Sąd Ostateczny w Bernie. Einstein był Szwajcarem!

Tryby kreatywne w aparacie.

Jeżeli jesteś osobą kreatywną – to nie jest tekst dla Ciebie. Zapewne znasz temat, który poruszę. Posiadasz wiedzę i z niej korzystasz.
Jeżeli jesteś osobą kreatywną – to jest tekst dla Ciebie. Może wcześniej ten temat Cię nie interesował, ale teraz postanowisz to zmienić.
Jeżeli nie jesteś osobą kreatywną – to jest tekst dla Ciebie. Nie trzeba wielkiego talentu, aby robić coś inaczej, czasami wystarczy wiedza tajemna czyt. techniczna.
Jeżeli nie jesteś osobą kreatywną – to nadal może być tekst dla Ciebie. Najwyżej będziesz mieć świadomość z czego rezygnujesz. 

 

Tryby kreatywne w aparacie.

 

PSAM

 

Tym wpisem chcę przywołać z pamięci odrobinę teorii, którą przyswoiłam kilka lat temu.
Chciałam min. poznać zasadę działania trybów kreatywnych w aparacie, czyli oznaczeń PSAM.

Praktyka czyni mistrza, ale żeby do niej przejść odrobina teorii się przyda.

Dlaczego teraz? Ostatnio mamy wrażenie, że oba nasze aparaty jakby gorzej ostrzyły. Już kilka razy obiecywałam sobie, że przywrócę je do ustawień fabrycznych i będziemy obserwować, czy mamy problem. Dzisiaj się w sobie zebrałam i wprowadziłam zamiar w czyn, ale przy okazji coś sobie uświadomiłam.

Coraz rzadziej używam trybów kreatywnych. Kiedyś lubiłam się nimi „bawić”, a co najważniejsze, to naprawdę miało wpływ na wygląd zdjęcia. Na własnym przykładzie, a dokładniej na przykładzie własnych fotografii widziałam, że dzięki tym trybom zdjęcia mogą wyglądać lepiej. W przypadku profesjonalistów lub osób piekielnie kreatywnych – znacznie lepiej!

Dzisiejsza automatyka rozleniwia, bo ofiarowuje doskonałe efekty. Nie musimy znać technicznych szczegółów, aby zdjęcie wyszło dobre, a przy odrobinie farta – bardzo dobre. Nawet kadrowanie można poprawić, wystarczy w programie graficznym odpowiednio przyciąć zdjęcie.

Jednak fotografią można się przecież pobawić. Można świadomiej wykorzystać możliwości aparatu. Czemu czasami nie przestawić pokrętła z zielonego aparatu na jakiś inny tryb…

Ekspertem w tej dziedzinie nie jestem. Znikoma ilość informacji utkwiła mi w pamięci, ale nawet taka odrobina potrafi znaleźć odbicie w zdjęciach. Nie jestem osobą kreatywną, ale mając podstawowe pojęcie o trybach kreatywnych w aparacie – mogę próbować nią być.

Dlatego dzisiaj robię postanowienie – wracam do trybów kreatywnych!

Zacznę od tego, jak zapamiętałam znaczenie tajemniczych czterech literek – P S A M. Dzisiaj pierwsza z literek – P, czyli

tryb P - tryby kreatywne w fotografii

Tryb kreatywny P – Program

 

Idealnie Dobrana Para

Program dobiera czas i przysłonę.

 

P to Program – proste, prawda? Prosta jest także zasada jego działania.

Otóż tryb P jest niemalże identyczny z trybem zielonego aparatu. Ile osób ma w tej chwili pokrętło ustawione na zieloną ikonkę – przyznać się. Ja jakieś 10 minut temu, też miałam. A wystarczy przekręcić pokrętło na literkę P i już nasze zdjęcia będą odrobinę lepsze. Ta – dam! Magia.

Tryb P nie wymaga od nas żadnych działań. Wszystko zostało zaprogramowane. P samodzielnie dobierze najważniejsze parametry, które decydują o wyglądzie zdjęcia. Chodzi o parę jaką tworzą: czas i przysłona.

Dlaczego w takim razie nie pozostać przy zielonym symbolu? Ponieważ tryb P daje nam większy wpływ na wygląd zdjęcia.

Gdy aparat ustawiony jest na „program dla zielonych”, o wszystkim decyduje automatyka. Nie mają znaczenia nasze osobiste ustawienia aparatu, np. czułość, balans bieli czy tryb lampy błyskowej. W trybie zielonego programu, nie będą one brane pod uwagę. Jest to widoczne w menu. Jeżeli wybrana jest zielona ikonka, wiele pozycji w menu aparatu nie będzie aktywnych.

Wybranie trybu P skutkuje możliwością zmiany pewnych ustawień, które mają wpływ na wygląd zdjęcia.

Jeżeli chcemy, aby ustawienia dotyczące ISO, balansu bieli, ostrzenia itp. miały odzwierciedlenie w zdjęciu – przechodzimy na P (Program).

Nie ma się czego bać, ponieważ najważniejszą robotę i tak wykona aparat.

W trybie P obracając pokrętłem możemy wybrać idealną parę. Idealną według aparatu, trzeba oczywiście pamiętać, że to jest „sztuczna inteligencja”.

Jak to działa? Kręcąc w jedną stronę, zmieniamy czas, więc aparat będzie dobierał przysłonę. Kręcąc pokrętłem w przeciwną stronę, będziemy zmieniać przysłonę, więc aparat dobierze czas. Jedno jest zależne od drugiego, a priorytetem dla aparatu jest odpowiednie naświetlenie ujęcia.

Automat dąży do tego, aby scena była zawsze doświetlona, wyglądała na zdjęciu tak jak jego zdaniem jest idealnie. Bez względu na nasze poczynania (mam na myśli dobór czasu i przysłony) chce zawsze uzyskać ten sam efekt.

Parametry mogą być różne, ale P chce zawsze dobrać idealną parę. Zdjęcie wyjdzie odpowiednio doświetlone, ale mamy pewien wpływ na efekt.

Podobno czasami kręcenie pokrętłem nic nie daje, ponieważ automatyka nie jest w stanie, w danych warunkach, dobrać innej idealnej pary. Mimo to, warto zieloną ikonkę zamienić na P, gdyż takie ustawienia jak wartość ISO czy balans bieli znajdą odbicie z ujęciu.

Oto przykład. Pierwsze zdjęcie zrobione jest w trybie „dla zielonych”, drugie w trybie P (Program). Nic innego nie zmieniałam.

zielona ikona aparatu
P-tryb Program

Efekt nie jest oszałamiający, ale chyba widoczny?

W przykładach poniżej, pierwsze zdjęcie to także tryb zielonej ikony aparatu. Kolejne dwa zdjęcia to już tryb P. Miałam ustawione własne ISO, podbicie barw, balans bieli na dzienny. Największa różnica była jednak w tym, że mogłam robić zbliżenia. Przy „ustawieniu zielonym” aparat nie był w stanie tego zrobić, nie dał rady ustawić ostrości.

Tryb zielony 01
Tryb P 01
Tryb P 02

Mogłam nawet zastosować zoom cyfrowy. W pierwszej kolejności aparat używa zoomu optycznego.

Tryb P 03

Kadry nie pokrywają się idealnie. Gdy zmieniałam tryb na pokrętle, poruszałam przy tym całym aparatem. Cykałam z ręki, ponieważ nasz statyw jest zepsuty.  Zdjęcia są zmniejszone, aby nie obciążały zbytnio strony, poza tym w nich nie zmieniałam.

P

Różnice między trybem zielonej ikony, a trybem P nie są ogromne. To aparat nadal ma największą kontrolę (władzę). Pamiętając jednak, że możemy samodzielnie szukać „idealnej pary”, czyli tandemu przysłona – czas, chyba warto eksperymentować? Tym bardziej, że to bardzo bezpieczne – zdjęcie z pewnością wyjdzie.
 

Tryb P (Program) to pierwszy krok do bardziej zaawansowanych trybów – S A oraz M.

 
Kto zmienia zieloną ikonkę na P?
A może w przeciwieństwie do mnie, od dawna nie korzystacie z tej pierwszej?
Którego trybu najchętniej używacie?
Chętnie się dowiem przy jakich ustawieniach powstają Wasze zdjęcia.

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Dobry pomysł

  • Może nie zwalniaj zamieńcie się rolami – Ty chwyć za aparat, Anglik za rączkę Brzdąca.

  • Nie widziałam jeszcze zakazu korzystania ze statywu, ale może dlatego, że od dawna go nie zabieramy i nie zwróciłam uwagi. Najwięcej rekwizytów mieliśmy przy małym dziecku, bo wtedy wszystko pakowałam do wózka, był cały obwieszony. Teraz muszę poczekać aż chłopcy podrosną, to może będą mamie nosić statyw.

  • Izabelo, moja droga, kochana dziękuję będę teraz mogła zwolnic mojego nadwornego fotografa hi hi

    • Iza

      Może nie zwalniaj zamieńcie się rolami – Ty chwyć za aparat, Anglik za rączkę Brzdąca.

      • Anglia oczami Polki

        Dobry pomysł

  • Kondi tacha czasami statyw. Mi się nie chce Ogólnie z każdą kolejną podróżą zabieramy mniej sprzętu – 2 zamiast 3 obiektywów, tablet zamiast laptopa… monopod zamiast statywu.
    W wielu ciekawych miejscach w ogóle widzieliśmy zakaz korzystania z trójnoga

    • Iza

      Nie widziałam jeszcze zakazu korzystania ze statywu, ale może dlatego, że od dawna go nie zabieramy i nie zwróciłam uwagi. Najwięcej rekwizytów mieliśmy przy małym dziecku, bo wtedy wszystko pakowałam do wózka, był cały obwieszony. Teraz muszę poczekać aż chłopcy podrosną, to może będą mamie nosić statyw.

  • O, jak miło Cię tu widzieć . Zupełnie inne miejsce – prawda? Na pełen etat to jak widzisz, Matką Polką jestem. Z prawem do jakiś 5 dni urlopu w roku, jak się uda opiekę do dziećmi zorganizować. A tak, z moimi trzema mężczyznami przez codzienność podróżuję – dziękuję, że nas odwiedziłaś.
    Kiedyś, gdy trochę bawiłam się fotografią, też najczęściej operowałam przysłoną. Teraz to przeważnie Mój Mąż robi zdjęcia. Jednak obiecałam sobie, że muszę to zmienić i tryb P, ma być takim łagodnym wstępem.
    A co ze statywem, często używacie na wyjazdach? Czy tylko w jakiś ekstremalnych warunkach i gdy czas nie goni?

  • W zasadzie nie używam automatów, chyba, że widzę coś, co bardzo szybko muszę sfotografować (niekoniecznie poprawnie, artystycznie, ale dla samej treści). Najczęściej używam trybu Av (to odpowiednik Canona do A), czyli preselekcję przysłony, bo wtedy mam kontrolę nad głębia ostrości – ważne zwłaszcza przy widoczkach, rzadziej Tv (czyli po "Twojemu" – S), czyli preselekcję czasu – używam najczęściej, gdy jest ciemnawo, i ustawiam maksymalnie długi czas, przy którym zrobię w miarę ostre zdjęcie z ręki (najczęściej 1/60 sekundy, dłużej nie ryzykuję). Zawsze sama ustawiam też ISO (jakoś nie ufam aparatowi w tej kwestii – wiem, że to głupie, ale taki mam nawyk z analogowego aparatu).
    Z pewnym wstydem przyznaję, że nie lubię pełnego manuala – jestem zbyt leniwa, aby wszystko samemu ustawiać, a poza tym chyba mam za małą wiedzę, by polegać na sobie!

    • Iza

      O, jak miło Cię tu widzieć . Zupełnie inne miejsce – prawda? Na pełen etat to jak widzisz, Matką Polką jestem. Z prawem do jakiś 5 dni urlopu w roku, jak się uda opiekę do dziećmi zorganizować. A tak, z moimi trzema mężczyznami przez codzienność podróżuję – dziękuję, że nas odwiedziłaś.
      Kiedyś, gdy trochę bawiłam się fotografią, też najczęściej operowałam przysłoną. Teraz to przeważnie Mój Mąż robi zdjęcia. Jednak obiecałam sobie, że muszę to zmienić i tryb P, ma być takim łagodnym wstępem.
      A co ze statywem, często używacie na wyjazdach? Czy tylko w jakiś ekstremalnych warunkach i gdy czas nie goni?

      • Byłem tu. Tony Halik.

        Kondi tacha czasami statyw. Mi się nie chce Ogólnie z każdą kolejną podróżą zabieramy mniej sprzętu – 2 zamiast 3 obiektywów, tablet zamiast laptopa… monopod zamiast statywu.
        W wielu ciekawych miejscach w ogóle widzieliśmy zakaz korzystania z trójnoga

        • Iza

          Nie widziałam jeszcze zakazu korzystania ze statywu, ale może dlatego, że od dawna go nie zabieramy i nie zwróciłam uwagi. Najwięcej rekwizytów mieliśmy przy małym dziecku, bo wtedy wszystko pakowałam do wózka, był cały obwieszony. Teraz muszę poczekać aż chłopcy podrosną, to może będą mamie nosić statyw.