Top

Dzisiaj wstaliśmy o czwartej nad ranem. Czego się nie robi dla przygody! 

 

Z hotelu odebrał nas kierowca. W samochodzie była już jedna para, a po drodze na miejsce zbiórki zabraliśmy jeszcze jedną panią.

 

Godzina odbioru z hotelu była dla nas wyzwaniem, tym bardziej, że dopiero przestawiamy biologiczne zegary na tutejszy czas. Ale dla lotu balonem nad pustynią, mogę z sowy przeistoczyć się w skowronka.

 

Gdy namawiałam Męża na tę wyprawę, wyobrażałam sobie, że emocje nie powinny być mniejsze niż wtedy, gdy lecieliśmy helikopterem nad Wielkim Kanionem.

 

Nasze przedpołudnie miało wyglądać tak

 

 

a wyglądało tak

 

 

Mimo usilnych prób kilku załóg, z miejsca, z którego mieliśmy wystartować, w niebo nie wzniósł się tego ranka żaden balon. Przeszkodą był zbyt silny wiatr.

 

Kapitan naszego balonu umieścił nas nawet w koszu i próbował startu z gondolą leżącą na boku. Niestety ani jego zapał, ani wysiłki zespołu nie pomogły przezwyciężyć natury.

 

Wykupując tego typu atrakcję, trzeba się liczyć z faktem, że pogoda może pokrzyżować plany. Nas to tym razem spotkało. Żałujemy, ale bezpieczeństwo jest ważniejsze. Safety first.

 

Podobno firma należąca do rodziny królewskiej, wykupiła na pustyni takie miejsce, z którego start balonów jest stuprocentowy.

 

Widzieliśmy kilka balonów na niebie, więc może to nie legendy? A może tylko większy fart?

 

W każdym razie ja jeszcze kiedyś wrócę do tematu „balonowej atrakcji”, ale już nie na tym wyjeździe.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Sandra
6 miesięcy temu

Widocznie Iza nie mieliście lecieć balonem. Wszystko jest „po coś”. Pozdrawiam serdecznie. ?

Iza
Iza
6 miesięcy temu
Reply to  Sandra

Cześć Sandro, jak miło Cię tutaj zobaczyć.☺️ Nie skasowałam bloga, ani Instagrama, ale od dłuższego czasu prowadzę je „po cichu”. Nie spodziewałam się, że ktoś tu jeszcze zagląda, poza mną. Tym bardziej dziękuję, że jesteś.? A co do balonów, to o dziwo nie byłam jakoś straszliwie zawiedziona, przynajmniej nie utratą możliwości lotu. Uważam, że to bardzo odpowiedzialne, że nie próbują startować za wszelką cenę. Bardziej od samego lotu, żal mi było możliwości zobaczenia pustyni, ale się nie poddałam i tego dnia zamiast wschodu słońca nad pustynią, oglądaliśmy zachód słońca na pustyni. Uwielbiam pustynie i gdybym jej nie zobaczyła, to tego by mi było najbardziej szkoda, ale się udało, w innej formie, ale się udało.? Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuję, że za odwiedziny tutaj.

@Fragmentator

Fragmenty codzienności i naszych podróży na Instagramie

2
0
Would love your thoughts, please comment.x