Kioto – ślady historii pośród nowoczesności. Podróż do Japonii -ważność paszportu- horror przed odlotem.

JAPONIA – jednak tu jestem!

Samodzielne zwiedzanie Tokio

 

Lot miałam przyjemny, starałam się go przespać aby się nie zamartwiać. Do tego pierwszy raz doświadczałam luksusów klasy biznes i powiem szczerze – tak to można latać.

lot3

Stres powrócił tuż przed lądowaniem, bo wiedziałam, że już niedługo dowiem się czy zobaczę Japonię…

Procedura imigracyjna wyglądała właściwie zgodnie ze znalezionymi w internecie opisami: pobranie odcisków palców, wykonanie fotografii twarzy, nie było za to rozmowy z urzędnikiem, nikt mnie o nic nie zapytał, nikt nie podważył ważności paszportu – uff…

Przekroczyłam granicę i mogliśmy RAZEM wsiąść do pociągu Narita Express to Tokyo Station.

narita

 

PS. Najpierw jednak wymieniliśmy nasze vouchery na JR Passy, tutaj http://www.kurierkolejowy.eu/ jest wszystko przystępnie opisane.

 

Tokio009

 

Aby dostać się do naszego hotelu musieliśmy dojechać na stację Tamachi. Nie wiem z czego to dokładnie wynika, ale pierwszy raz Mój Mąż miał trudności z lokalizacją, widocznie jego wewnętrzny GPS słabiej sobie radzi na tej szerokości geograficznej.

Japończycy są jednak bardzo uprzejmi i czasami sami pytają czy nie jest potrzebna pomoc (to ci bardziej śmiali, mówiący po angielsku), zagadnięci – często onieśmieleni lub „przerażeni” (to ci którzy z angielskim radzą sobie słabiej lub wcale) albo grzecznie przepraszają albo okazują się również pomocni. Potrafią specjalnie w tym celu uruchomić GPS w komórce lub pracę własnych mięśni – podprowadzając poszukiwaczy pod szukane miejsce. My wypatrując hotelu (jak się okazało oddalonego dziesięć minut drogi od stacji) doświadczyliśmy wszystkich tych reakcji.

Hotel Celestine od wejścia robi dobre wrażenie, ponieważ pojawiliśmy się przed godziną 14.00, pokój nie był jeszcze przygotowany. Zostawiliśmy bagaże i ruszyliśmy na pierwsze zwiedzanie Tokio, jako pierwszy cel wybierając… bankomat. Trudności z wypłatą pieniędzy w Kraju Kwitnącej Wiśni to w naszym wypadku osobna historia – skończyło się na wymianie pieniędzy w recepcji hotelowej i można było ruszać na podbój centrum miasta.

 

Tokio

zwiedzanie stolicy Japonii

 


Aby obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij w wybraną grafikę lub galerię zdjęć.
!

 

 

Na łagodny start wybraliśmy Zespół Pałacowy, który zajmuje obszar 110 hektarów w samym centrum miasta. Obejmuje on lasy, ogrody, stawy i oczywiście Pałac cesarski, Kokyo – rezydencję rodziny cesarskiej. Większość tych terenów jest zamknięta dla zwiedzających.

My spacerowaliśmy po Kokyo Higashi Gyoen, Wschodni Ogród Cesarski, do którego wkroczyliśmy przez bramę (mon) Ote-mon. W ogrodzie można odnaleźć pozostałości systemu obronnego zamku (jo) szogunów Edo-jo oraz fundamenty głównej strażnicy rezydencji szoguna i wieży zamkowej, z samego zamku nic się nie zachowało.

Po stosunkowo krótkim spacerze ruszyliśmy ulicami dzielnicy Marunouchi do stacji Tokio (Tokyo-eki). Budynek dworca bardzo różni się wyglądem od reszty zabudowy, został wzniesiony w 1914 r., jest w stylu europejskim, z czerwonej cegły. Ponieważ czas już na to pozwalał, ruszyliśmy w drogę powrotną do hotelu. Chcieliśmy trochę odpocząć przed wieczornym wyjściem.

 

Wieczorem byliśmy umówieni na kolację ze znajomym Mojego Męża, naszym pośrednikiem w rozmowach z „Panem Yes”. Miał mu towarzyszyć Japończyk, który ze względu na pracę, jeszcze w tym roku ma się przeprowadzić do Łodzi, naszego rodzinnego miasta. Pojawiła się jednak jego żona, co było o tyle przyjemniejsze, że nie byłam sama w męskim gronie.

Kolacja była uroczysta, w tradycyjnej japońskiej restauracji. Trwała bardzo długo gdyż, przynoszono kolejno wiele potraw, tłumacząc nam jak zostały przygotowane i jak mamy się z nimi „obchodzić” Porcje były małe, ale ich mnogość spowodowała, że byliśmy objedzeni.

Na koniec jako jedyna (pozostali wybrali lody) zjadłam deser ze „słodkich ziemniaków”. Ponieważ domniemany ziemniak był koloru zielonego i w smaku bardziej przypominał marcepan, zaczęłam szukać w internecie informacji. Podejrzewam, że to jednak nie był ziemniak.

Po kolacji wróciliśmy do naszego hotelu, z bojowym nastawieniem aby w czasie naszego krótkiego pobytu jak najwięcej posmakować Japonii.

 


Aby obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij w wybraną grafikę lub galerię zdjęć.
!

 

 

Jutro jedziemy do Kioto

 


Inne wpisy o Japonii znajdziecie tutaj – zapraszam.

dokumenty-150x150
Horror przed odlotem.
lot3-150x150
Jednak tu jestem!
Gion-150x150
Kioto – świątynie, gejsze i markety.
atrakcje-w-Kioto-150x150
Kioto – co trzeba zobaczyć?
bogini-kannon-kioto-150x150
Bogini Kannon w Kioto i drapacze chmur w Tokio.
Tsukiji-150x150
Zapach świeżej ryby i dżentelmeni na meczu.
jokohama-150x150
Jokohama i Chukagai.
powrót150x150
Japonia – było… minęło…

 

 

Ujęcia z tej oraz innych podróży możesz śledzić na INSTAGRAMie

Load More
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.
Poprzedni wpis
Następny wpis
  • A co do deseru, to chyba to był yōkan z białej fasoli z dodatkiem zielonej herbaty

    • Wiedziałam, że z tym ziemniakiem coś dziwnego by się musiało stać, aby tak smakował chociaż deser z fasoli, nadal brzmi intrygująco Dziękuję za doinformowanie, bardzo chciałam wiedzieć co to było

    • Asiu, jak mi się miłłło zrobiło, gdy zobaczyłam zdjęcie Przecież wiem, że tam byliście, ale to takie fajne uczucie, że wydeptywaliśmy te same szlaki. Przynajmniej częściowo, bo Wy znacznie intensywniej