Top

Często miewałam blogowe kryzysy i dylematy. Od bardzo dawana nie bloguję regularnie. Przez chwilę walczyłam z Facebookiem, ale szybko uznałam, że to medium nie jest dla mnie. Od jakiegoś czasu moje rozterki skupiają się na Instagramie. To tam jestem obecna i najbardziej aktywna.

 

Ten wpis to podsumowanie moich 5 lat na Instagramie oraz próba rozprawienia się z dylematem: być czy nie być na Instagramie?

 

Wiem, że sporo osób co jakiś czas również zadaje sobie to pytanie. Kto obserwuje mnie na @fragmentator ten wie, że do mnie wraca ono systematycznie. I chociaż nadal podpisuję się pod własnym tekstem o tym dlaczego warto być na Instagramie, to im dłużej tam jestem, tym częściej pytanie do mnie wraca.

 

Najczęstszym powodem takich rozterek, jest porównywanie się do innych oraz zbyt krytyczna ocena własnego konta.

 

Lubię oglądać piękne zdjęcia i generalnie sprawia mi to frajdę, ale są dni kiedy piękne obrazy, które oglądam na Instagramie, wpędzają mnie w kompleksy. Szczególnie te zamieszczane na repostujących kontach podróżniczych.

 

Przeglądam je czasami i nawet gdy doskonale wiem, że zdjęcie jest maksymalnie obrobione, barwy przekłamane, a gwieździste niebo nałożone – i tak zaczynam myśleć, że ja swoich zdjęć nie powinnam pokazywać.

 

Podobne myśli towarzyszą mi, gdy np. trafiam na konta znanych blogerek czy instagramerek. Zazwyczaj kończy się na wnioskach – ja tak nigdy nie będę umiała, moje zdjęcia nigdy nie będą tak ładne, tak popularne, tak licznie komentowane itp. itd.

 

 

I chociaż nie mam rzeszy obserwujących, tysięcy lajków i setek komentarzy, to gdy przyjrzeć się mojemu kontu, śmiało można powiedzieć, że na przestrzeni tych 5 lat zrobiłam postępy. Bez dziwnych praktyk typu follow-anfollow. Bez bootów. Bez reklam. Bez kółek wzajemnej adoracji.

 

Konto na Instagramie założyłam w 2014 roku, ale bardziej na serio wciągnęłam się dopiero w roku 2017. Następny rok zdominowały nasze przenosiny do Stanów Zjednoczonych i znowu przez długi czas nie miałam głowy do  Instagrama.

 

Nie można powiedzieć, abym była szczególnie systematyczna i konsekwentna. Często sobie odpuszczam, równie często eksperymentuję i może min. dlatego nie osiągam żadnych spektakularnych efektów. Ale gdy spojrzę np. na swoje roczne podsumowania, tzw. Instagram Best Nine, to widzę różnicę i postęp.😊

 

 

Wiem, że moje liczby nie są imponujące, ale świadczą o tym, że zrobiłam postęp. Ale porównanie tego jak wygląda moje konto dzisiaj i 5 lat temu, uzmysłowiło mi przede wszystkim to, że zrobiłam skok w jakości swoich zdjęć.

 

W roku 2017 bardzo dużo zdjęć robiłam aparatem. W tej kwestii się rozleniwiłam i od dawna większość zdjęć robię komórką. Nie jestem też ani tak systematyczna, ani tak aktywna jak w roku 2017.

 

Chyba uznałam, że wysiłek, który wtedy wkładałam w Instagram nie jest jednak wart otrzymywanych efektów. Ale uczciwie trzeba przyznać, że większość najliczniej polubionych u mnie zdjęć należy właśnie do 2017 roku.

 

Jednocześnie odkryłam inną ważną rzecz: nie mam już tej samej radości z robienia zdjęć co jeszcze 3 i 4 lata temu. Kiedyś każde zdjęcie wstawiane na Instagram wydawało mi się piękne i wyjątkowe. Serio!

 

Miałam radość w trakcie ich robienia, a co jeszcze ważniejsze, nic tej radości nie zabijało. Nie zastanawiałam się nad doborem hasztgów, aby uzyskać jak największe zasięgi. Nie martwiła mnie ilość polubień ani brak komentarzy. Z wdzięcznością i radością przyjmowałam to co dostawałam, ale nie miałam żadnych oczekiwań.

 

Nie martwiłam się także spójnością zdjęć, poprawnością bio czy wymyślnym układem siatki. Niewiedza była dla mnie błogosławieństwem.😂 Za to potrafię zamartwiać się dzisiaj, kiedy dowiedziałam się więcej o technicznej stronie prowadzenia konta i nachodzi mnie zgubny dla mnie pomysł, aby sprostać różnym zasadom, technikom i wymaganiom.

 

Dlatego moje podsumowanie 5 lat na Instagramie jest takie:
Jeżeli nie planujesz zarabiać na Instagramie, jeżeli nie planujesz promocji siebie lub swojej marki, jeżeli chcesz czerpać radość z Instagrama i traktować aż i tylko jako wizualny pamiętnik – nie przejmuj się hasztagami, zasięgiem, lajkami itp. Zapomnij o spójności konta i planowaniu siatki zdjęć. Po prostu bądź.

Bądź na Instagramie dla Własnej przyjemności. Wrzucaj zdjęcia, które są dla Ciebie ważne, które lubisz i które chcesz zachować na dłużej. Bądź szczera z samą sobą! A ta szczerość zacznie przyciągać ludzi. Nie roboty. Nie ludzi, którzy zaraz po zaobserwowaniu przestają Ciebie obserwować. Prawdziwych, życzliwych ludzi, których naprawdę jest tam sporo. Ja właśnie takich mam szczęście spotykać na Instagramie i to dzięki Nim❤️ jeszcze nie rzuciłam Instagrama.

 

moje ulubione i ważne dla mnie zdjęcia na IG, większość wcale lub średnio lajkowana 😜

 

Czerwiec w Peachtree City

podsumowanie miesiąca