Ciekawostki i absurdy szkolne – cz.2 Sierpień. Co się u nas działo.

Taras, herbatka i pytanie do Was.

Zapraszam Was na herbatkę na naszym tarasie, który wysprzątałam dzięki jednej z Was. Rozsiądźcie się…

 


Aby obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij w wybraną grafikę lub galerię zdjęć.
!

 

W tym roku planowałam całkowicie odpuścić zmagania z tarasem. Uprawa ogrodu w donicach jest szalenie absorbująca, trudna i bywa niewdzięczna. Przynajmniej dla takiego laika jak ja, entuzjastki która działa po omacku.

Dzisiaj w telewizji trafiam na programy, które bardzo by mi ułatwiły moje ogrodnicze zmagania, ale 7 lat temu właściwie wszystko opierałam na metodzie prób i błędów, jednej książce i znikomych informacjach znalezionych w internecie.

Trzeba wiedzieć jakich informacji szukać, a ponieważ ja nigdy wcześniej przed takim wyzwaniem nie stawałam, nie miałam pojęcia jakie hasła wpisywać w wyszukiwarkę. A dzisiaj jestem zmęczona i zrezygnowana. Chciałam odpuścić, ale powstrzymał mnie pewien komentarz.

Pod postem Moja kwiatowa historia, w którym opisałam swoje doświadczenia w uprawie roślin doniczkowych w domu, padły min. takie słowa:

Twój taras wygląda pięknie i widać włożoną w niego pracę. Nie poddawaj się tak całkiem, efekty naprawdę są godne pozazdroszczenia

To Rae sprawiła, że postanowiłam zawalczyć o kolejny tarasowy sezon. Bardzo Ci dziękuję.

Po pierwsze wyszłam na taras i wreszcie go posprzątałam. Nawet tego planowałam nie robić, bo przecież to i tak końcówka lata i za chwilę będę patrzyła jak taras zalewa deszcz. Jednak skoro miałam nie odpuszczać, to porządki były dobrą do tego okazją.

Porządki na tarasie zajęły mi trzy dni. Przez ten czas wyrwałam przekwitłe rośliny, zastępując je nowymi. Przesadziłam także kilka wyrośniętych osobników do większych pojemników. Poprzestawiałam kilka donic, w tym te największe. A później wszystko odchorowałam…

Dźwiganie worków z ziemią, wyrywanie mocno ukorzenionych roślin a przede wszystkim przestawianie ogromnych donic – to zawsze fizycznie mnie druzgoce. Chociaż staram się wszystko robić powoli i z rozmysłem, czasami naprawdę trzeba coś mocno szarpnąć i dźwignąć. Samo się nie zrobi.

Gdy po wszystkim odchorowywałam i dochodziłam do siebie – przyszedł mi do głowy pomysł. Uznałam, że spiszę swoje doświadczenia. W końcu od ponad 7 lat samodzielnie walczę z tą tarasową przestrzenią. Nie mam może wiedzy, ale za to całkiem spory bagaż doświadczeń.

Może dla kogoś zebrane przez mnie doświadczenia będą pomocne. Może ustrzegą przed błędami, które ja popełniałam. Popełniałam i popełniam – bo czasami się nie chce lub chce się zaoszczędzić czas lub/i pieniądze. A w tym wypadku nie ma dróg na skróty…

W następnym wpisie wrócę do początków. Pokażę Wam jak wyglądał taras, gdy się tutaj wprowadziliśmy. I jakie różne pomysły miałam na aranżację tarasu, czekając na 5 wielkich donic, które miały się stać zaczątkiem naszego ogrodu w donicach.

 

 


Pytanie do Was

Ostatnio poruszyłam tematy, które z racji swej obszerności postanowiłam podzielić na kilka wpisów. Takie mini cykle: absurdy szkolno-przedszkolne i roślinno-tarasowy. Do tego dochodzą jeszcze inne blogowe wpisy. Miałam publikować posty (tematycznie wymieszane) co 2 dni, ale to nawet w moim grafiku wygląda jak wolna amerykanka- w każdym tygodniu inne dni publikacji.

Zastanawiam się, czy na wrzesień nie powinnam ustalić stałych dni publikacji? Np.: niedziela – absurdy, wtorki – tarasowe, piątek – różne. Co o tym myślicie? Wolna amerykanka czy stałe dni publikacji?

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Oj ja tarasu za zazdroszczę i też chciałabym mieć gdzie popracować Chociaż też nie miałabym pojęcia jak się za to zabrać A co do wpisów to wolałabym czytać w określone dni Pozdrawiam i jeśli masz ochotę zajrzyj do mnie

  • Iza

    Czytałam wielokrotnie, że powinno się ustalić stałe dni publikacji. Ja osobiście nie mam pojęcia, czy blogi które czytam publikują ściśle z harmonogramem. Odpalam Bloglovin i sprawdzam co się pokazało, coś tam zauważę na Facebooku (oczywiście nadal go nie ogarniam) – myślę, że dzisiaj sporo osób właśnie tak robi. Ale ponieważ pewnie nie wszystkie, to jednak ustaliłam sobie dwa dni, a jak będzie z realizacją okaże się już w najbliższym czasie. Pozdrawiam.

  • Iza, na prawde Twoj taras wyglad bajkowo, podziwiam wlozona prace i zazdroszcze takiego widoku. Podobno dobrze publikowac w okreslone dni tygodnia, bo wtedy czytelnicy wiedza, kiedy maja zagladac, ale z drugiej strony nie zawsze uda sie czlowiekowi tak zorganizowac, by zawsze bylo na czas. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Rae

    Pewnie

  • Iza

    W Krakowie czasami zatrzymujemy się zimą, jak jedziemy na święta do Polski. Dwa lata temu nawet urodziny wypadły mi w Krakowie. Rozumiem, że jak bym była w okolicy to mogę Cię wyciągnąć gdzieś na herbatę.

  • Rae

    O rany, masz dwa razy większy taras niż moje mieszkanie
    Do Krakowa się nie wybieracie?

  • Iza

    Pamiętam, że oglądaliśmy tego typu płytki, ale nie zdecydowaliśmy się z różnych powodów. Taras ma bardzo nieregularny obwód i nawet trudno mi sobie wyobrazić ile by było kombinowania i przycinania, ale chyba najważniejsze, to powierzchnia. To 80 metrów kwadratowych, rozwiązanie musi być trwałe, bo nie damy rady tego składać i przechowywać przez zimę. Z tego też powodu nie jestem pewna drewna, bo aby wyglądać powinno być zabezpieczane, jak pomyślę że do tej roboty co teraz mam dorzucę jeszcze np. olejowanie desek, to już jestem chora. Poza kosztem (w Szwajcarii robocizna morduje) problem największy chyba w tym, że nie mamy konkretnej wizji.
    Ja niby powtarzam, że w dobie dzisiejszych przypominaczy typu Bloglovin czy Facebook dni publikacji nie mają znaczenia, ale wewnętrznie też czuję, że jest inaczej. Zdecydowałam się na dwa dni w tygodniu – środa i niedziela. Na przełomie września i października mamy ferie jesienne, jadę z chłopcami do Polski – będzie się działo. W domu mamy swój rytm, łatwiej planować, a tam idziemy na żywioł, jednak może jakoś dopilnuję tych dwóch dni.

  • Rae

    Mi nawierzchnia w ogóle nie przeszkadza, z tego co widzę to są takie niby betonowe płyty?
    (Mam skrajne upodobania pod względem stylistyki wnętrz i zewnętrz – podoba mi się i styl industrialny i eko, a do tego pewien eklektyzm jeśli chodzi o sprzęty typu "staroć"). Ale rozumiem, że może być nie w Twoim guście Zmienić całkiem nie zmienisz sama, owszem, bo to grubsza robota, ale jeśli jesteś bardzo zdeterminowana (jak rany kota, znowu Ci podsuwam pracochłonne pomysły, zła kobieta jestem), to można to na przykład przykryć takimi płytkami drewnianymi, łączonymi na zatrzaski. Rozkłada się banalnie, ale sądząc po zdjęciach powierzchnia jest spora, wiec mogłoby to być mordercze dla portfela. Nawet w Ikei są, ale wychodzi coś ponad 80 zł za metr kwadratowy… Za to można zabrać ze sobą jak się przeprowadzasz
    Co do publikacji, to mi osobiście jest to obojętne, chociaż mój wewnętrzny głos twierdzi co innego – ale nie muszę się z nim zgadzać bezkrytycznie

  • Iza

    Ostatnio zimy bywają mokre, a nie śnieżne i to jest gorsza zmora, bo rośliny łatwiej znoszą mróz niż zbyt dużą ilość wilgoci. Ja specjalnej ręki do kwiatów raczej też nie mam, ale swego czasu miałam spory zapał – tym nadrabiałam.
    Tak się domyślałam, że w dobie Facebooka, Google+ czy Bloglovin dni publikacji są raczej obojętne. Jeszcze nie zdecydowałam, ale znając siebie pójdę na kompromis lub wymyślę jeszcze coś innego.

  • Iza

    Dziękuję. My mamy taras, za to Wy bliskość plaży – to ja zazdroszczę!
    Sama skłaniam się ku wolnej amerykance ale we wrześniu zaczynamy 3 tygodniowe ferie jesienne. Wyjeżdżam z chłopcami i blogowanie wtedy mocno ograniczam. Tylko muszę się się zdecydować nad formą tego ograniczenia.

  • Cudny taras! Zazdroszcze!
    Jak dla mnie moze byc wolna amerykanka

  • Piękny jest twój taras, to bardzo przyjemne wypoczynkowe miejsce musi być. U mnie na tarasie roślin brak zupełnie, bo nie mam ręki do kwiatów. Ale w sumie to ciekawi mnie jak zabezpieczasz swoje rośliny przed mrozem, bo chyba jednak mroźne i śnieżne zimy też macie?
    A co do częstotliwości postów – to zależy od ciebie, naprawdę, jeśli pomoże ci to, że narzucisz sobie w które dni publikujesz zrób to.
    Pozdrawiam

  • Iza

    A ja jestem Ci wdzięczna – serio! Naprawdę miałam dosyć, a później przejrzałam stare zdjęcia i pomyślałam – kurka, kawał roboty w to włożyłam, rzeczywiście szkoda aby teraz wszystko poszło w diabły. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, np. nie zmienię sama nawierzchni tarasu, nie zmienię tego, że wiecznie są jakieś straty w roślinach, bo albo za mokro, albo za sucho, albo jakaś choroba atakuje w danym roku. Ale jak to zostawię, to już tylko gorzej być może, a w końcu to nieodzowny element widoku z naszych okien. A odchorowywałam, bo starość nie radość PS. To jak – stałe dni czy wolna amerykanka?

  • Rae

    A ja teraz mam mieszane uczucia – z jednej strony jest mi miło, że moje słowa podziałały mobilizująco (bo pisałam jak najbardziej serio – taras jest piękny i zazdroszczę bardzo), a z drugiej mam teraz wyrzuty sumienia. Wcale nie chciałam, żebyś odchorowywała!
    Tym niemniej naprawdę strasznie mi się podoba, te klon, ach… zawsze mi się podobały! A wrzosy i wrzośce też mam – tzn tylko to mam aktualnie plus odrobinę ziół. A możliwości jedzenia na tarasie i takiego kąta wypoczynkowego to już bardzo, baaardzo zazdroszczę.