Narodowe Święto Szwajcarii – 1 sierpnia. Miasto najstarszego uniwersytetu w Europie oraz warownia rodu d’Este.

Vigna sul Mar – Lido di Pomposa

domek

To nasz ostatni dzień tutaj. Jutro rano wyjeżdżamy. Pobyt mamy opłacony do niedzieli, ale sobotnią noc spędzimy w Vicenzie. Dzisiaj cały dzień plażowania, napiszę trochę o kempingu.

Jesteśmy tu po raz drugi – co jest już jakąś rekomendacją skoro wróciliśmy. Pierwszy raz byliśmy w tym miejscu dwa lata temu i wtedy było to nasze pierwsze zetknięcie z kempingiem. Nie przeczytałam dokładnie warunków umowy i w efekcie nie miałam np. ręczników (poza plażowymi) ale za to miałam komplet naczyń. Rzecz najważniejsza – zawsze trzeba dokładnie przeczytać ofertę, regulamin i warunki umowy – wiem, oczywiste, ale lepiej przypomnieć, bo czasami opuszczenie jednej linijki może skutkować zaskoczeniem na miejscu.

Rezerwacja. My pobyt rezerwowaliśmy bezpośrednio ze strony campingu. W serwisie  Selectcamp również widoczna jest ich oferta. Podejrzewam, że są to inne miejsca niż te dostępne bezpośrednio na stronie Vigna sul Mar. Spacerując po terenie, zauważyłam, że domki (i stanowiska) mają bardzo różne oznaczenia. Poza numerem, czy odmienną kolorystyką, niektóre z nich mają również dodatkowe tabliczki z nazwami np. biur podróży czy wspomnianego Selectcamp – tworzą one skupiska, nie są rozrzucone. Piszę o tym, bo przeglądając oferty na różnych stronach, można mieć wątpliwość czy chodzi o jeden i ten sam kemping, ale wszystko mieści się na jednym terenie. To co napiszę dotyczy umowy zawartej bezpośrednio z Vigna sul Mar (za pośrednictwem strony internetowej, bez pośredników), nie wiem czy i ewentualnie jakie są różnice, gdy umowę zawiera się w inny sposób.

Domek. My (podczas obu pobytów) mieszkaliśmy w domkach typu Elle. Jest tutaj kuchnia z lodówką, telewizorem i kącikiem jadalnym. Z tego pomieszczenia z jednej strony przechodzi się do sypialni z podwójnym łóżkiem, z drugiej strony – do sypialni z dwoma pojedynczymi łóżkami. Do każdej sypialni przylega toaleta z prysznicem i umywalką. Wszystko wyliczone jest co do centymetra, czasami wygodniej jest iść bokiem, ale tak pewnie wyglądają tego typu konstrukcje (dla mnie to jest bardziej jak przyczepa, a nie domek). Przed domkiem stoi plastikowy stół z krzesłami, jest suszarka na pranie. Miejsce obsadzone jest żywopłotem, więc daje trochę prywatności. Domek jest klimatyzowany. Gdy byliśmy tu pierwszy raz, klimatyzacja nie była limitowana, teraz w cenie jest 70 godzin tygodniowo, a wszystko ponad, trzeba rozliczyć przed opuszczeniem kempingu, jutro przekonamy się jak to wygląda**. W cenie na tą chwilę jest: gaz, prąd, woda, TV, bielizna pościelowa. „Bed linen” – cokolwiek to dla nich znaczy. Podczas rezerwacji był wybór i miał on wpływ na cenę, a na miejscu powleczenia i tak dostarczali. Kwota zawiera także końcowe sprzątanie, jedno miejsce parkingowe, animacje, miejsce na plaży z „wyposażeniem” oraz polisę „Travel and Stay”. Oczywiście ja piszę o domku, który my wynajmowaliśmy, nie wiem jak jest w innych lub pod namiotem. Podczas przeglądania oferty domków należy kliknąć „READ THE TERMS AND CONDITIONS” i dokładnie przeczytać opis. Na stanie domku jest w pełni wyposażona kuchnia (jest nawet otwieracz do konserw, do wina, ale nie ma nożyczek): różnej wielkości talerze, kubki, szklanki, sztućce oraz podstawowe przybory kuchenne np. tarka. Powleczenie pościeli (teoretycznie) deklaruje się przy rezerwacji, my zdeklarowaliśmy swoje, a i tak czekały na nas komplety w domku, a w każdy czwartek wymiana na nowy. Pościel „zastana” to koce oraz na stałe powleczone poduszki i materace, które powleka się „na świeżo” swoją lub dostarczoną, dodatkową warstwą prześcieradła i poszewki na poduszkę, do przykrycia (o ile pamiętam) w komplecie jest dodatkowe prześcieradło (poza kocami). Można za opłatą zamówić ręczniki. W domku jest dużo szafek, półek, są wieszaczki i wieszaki w szafach. Nie ma szczypek do bielizny ani sznurka na pranie. W oknach są moskitiery, poza lufcikami w kuchni i łazienkach. Nie ma moskitiery w drzwiach wejściowych. Ogólnie domek jest czysty, chociaż łazienkom przydałaby się już renowacja. Nic mnie jednak nie obrzydzało (pokrycia w strefie jadalnej są wymienione), natomiast widok pająka, mrówki czy innego robaczka, trzeba dla spokoju ducha uznać w tych warunkach za nieunikniony. Jest to powszechne, jak się domyślam, nie tylko dla kempingu we Włoszech.

Teren.  Jest rozległy, ulice mają nazwy, domki i stanowiska numery (najczęściej też nazwy własne). Samochody w większości parkują obok stanowisk i domków. Wewnątrz jest malusieńki parking Selectcamp (te domki chyba stoją zbyt blisko siebie aby między nimi parkować). Przed kempingiem jest duży parking, chyba ogólnodostępny. Na terenie znajdują się cztery budynki z toaletami, prysznicami i umywalkami. Są tam również stanowiska do mycia naczyń i pralki. Wydają się być czyste, ale nie korzystaliśmy osobiście. Kemping oferuje program artystyczno-rozrywkowy oraz elementy rekreacji (np. aerobik na plaży) głównie wieczorem, ale również o stałych godzinach w ciągu dnia. Chyba nie ma w ofercie opieki nad małymi dziećmi. Na miejscu jest jedna restauracja (jedzenie dobre, obsługa generalnie miła, ale straszliwie powolna, można rezerwować stoliki), sklep spożywczo-chemiczny (jedzenie, chemia, kosmetyki, zabawki – właściwie wszystkie drobiazgi potrzebne na wakacjach ;), bar (chyba tylko wieczorem). Jest również ogrodzony teren sportowy, boisko do gry w piłkę, siatkówkę, kosza. W ciągu dnia w okolicy estrady rozstawione są stoły do gry w ping ponga. Dodatkowo płatne są: basen, wypożyczalnia rowerów oraz atrakcje dla dzieci w postaci trampoliny i mini karuzeli. W recepcji można wykupić dostęp do Internetu, który zasięg ma w okolicach recepcji i restauracji, najlepiej na powietrzu. W domkach nie był wykrywany przez nasze sprzęty, a w budynku restauracji trzeba było siedzieć tuż przy (otwartym) oknie.

Plaża. Przylega bezpośrednio do kempingu, czas potrzebny na dojście zależy od naszego usytuowania. W naszym przypadku dojście zajmowało jakieś 5 minut. Myślę, że nawet z najdalszych miejsc, czas ten nie przekracza 15 minut. Jest bezpiecznie, nie wychodzi się poza teren, a ruch samochodowy jest prawie niezauważalny. W wyznaczonych godzinach plaża jest strzeżona przez ratownika, a ktoś z obsługi zawsze jest na miejscu. Do domku przypisane jest miejsce z parasolem, leżanką oraz leżakiem. Można za opłatą wynajmować dodatkowe leżaki. Na stoliku jest numer i nazwa domku. Stanowiska są rozkładane i składane przez obsługę. My przez cały pobyt trzymaliśmy tam materac i dmuchanego krokodyla. Ludzie zostawiali zabawki do zabawy w piasku. Natomiast nie widziałam aby zostawały prywatne, dodatkowe leżaki czy krzesełka (my również zabieraliśmy je na noc). Piasek jest szarawy, ale pobieżnie sprzątany każdego dnia, więc plaża jest stosunkowo czysta. W pobliżu są dwa stanowiska gdzie można kupić napoje, lody i jedzenie. Tuż obok jest wypożyczalnia rowerów wodnych (ze zjeżdżalnią). Jest prysznic, toaleta na terenie kempingu (w pobliżu głównego wejścia na plażę). Nie ma placu zabaw dla dzieci ani żadnych atrakcji dla maluchów. Po plaży w ogromnej masie maszerują wszelkiej maści sprzedawcy usług (masaże, plecenie warkoczyków, sztuczne tatuaże) oraz dóbr (okulary, latawce, ręczniki, ozdoby, ubrania, zegarki i pewnie wiele innych „niezbędnych” rzeczy ;)), chodzą też panowie, u których można kupić kokosy.

Woda. Podczas naszego pierwszego pobytu była chyba czystsza. W tym roku było słabiej, głównie przez brudy pozostawiane przez ludzi, ale również jakieś czarne żyjątka, wodorosty czy pióra. Pierwszego dnia widzieliśmy ryby i kraby, więc generalnie woda nie jest chyba zła. Charakterystyczne dla tej plaży jest to, że woda na bardzo dużej odległości (15-20 metrów) nie sięga dorosłemu powyżej pasa, więc jest przyjazna dla dzieci (mniej dla dorosłego, który chce swobodnie popływać, to dopiero za bojkami). Podczas naszego dwutygodniowego pobytu tylko raz były fale i wywieszona czerwona flaga. Poza tym woda spokojna (dla naszych chłopaków nawet za bardzo :)) i raczej ciepła.

To jest nasz trzeci pobyt na kempingu, drugi raz w tym samym miejscu – nie mamy dużego doświadczenia. Wróciliśmy tutaj, bo jak zwykle za późno zabraliśmy się organizowanie wakacyjnego wyjazdu, a tutaj były jeszcze miejsca* i mieliśmy dobre wspomnienia. Plusem jest bliskość plaży, głębokość wody i domek z dwoma łazienkami, co przy czterech osobach powracających z plaży jest naprawdę wspaniałym udogodnieniem. Nie wiem czy przyjedziemy tu trzeci raz. Ponownego pobytu tutaj nie planowaliśmy, bo generalnie lubimy poznawać nowe miejsca, a jednak tu jesteśmy. Po tegorocznym doświadczeniu upewniliśmy się, że bliskość plaży jest dla nas nadal priorytetem, ale już poprzeczkę jej czystości zawiesilibyśmy wyżej – tylko nie jestem pewna czy Włochy pod tym kontem mogą zaoferować coś znacznie lepszego, na podobnym poziomie usługi jako całości. Cóż – zobaczymy za rok. Na tą chwilę zamykamy tegoroczny wyjazd letni. Chłopcom zostało jeszcze dwa tygodnie wakacji i nieunikniony powrót do szkoły, a później będą czekać na przerwę jesienną – może w tym roku uda się nam odwiedzić kraj?

 

*gdy próbowaliśmy zarezerwować domek poprzez stronę internetową, system twierdził, że w wybranym terminie nie ma wolnego domku dostępnego przez 14 dni. Napisaliśmy zapytanie na adres kontaktowy podając: nazwę domku, długość pobytu i okres w jakim możemy przyjechać. Stosunkowo szybko dostaliśmy mail z rezerwacją, którą wystarczyło tylko potwierdzić. Nic nie szkodzi zapytać.

**po dwutygodniowym pobycie, nie dopłaciliśmy nic za używanie klimatyzacji, ale my bardzo mało czasu spędzaliśmy w domku. Wydaje mi się jednak, że 70 godzin tygodniowo (co daje 10 godzin pracy dziennie) to raczej wystarczająca ilość.

 

mappa-2013

 

Życzę udanych urlopów i trafionych miejsc.

 


Ujęcia z tej oraz innych podróży możesz śledzić na INSTAGRAMie

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.
Poprzedni wpis
Następny wpis