Top

Pobyt w Polsce jak zwykle trochę wybił mnie ze szwajcarskiego rytmu. Mieszkanie tutaj ma swoje zalety, ale także i wady. A ponieważ święta to czas biesiad i suto zastawionych stołów, dzisiaj trochę sobie powzdycham za polskimi produktami, głównie spożywczymi.

5 produktów, których

nie mogę kupić w Szwajcarii.

1. Ser twarogowy
Uwierzycie, że w kraju serów brakuje mi sera… Ulubioną potrawą naszych chłopaków są leniwe oraz pierogi z białym serem – nie do zrobienia tutaj, bo w Szwajcarii sera twarogowego nie ma. Wszystkie przysmaki z tym składnikiem są dla nas rarytasem. Ratuje nas czasami kostka tego białego cudu przywieziona przez kogoś z Polski. Sera twarogowego można szukać tuż za granicą, w sklepach niemieckich.

2. Ogórki kiszone
Kolejny rarytas. Poza tym, że ogórki kiszone nie są tu dostępne, nie ma także w sprzedaży ogórków, które by się nadawały do samodzielnego kiszenia. Przy okazji – kopru też nigdy nie widziałam. Jeżeli chodzi o kwaszonki, to nawet z kapustą kiszoną jest problem. Ta najczęściej dostępna jest gekocht czyli podgotowana. Bigos jeszcze ujdzie, ale surówka już nie smakuje jak ta ze szkolnej stołówki w Polsce.

3. Mąka ziemniaczana
Kiedy ostatni raz kupowałyście mąkę ziemniaczaną? Wiem, schodzi wolno. Przyznacie jednak, że się przydaje. Łyżeczka do ciasta, odrobinę do kopytek, troszeczkę aby zagęścić sos. Cóż – można się bez niej obejść, ale jedno opakowanie przywiezione z Polski, wywoła uśmiech każdej polskiej gospodyni mieszkającej w Szwajcarii.

4. Soda oczyszczona
Nie wiem czemu tak fenomenalnego produktu nie można kupić w Szwajcarii. Nad tym jak szerokie zastosowanie ma ten miały proszek można się rozpisywać godzinami. No może przesadziłam, ale zastosowań jest naprawdę wiele. Wiecie jak mnie wkurza fakt, że takiego drobiazgu nie mogę tu dostać a napotykam recepturę na kolejną mieszankę i jej magiczne zastosowanie. Wrrr….

5. Czarne jagody
Uwierzycie, że Szwajcarzy w swoich lasach nie zbierają leśnych jagód? Co jest? Mało tego – spotkałam się ze zdaniem, że to jest wręcz zabronione. Czy ktoś mi powie w czym rzecz? Czy ja naprawdę zbyt dużo wymagam – odrobina jagód posypana cukrem. I może pierogi z jagodami. Albo puszysta bułka jagodzianka… ech. A jak zapytasz o jagody to Ci przyniosą borówkę amerykańską. Rozumiem, że to ta sama rodzina, ale smak zdecydowanie nie ten.

5 produktów, które są

słabo dostępne w Szwajcarii.

1. Korzeń pietruszki.
Nie wiem w czym jest problem, ale bez problemu kupisz w Szwajcarii wielkiego selera. Oczywiście marchewkę, chociaż często ma smak bliżej nieokreślony. Por jest także wszędzie dostępny. Za to spróbuj osobno, na wagę kupić korzeń pietruszki! Nie mówię, że się nie zdarza, ale dlaczego tak rzadko?

2. Burak czerwony
Kolejna zagadka. Bez problemu dostaniecie buraki już przetworzone, np. gotową surówkę lub już ugotowane. Za surowym burakiem czerwonym chodziłam ostatnio trzy dni! I pomyśleć, że czerwone buraki były w Polsce moim ulubionym dodatkiem do obiadu…

3. Pączek
Pisałam kiedyś o tym przy okazji blogowego wyzwania. Mowa o prawdziwym, ciemnobrązowym, smażonym a nie wypiekanym, oblanym lukrem a nie posypanym cukrem – pączku! Pączki znane w Szwajcarii pod nazwą „Berliner” są dla mnie jedynie namiastką. Dlatego niedługo zabiorę się za pączki domowej roboty.

4. Krochmal
Może to przeżytek i dlatego w Szwajcarii jest trudno dostępny. Nawet nie jestem pewna czy to co tutaj znalazłam krochmalem jest. W każdym razie działa i ja z upodobaniem stosuję. Uparcie krochmalę ręczniki, pościel i obrusy.

5. Galaretka
Galaretka oblewająca owoce ułożone na cieście – znacie ten widok? Jeżeli nie przywiozę zapasu galaretek z Polski to ciasto pokrywa mi coś na kształt przeżutej już galarety. Naprawdę. To co dostaniecie w Szwajcarii nie tężeje w takim stopniu jak znane nam galaretki. Dlaczego – nie wiem? A o wyborze wielu smaków możecie całkowicie zapomnieć.

Wpis podchodzi pod kategorię „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Ale uwierzcie mi –nigdzie nie dostaniecie tak dobrych (i w dobrej cenie) owoców oraz warzyw jak w Polsce. Naprawdę mamy się czym chwalić. My przez lata życia poza krajem, przyzwyczailiśmy się do tutejszych smaków. Trochę mniej tęsknimy, trochę zapomnieliśmy. Jednak nadal wielokrotnie słyszę od męża (chłopcy nie mają takich wspomnień) – to nie smakuje jak marchewka…

Jestem ciekawa co Was najbardziej zaskakuje w tym zestawieniu?

Nie chcesz stracić kolejnych wpisów – możesz je śledzić za pomocą
Follow
Zapraszam do komentowania i kolejnych odwiedzin. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.