Top

Dzisiaj parę słów o komputerze Bartusia, czyli o Acer Aspire Z3-605. Ja właściwie z niego nie korzystam, ale konfigurowałam i wgrywałam na niego niektóre aplikacje, więc pobieżnie się z nim zapoznałam.

 

All-in-One czyli wszystko-w-jednym to jak dla mnie nowoczesny i przyjemny dla oka design. W porównaniu do tradycyjnego rozwiązania, czyli zestawu monitor plus jednostka centralna, oszczędność miejsca jest znacząca. Klawiatura i myszka nadal pozostają, ale ponieważ my mamy wersję z ekranem dotykowym, zdarza się, że nie zostają one w ogóle wyciągnięte z szuflady.

 

23-calowy wyświetlacz IPS ma rozdzielczość Full HD (1920×1080 pikseli). Ekran posiada regulację pochylenia w zakresie 10-30 stopni, co ułatwia jego ustawienie, ale nie jest optymalne. Panel ma przyzwoite kąty widzenia i dobre odwzorowanie kolorów. Regulować można również kąt nachylenia wbudowanej kamery internetowej. Komputer za sprawą panelu dotykowego rozpoznaje „tapnięcia”, natomiast kamera i dedykowana aplikacja, umożliwiają rozpoznawanie gestów wykonywanych w powietrzu, bezpośrednio przed urządzeniem (podobne do obsługi Xbox z czujnikiem ruchu Kinect).

 

Głośniki Harman Kardon i system Dolby Home Theater v4 odtwarzają kinowy dźwięk, który jest czysty i wyraźny, naprawdę zadowalający jak na domowy komputer tej klasy.

 

Najczęściej używane porty, w tym USB 3.0 zostały zamknięte w specjalnej „kapsule” z przodu monitora. Ten obszar pozwala na szybki i łatwy dostęp do danych, słuchanie muzyki, a nawet wyłączenie monitora, gdy nie jest używany – jednak jak dla mnie sposób mocowania maskownicy jest niepraktyczny i niewygodny.

Komputer jest cichy, zajmuje mało miejsca, odtwarzane dźwięki i barwy są naprawdę dobrej jakości. Dotykowy sposób komunikacji ułatwia podstawową obsługę i powoduje, że staje się ona bardziej płynna – Windows 8 dużo zyskuje dzięki „tapnięciom”! Moim zdaniem jest to jednak „gadżet”, gdyż w bardziej zaawansowanej pracy z komputerem, to się nie sprawdza – fajnie mieć, ale śmiało można się obejść bez panelu dotykowego.

acer

U nas sprzęt wykorzystywany jest przez dziesięciolatka, co oznacza, że nie były mu stawiane zbyt wysokie wymagania. Służy głównie do przeglądania internetu, oglądania filmów z płyt lub na YouTube. Nie są na nim uruchamiane żadne wymagające graficznie gry (jedynie programy edukacyjne oraz gry Terraria czy Minecraft). W stałym użyciu są kafelkowe aplikacje – poczta, kalendarz, wiadomości, Skype czy mini gry.

Bartuś jest zadowolony, a przede wszystkim dumny, ponieważ to jego (niemalże) w pełni samodzielny wybór i zakup. Zobaczymy jakie będzie mieć odczucia po dłuższym użytkowaniu i prawdopodobnie wzrastających wymaganiach.