Top

Dojrzewam do kolejnych zmian na blogu. I kto by pomyślał, że ostateczny impuls będę zawdzięczała Madame Chic…

Gdy zakładałam bloga chciałam prowadzić coś na kształt internetowego pamiętnika. Nie stało się tak, nie dlatego, że wszelkie poradniki krzyczą, że takich blogów-pamiętników nikt nie czyta. Nikt poza autorem i może garstką najbliższych. Mój blog nie ma takiego charakteru, bo zwyczajnie zabrakło mi odwagi.

Najpierw długo nie ujawniałam nawet naszych imion. Z czasem jednak chłopcy zamienili się w Bartusia i Igorka. Po pewnym czasie, w bocznej kolumnie pojawiłam się ja. Chyba tylko imienia Męża jeszcze nigdy nie zdradziłam.

 

dzieciństwo

 

Następnym krokiem były podsumowania miesiąca. Z założenia bardzo rodzinne i domowe wpisy o charakterze jak najbardziej pamiętnikarskim. Wpisy, do których mam nadzieję wracać z przyjemnością tym większą im starsze one będą.

Przełamałam się i czasami pokazuję Nas. Pomaga mi w tym Instagram. Tam najszybciej zdobywam się na bardziej prywatne migawki z życia. Chociaż muszę przyznać, że nadal serwisy społecznościowe to dla mnie zbyt duże wyzwanie.

Teraz mam ochotę na kolejny krok. Powrót do źródeł, a raczej do tego o czym myślałam zakładając bloga. I chyba Was zaskoczę, gdy powiem, że ostatecznie skłoniła mnie do tego Madame Chic…

Nosiłam się z tym zamiarem od pewnego czasu, ale dopiero lektura drugiej książki Jennifer L. Scott ostatecznie rozbudziła to, co od długiego czasu próbowałam w sobie zagłuszyć. Wiem brzmi poważnie, ale zapewniam, że temat jest lekki i przyjemny. A ja stopniowo się w sobie przełamuję.

 

Dlaczego muszę się przełamać i co mnie dopinguje zdradzę w kolejnym poście, bo strasznie się na ten temat rozpisałam. Ciekawa jestem czy domyślacie się w czym rzecz? 

Narodowe Święto Szwajcarii

SZWAJCARIA ciekawostki

Twój dom, Twoim zamkiem!

MOTYWACJA i INSPIRACJE