Top

Mam wrażenie, że jeszcze nie wpadłam w rytm po przerwie świątecznej, a u nas dzisiaj rozpoczęły się dwutygodniowe zimowe ferie sportowe.

 

W tym roku nieco zaskakujące, ponieważ Bartuś pomylił ferie i na obowiązkowy dodatkowy tydzień nauki wybrał kurs, który odbywa się latem. W efekcie Projektwoche objął tylko Igorka. Czyli przez pierwszy tydzień ferii będę na zajęcia woziła tylko Małego.

 

Ferie zimowe oznaczają koniec semestru. Chłopcy przynieśli wczoraj półroczne świadectwa, których średnia ocen przekracza 5. Co tu będę udawała – rozpiera nas duma.

 

U mnie największe emocje wzbudza zawsze ocena z języka niemieckiego. Sama jestem beztalenciem językowym, ale widocznie chłopcy poszli w ślady Taty, bo Deutsch idzie im świetnie. Bartuś jest z tego przedmiotu drugi w klasie (u Igorka nie robią jeszcze takich porównań) co zawsze mnie zdumiewa. Nie dlatego, że nie wierzę w umiejętności syna, ale chociażby dlatego, że przynajmniej teoretycznie nasi synowie mają trudniej.

 

W naszym domu króluje język polski, wokół króluje język szwajcarski, a największe ciągoty mają chłopcy do angielskiego. Jednak w szkole należy posługiwać się językiem niemieckim i to najwyraźniej chłopcom nie przeszkadza.

 

Otoczenie jest wielokulturowe i dzieci na przerwie rozmawiają w przeróżnych językach. Chiński czy grecki naprawdę nie jest tu egzotyką. Czasami chłopcy przynoszą do domu zasłyszane wyrazy i zwroty.

 

Najbardziej ich cieszy, kiedy brzmią one znajomo lub wręcz tak samo jak w języku polskim. O takich perełkach dowiaduję się najczęściej podczas obiadu, do którego zasiadamy w przerwie między lekcjami.

 

Jakiś czas temu dowiedziałam się np. jak Sejla, koleżanka Igorka mówi na mamę i tatę, ale przede wszystkim zostałam oświecona w jakim języku mówi…

 

 

Mama, a wiesz jak Sejla mówi na mamę?

Jak?

Mama. A na Tatę – tata. A wiesz jak jest lewo?

Lewo. (ryzykuję)

A prawo?

Prawo.

Nie, prawo to jest prosto. (Powinnam to wiedzieć)

Mama, a ty wiesz po jakiemu mówi Sejla?

Wiem skąd jest Sejla, ale nie zdążyłam odpowiedzieć…

Sejla mówi po bosku!

 

I nie myślcie, że chodzi o piękny głos czy niesamowitą intonację. Otóż my jesteśmy z Polski i mówimy po polsku. Sejla jest z Bośni i mówi po bosku! Przynajmniej tak twierdzi Igorek.

 

Życzcie nam udanych ferii 
i oby chłopcy nadal tak bosko się uczyli.

Miłego Wochenende!

 

Nałóg

NOTATNIK