Taras, herbatka i pytanie do Was.

Zapraszam Was na herbatkę na naszym tarasie, który wysprzątałam dzięki jednej z Was. Rozsiądźcie się…

 


Aby obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij w wybraną grafikę lub galerię zdjęć.
!

 

W tym roku planowałam całkowicie odpuścić zmagania z tarasem. Uprawa ogrodu w donicach jest szalenie absorbująca, trudna i bywa niewdzięczna. Przynajmniej dla takiego laika jak ja, entuzjastki która działa po omacku.

Dzisiaj w telewizji trafiam na programy, które bardzo by mi ułatwiły moje ogrodnicze zmagania, ale 7 lat temu właściwie wszystko opierałam na metodzie prób i błędów, jednej książce i znikomych informacjach znalezionych w internecie.

Trzeba wiedzieć jakich informacji szukać, a ponieważ ja nigdy wcześniej przed takim wyzwaniem nie stawałam, nie miałam pojęcia jakie hasła wpisywać w wyszukiwarkę. A dzisiaj jestem zmęczona i zrezygnowana. Chciałam odpuścić, ale powstrzymał mnie pewien komentarz.

Pod postem Moja kwiatowa historia, w którym opisałam swoje doświadczenia w uprawie roślin doniczkowych w domu, padły min. takie słowa:

Twój taras wygląda pięknie i widać włożoną w niego pracę. Nie poddawaj się tak całkiem, efekty naprawdę są godne pozazdroszczenia

To Rae sprawiła, że postanowiłam zawalczyć o kolejny tarasowy sezon. Bardzo Ci dziękuję.

Po pierwsze wyszłam na taras i wreszcie go posprzątałam. Nawet tego planowałam nie robić, bo przecież to i tak końcówka lata i za chwilę będę patrzyła jak taras zalewa deszcz. Jednak skoro miałam nie odpuszczać, to porządki były dobrą do tego okazją.

Porządki na tarasie zajęły mi trzy dni. Przez ten czas wyrwałam przekwitłe rośliny, zastępując je nowymi. Przesadziłam także kilka wyrośniętych osobników do większych pojemników. Poprzestawiałam kilka donic, w tym te największe. A później wszystko odchorowałam…

Dźwiganie worków z ziemią, wyrywanie mocno ukorzenionych roślin a przede wszystkim przestawianie ogromnych donic – to zawsze fizycznie mnie druzgoce. Chociaż staram się wszystko robić powoli i z rozmysłem, czasami naprawdę trzeba coś mocno szarpnąć i dźwignąć. Samo się nie zrobi.

Gdy po wszystkim odchorowywałam i dochodziłam do siebie – przyszedł mi do głowy pomysł. Uznałam, że spiszę swoje doświadczenia. W końcu od ponad 7 lat samodzielnie walczę z tą tarasową przestrzenią. Nie mam może wiedzy, ale za to całkiem spory bagaż doświadczeń.

Może dla kogoś zebrane przez mnie doświadczenia będą pomocne. Może ustrzegą przed błędami, które ja popełniałam. Popełniałam i popełniam – bo czasami się nie chce lub chce się zaoszczędzić czas lub/i pieniądze. A w tym wypadku nie ma dróg na skróty…

W następnym wpisie wrócę do początków. Pokażę Wam jak wyglądał taras, gdy się tutaj wprowadziliśmy. I jakie różne pomysły miałam na aranżację tarasu, czekając na 5 wielkich donic, które miały się stać zaczątkiem naszego ogrodu w donicach.

 

 


Pytanie do Was

Ostatnio poruszyłam tematy, które z racji swej obszerności postanowiłam podzielić na kilka wpisów. Takie mini cykle: absurdy szkolno-przedszkolne i roślinno-tarasowy. Do tego dochodzą jeszcze inne blogowe wpisy. Miałam publikować posty (tematycznie wymieszane) co 2 dni, ale to nawet w moim grafiku wygląda jak wolna amerykanka- w każdym tygodniu inne dni publikacji.

Zastanawiam się, czy na wrzesień nie powinnam ustalić stałych dni publikacji? Np.: niedziela – absurdy, wtorki – tarasowe, piątek – różne. Co o tym myślicie? Wolna amerykanka czy stałe dni publikacji?

Poprzedni wpis
Następny wpis