Styczeń. Co się u nas działo.

Miałam wątpliwości czy wracać do podsumowań miesięcznych, ale przyznając sama przed sobą, że blog jest dla mnie czymś w rodzaju pamiętnika, zabieram się za spisanie tego

 

Co się u nas działo w styczniu?

 

Chyba się starzejemy

Święta Bożego narodzenia jak zwykle od wielu (wielu lat) spędziliśmy w naszym rodzinnym mieście – Łodzi. Za to zupełnie nietypowo przywitaliśmy Nowy Rok. Pierwszy raz od wielu (wielu lat) byliśmy na zabawie sylwestrowej. Pierwszy raz od wielu (wielu lat) pierwszy dzień nowego roku nie zastał nas gdzieś w świecie, w podróży. Czy to znaczy, że się starzejemy??? :)

 

W poszukiwaniu idealnej plaży

Tuż po Nowym Roku wsiedliśmy do samochodu i zabrawszy także Bacię (Moją Mamę) ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. To był akurat pierwszy dzień, w którym pogoda postanowiła zmienić się na prawdziwie zimową. Już dawno nie spędziliśmy tylu godzin w samochodzie, ale drogę musieliśmy pokonać na raz, bo już 4 stycznia wsiadaliśmy w samolot. Kierunek – Malediwy, w poszukiwaniu idealnych plaż. W następnym poście postaram się pokazać, co tam odkryliśmy. :)

 

Nie taka Szwajcaria poukładana

Właściwie to historia na osobny wpis…
Wspominałam kiedyś, że walczyliśmy z lekarzem domowym o poważniejsze potraktowanie alergii Bartka. Skończyło się na zmianie lekarza i sprawy nabrały zawrotnego tempa. W sierpniu Bartuś był już po wszystkich badaniach i szpital uznał, że możemy przystąpić do odczulania. Na razie na trawy i brzozę. Odczulanie miało się rozpocząć w październiku u lekarza rodzinnego.

Tak jak powiedziałam, to historia na osobny wpis, a dlaczego pojawia się tutaj? Bo odczulanie Naszego Starszego Syna rozpoczęło się w styczniu i to w szpitalu! Ale o szczegółach napiszę przy innej okazji…

 

 

Zimowe ferie sportowe

27 stycznia chłopcy przynieśli półroczne świadectwa i tym samym rozpoczęły się zimowe ferie sportowe. Obaj Nasi Synowie wypadli naprawdę bardzo dobrze i mają średnie powyżej 5. Bartuś w tym roku szkolnym rozpoczął naukę w Bezirksschule, a w naszym kantonie, aby utrzymać się w tej szkole trzeba mieć średnią ocen z każdego przedmiotu powyżej 4. Zimowe świadectwo jest traktowane jako sygnał, czy uczeń sobie radzi lub czy jest zagrożony relegowaniem ze szkoły. Szerzej rozwinę temat jeszcze w tym miesiącu.

Na ferie nigdzie nie wyjechaliśmy. Bartuś co piątek musi się meldować na szczepienia. Igorek przez pierwszy tydzień miał Projektwoche. Ja się pochorowałam, więc nawet na zaplanowany 4-dniowy wypad do Włoch nie mogliśmy pojechać w komplecie. W styczniu zdążyliśmy wspólnie zrobić sobie mini wypady do Colmar i Lucerny, a do Włoch pojechał tylko Bartuś z Tatą. Igorek został opiekować się Mamą. :)

 

 


Podsumowanie stycznia, to w pewnym sensie zapowiedź tego, o czym planuję napisać do końca lutego. Trzymajcie kciuki, bo ostatnio, albo nie było internetu u nas w domu, albo nie było dostępu do bloga. Dołączając do tego uparcie towarzyszące mi zapalenie oskrzeli, będę musiała wykazać się sporą samodyscypliną, co jak widać po częstotliwości moich wpisów – nie jest moją mocną stroną. Delikatnie mówiąc. ;)

Ściskam serdecznie wszystkich czytających i życzę pięknej, ale nie nazbyt mroźnej zimy. U nas pogoda nie może się zdecydować i zima walczy na zmianę z wiosną i jesienią. Ja w lutym mogę nawet zaakceptować zimę, ;) ale jesieni mówię stanowcze nie, tylko pogoda mnie chyba nie słucha. :P

  • Ja już mam trochę dość zimy. Mrozy i śnieg mi nie przeszkadzają, ale ta szarówka za oknem i roztopy już tak. Patrząc na zdjęcia, chyba udało się Wam znaleźć idealną plażę.
    No i gratulacje dla chłopaków za takie wysokie średnie :)

  • U nas ciągle zima i coś nie chce sobie pójść. Zdrówka Izo!

  • Rae

    Mieliście bardzo aktywny styczeń ;)
    I gratulacje dla chłopaków – ale przecież tego się można było spodziewać, prawda?
    A z odczulaniem – uważajcie. Odczulam się już ponad 4 lata, nigdy nic mi nie było, oprócz lekkiego opuchnięcia i bolesności ramienia w miejscu wkłucia, i co? I wczoraj po szczepionce dostałam takiej reakcji alergicznej (na dodatek opóźnionej, już w domu, wieczorem), że musiałam jechać na nocny dyżur, bo byłam w ciapki! Dosłownie, prawie całe ciało w czerwone, swędzące plamy…

  • Ty po prostu musisz pisać te podsumowania, bo u Was ciągle się coś dzieje. :-) A co zapisane to uwiecznione i z pamięci nie ucieknie. :-)