Top

Jak wygląda Twój poranek. Wstajesz odpowiednio wcześnie. Delektujesz się nowo rozpoczętym dniem. Czy może uparcie przesuwasz moment pobudki, a później nerwowo biegasz po domu, gorączkowo szykując się do wyjścia. Myślisz, że to natura czy przyzwyczajenie. Ja myślę, że przede wszystkim przyzwyczajenie i chcę to przyzwyczajenie zmienić.

Wstawaj szkoda dnia!

Nie pracuję zawodowo. Nie muszę o godzinie zero, w pełnym rynsztunku zamknąć za sobą drzwi mieszkania. Nie oznacza to, że mogę się wylegiwać do południa. Nie. Ale jeśli nie wychodzę rano z domu, mam mniejszą motywację aby już od rana wyglądać i czuć się jak człowiek. Postanowiłam to zmienić.

Jeżeli mam od rana omówioną wizytę lub spotkanie, mój poranek bliższy jest wersji pierwszej. Nie delektuję się chwilą, ale wstaję na tyle wcześnie aby w spokoju przygotować się do wyjścia. Ogarniam mieszkanie, włączam pralkę, potrafię podszykować obiad, a nawet zjeść śniadanie.

Gorzej rozpoczynam dzień, gdy nie mam konkretnych planów na początek dnia. Wtedy brakuje mi motywacji, aby energicznie wkroczyć do akcji. Poranek się wydłuża. Niby robię dziesiątki rzeczy naraz, ale efekt jest marny. Ja sama też marnie wyglądam. Przecież nie wychodzę z domu. Nikt mnie nie zobaczy. Mam potrzebę, ale nie mam wystarczającej motywacji aby wyglądać dla siebie.

Za chwilę rozpocznie się nowy miesiąc. Wraz z nim postanowiłam zawalczyć o swoje poranki. Te, które spędzam w domu. Chcę z nocnego marka zamienić się w rannego ptaszka, a przynajmniej w jakiegoś ptaszka. Liczę na Twoje podpowiedzi – jak łagodnie, ale z energią wejść w nowy dzień.

Jedną rzecz zmieniłam już jakiś czas temu. Przeniosłam komputer do sypialni. Główną motywacją był dostęp do światła dziennego. Pomyślałam jednak, że zmobilizuje mnie to do krótszego siedzenia przed ekranem monitora. Przecież nie będę po nocy stukać w klawiaturę gdy obok śpi Mąż.

Idzie mi średnio. Winę mogę zrzucić na Męża, który zbyt często wyjeżdża. Mogę świecić światło w sypialni tak długo jak tylko chcę. Dobrze, że przynajmniej światło dzienne się sprawdziło. Teraz staram się częściej korzystać z komputera za dnia. Jednak nie to jest główną motywacją.

Chcę osiągnąć taki stan, w którym zamykając drzwi za chłopcami, którzy wyszli do szkoły, ja jestem już po porannej toalecie oraz śniadaniu. Jestem już ubrana, może nawet lekko umalowana – w każdym razie czuję się i prezentuję jak człowiek.

Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła się pochwalić zmianą własnych przyzwyczajeń. Dzisiaj deklaruję chęci i liczę na motywację i podpowiedzi jak się do tego zmobilizować. Jak być rannym ptaszkiem każdego dnia, a nie tylko wtedy kiedy zmusza do tego sytuacja. Może masz dla mnie jakieś przekonujące argumenty, narzędzia lub sztuczki, którymi można się podeprzeć?

 

Marzec. Co się u nas działo.

podsumowanie miesiąca