Top

 

Jak przystało na prawdziwą Matkę Polkę, lub Matkę po prostu, mam listę pytań (przypominająco-upominającą) , którą terroryzuję swoich synów.

 

Zęby umyte?
Spakowałeś się?
Rozpakowałeś rzeczy z basenu?
Zabrałeś plecak z przedpokoju?
Spakowałeś wszystko na trening?
Ochraniacze masz?
Nuty zabrałeś?
Czytałeś?
itp. itd.

 

Za tym ostatnim, szczególnie gdy chłopakom zbiera się na czytanie pod wieczór lub w pochmurne dni, towarzyszy obowiązkowo kolejny przypominacz, bo przecież o wzrok swoich pociech trzeba dbać.

 

Jednak chłopaki albo sprawdzają moją pamięć, albo testują moją cierpliwość, albo… oszczędzają energię, bo zazwyczaj pytanie jest zasadne, ale i reakcja synów natychmiastowa…

 

Matka Polka, np. z kuchni:

 

– Dziuba, światło masz włączone?!

 

z Dziubowego pokoju

 

-pstryk-

 

– Teraz już tak! ;)

 

I to za każdym razem, ze stoickim spokojem i pewnie uśmiechem pod nosem. Chociaż nie, pewnie przewracają oczami, bo przecież pytanie pada setny raz.

 

 

 

Jak najkrótszych list przypomnień i upomnień,
a jeżeli nawet, to
jak najwięcej szybkich reakcji na nie.