnie, ale znacząco i nie Conchita na najwyższym podium by stał. Jednak poprawność polityczna musiała zwyciężyć i okazuje się, że w dzisiejszych czasach

szata robi człowieka

Thomas się nie ogolił, ale sukienkę założył i dlatego mógł jako Chonchita nagrodę odebrać. Sorry, ja tego nie kupuję…

I moje dzieci też nie, mimo iż żadną ideologią gender i innymi bzdurami szwajcarski system im w głowach nie mąci. Ale na ten oto widok, tylko jedno usłyszeliśmy

Conchita

„ło matko!”

Oby Mój Mąż nie zaczął podbierać mi sukienek z szafy

i gładko się golił – takim Go wolę.

 

 


PS.
Wiecie dlaczego potrzebna była broda?
Bo na Eurowizji już występowała osoba, która kobietą się stała po przejściu operacji zmiany płci. Mało tego, ten konkurs wygrała w 1998 roku. Była to Dana International.
Czyli to już było. To by nie zszokowało. (Dana występowała w dwóch edycjach.) Faceta odgrywającego kobietę chyba nie było, ale do tego „jesteśmy przyzwyczajeni” – gdzie tu sensacja… No, ale kobiety z brodą nie było – udało się!

Tylko co „artyści” wymyślą na kolejny konkurs…

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie

Dzień Matki.

NOTATNIK