Brescia – renesansowa lwica Włoch – Walentynki 2014 Wielki Mur Chiński – odcinek Mutianyu – Chiny

Werona – place, pałace, Arena i najsłynniejsza para kochanków – Walentynki 2014

Werona

Arena – Piazza delle Erbe – Piazza dei Signori – Casa di Giulietta

 

Werona_Piazza Bra
Piazza Bra
Werona_Arena
Arena

 

Weronę odwiedziliśmy po raz drugi, tym razem nie była skąpana w słońcu, ale nadal tętniąca życiem i zachwycająca. Ponownie wkroczyliśmy do miasta ulicą Corso Porta Nuova na Piazza Bra, którego perłą jest Arena.

 

Rzymski amfiteatr w Weronie pochodzi z I wieku (30 rok n.e.) i jest trzeci pod względem wielkości, z zachowanych we Włoszech. Ponieważ w sezonie letnim odbywają się tam przedstawienia operowe, wnętrze Areny przystosowane jest do przyjęcia 25 tys. widzów jednocześnie, co niestety najbardziej widać po niezliczonej ilości toalet wewnątrz murów – coś za coś. Wyobrażam sobie jednak, że spektakl w takim miejscu, sam w sobie musi być niesamowitym przeżyciem.

 

Zwiedzanie wnętrza Areny jest płatne i nie tak przejmujące jak Koloseum, ale warte tych kilku euro.

 

Werona_Via Giuseppe Mazzini
Via Giuseppe Mazzini

 

Ulica Via Giuseppe Mazzini, która jest długim deptakiem pełnym sklepów, w tym bardzo ekskluzywnych marek, dochodzi się do ulicy Via Capello. Jeśli skręci się w prawo, pod numerem 23, znajdzie się bramę, która prowadzi na dziedziniec domu Julii. My jednak skręcamy najpierw w lewo, aby znaleźć się na Piazza delle Erbe.

 

Werona_Piazza delle Erbe
Piazza delle Erbe

 

Plac Ziół (Plac Warzywny) powstał na miejscu dawnego serca miasta – rzymskiego forum. Handlowano tutaj warzywami, owocami, ziołami – stąd jego nazwa. Plac jest obszerny, czego nie widać na pierwszy rzut oka, gdyż zastawiony jest straganami oraz ogródkami restauracyjnymi.

 

Wśród nich należy szukać XIV-wiecznej fontanny, której zwieńczenie pochodzi jeszcze z czasów rzymskich i przypomina, że na tym placu handluje się nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat. Piazza Erbe otoczony jest średniowiecznymi kupieckimi kamienicami, ozdobionymi pięknymi freskami z XVI wieku. Nietypowa uroda tego miejsca polega na różnorodności otaczających go budowli. Widać stąd najwyższą w mieście wieżę – Torre dei Lamberti, z której można podziwiać panoramę Werony.

 

W połowie wysokości Piazza Erbe, na rogu ulicy Via Palladio, stoi budynek, którego początki sięgają 1301 roku. Charakterystyczne dla niego są okna o podwójnych łukach (biforia), jest to średniowieczny dom cechowy – Casa dei Mercanti. Północną część placu zajmuje barokowy pałac – Palazzo Maffei. Przed nim kolumna z weneckim lwem – symbol włączenia Werony do Republiki Weneckiej w 1405 roku. Po lewej stronie pałacu widać wieżę – Torre del Gardello, najwyższą gotycką budowlę znajdującą się na Placu Ziół.

 

Werona_Kropielnica z garbusem w kościele Świętej Anastazji
Kropielnica z garbusem w kościele Świętej Anastazji

 

Przed Palazzo Maffei skręcamy w prawo w ulicę Corso Sant’Anastasia, którą dojdziemy do placu o tej samej nazwie i stojącego tam kościoła Świętej Anastazji. Jego budowę rozpoczęto w 1290 roku. Gotycki portal nadal zdobią poblakłe fragmenty XV-wiecznych fresków  Altichiera i Turonego, oraz płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia św. Piotra Męczennika.

 

Znakiem rozpoznawczym tego kościoła są, widoczne tuż po wejściu, kropielnice wsparte na figurach żebraków, zwane gobbi – garbusy. Podobno dotknięcie garbu przynosi szczęście. Słynny jest fresk Pisanella „Św. Jerzy ocalający księżniczkę” („Św. Jerzy i księżniczka”) – mało czytelny, u sklepienia prawej nawy bocznej. Wstęp do Sant’Anastasia jest płatny, wewnątrz można robić zdjęcia.

 

Werona_Duomo - Santa Maria Matricolare
Duomo – Santa Maria Matriculate

 

W niedużej odległości od Kościoła Świętej Anastazji wznosi się – Duomo. Werońską katedrę Santa Maria Matricolare zaczęto budować w 1139 roku. Tutaj można podziwiać min. dzieła rzeźbiarza Nicolo oraz obraz Tycjana „Wniebowzięcie Maryi Panny”.

 

Werona_Piazza dei Signori
Piazza dei Signori

 

Via Duomo, V. San Pietro oraz V. Arche Scaligere wracamy w kierunku Piazza Erbe, mijając  dom Romea (Casa di Romeo) oraz kościół Santa Maria Antica z otaczającymi go grobami członków rodu della Scala (Scaligeri), władającego niegdyś Weroną.

 

Przed ponownym wkroczeniem na Plac Ziół zatrzymujemy się na Piazza dei Signori. Tym razem stoi tu estrada, a pomnik Dantego spoglądającego na Palazzo della Regione – otoczony jest straganami. Wszystko za sprawą obchodzonych od piątku Walentynek. Szkoda, podczas naszej pierwszej wizyty w Weronie zjedliśmy tu wyśmienity obiad, a plac był spokojny, pełen gołębi, które nasi chłopcy z zapamiętaniem ganiali.

 

Ozdobą XIV-wiecznego budynku sądu są marmurowe schody, znajdujące się na dziedzińcu, a  w pobliżu stoi 84-metrowa – Torre dei Lamberti  oraz Palazzo del Capitano (dawna siedziba dowódcy wojsk).

 

Największą ozdobą tego miejsca jest Loggia del Consiglio, uważana za najpiękniejszy renesansowy budynek w mieście. Fasada Siedziby Rady Miejskiej pokryta jest freskami, a budowlę wieńczą posągi wybitnych rzymian urodzonych w Weronie. Piazza dei Signori łączy się z Piazza Erbe przejściem pod Arco della Costa, czyli łukiem z żebra.

 

Werona_Casa di Giulietta
Casa di Giulietta

 

Skoro Walentynki, a do tego w mieście Romea i Julii, nie mogliśmy pominąć pobliskiego domu, gdzie Romeo wspiął się na balkon do swojej ukochanej, czyli Casa di Giulietta.

 

W rzeczywistości jest to odrestaurowana gospoda z XIII wieku. Na dziedzińcu stoi rzeźba Julii – podobno dotknięcie jej piersi przynosi szczęście w miłości – czego to ludzie nie wymyślą…

 

Miejsce jest oblegane, wszelkie dostępne ściany zapisane są wyznaniami miłości i inicjałami zakochanych. Doszły do tego również kłódki, zamykane na znak wiecznego uczucia. Najgorszy dla mnie był widok ścian, a nawet drzewek oblepionych gumą – no naprawdę… ludzie… guma do żucia i najsłynniejsza historia miłosna???? Makabra! Szekspir łapie się pewnie za głowę.

 

Jeżeli ktoś chce stanąć na słynnym balkonie, który można podziwiać z dziedzińca, musi zapłacić za wstęp do domu Julii. W Weronie można także odnaleźć groby nieszczęsnych kochanków, ale pamiętając o tym, że mamy do czynienia ze zmyśloną historią, wszystko to jest „mocno naciągane”, ale przyznać trzeba, że magia Romea i Julii działa.

 

Nie zobaczyliśmy wszystkiego co oferuje Werona, ale jak na nadal krótki dzień i obecność dzieci – udało nam się odbyć całkiem ładny spacer. Chłopcy byli jak zwykle bardzo dzielni! A czekała nas jeszcze jazda i wieczorny spacer po Bresci

 

Miłych Walentynek

 

śledź blogafacebookbloglovingplus

 

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Cudowny wpis aż mam ochotę zarezerwować jednodniowe bilety lotnicze i lecieć z druga połową pozwiedzać…

    • Jeżeli nadarzy się okazja, to szczerze polecam Dziękuję za miłe słowa

  • Pewnie jakiś facet wymyślił to dotykanie cycka Julii „dla szczęścia” A te gumy…już na niejednym zdjęciu widziałam – fuj!! Może to taka nowomoda, żeby zostawić swoje DNA, zamiast napisu „tu byłem” Pozdrawiam!

    • 3 czy 4 lata temu, gdy byliśmy tam pierwszy raz, jeszcze tego nie było – tylko napisy. Strach pomyśleć, co ludzie wymyślą i jak to będzie wyglądało za kilka lat… Również pozdrawiam