Top

Rodzić po ludzku, czyli jak? Czy ja rodziłam po ludzku? Jak powinna wyglądać opieka przed, w trakcie i tuż po porodzie? Jakie są prawa kobiety rodzącej? Poznaj je! Obejrzyj infografiki!

Ciąża – rok 2003 – Polska

Swojego pierwszego syna – Bartka rodziłam w 2003 roku. Gdy byłam w ciąży, okazało się, że zamieszkamy w Szwajcarii. Mąż przyjął pracę w szwajcarskiej centrali firmy. Uznaliśmy, że weekendowa rodzina to nie jest rozwiązanie dla nas, ale nie chciałam wyjeżdżać z kraju przed rozwiązaniem. Uparłam się, że ciąża i poród odbędą się „po polsku”. Chciałam powiedzieć – w Polsce.

Zaprzyjaźniony lekarz

Gdy byłam w ciąży, Mąż pracował już w Szwajcarii. Do Polski przylatywał na weekendy. Abym w trakcie tygodnia czuła się bezpiecznie – miałam „zaprzyjaźnionego” (czyt. opłacanego w prywatnym gabinecie) lekarza ginekologa-położnika, do którego miałam podany nie tylko numer komórkowy, ale nawet prywatny – domowy.

Zaprzyjaźniona położna

Gdy zbliżał się termin porodu, lekarz polecił nam położną, z którą także się „zaprzyjaźniliśmy”. W ten sposób starałam się zminimalizować strach, że będę zupełnie anonimowa (czyt. bezbronna) gdybym zaczęła rodzić przed terminem, czyli bez wsparcia w osobie Męża.

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-005

Wywoływany poród

Ponieważ Bartuś wbrew naszym oczekiwaniom (ja i Mąż jesteśmy wcześniakami) wcale nie spieszył się z wyjściem na świat – poród został zaplanowany i był sztucznie wywoływany. Poród określony został jako fizjologiczny, ale ciężki. Miało nawet dojść do cesarskiego cięcia.

Cesarskie cięcie

Gdy usłyszałam, że lekarz zlecił szykowanie sali operacyjnej – wystraszyłam się. W tamtej chwili miałam uczucie, że tylko dzięki Mężowi przetrwałam dotychczasowe godziny rodzenia i jeżeli nas rozdzielą, to ja sama sobie nie poradzę. Najbardziej bałam się, że zostanę bez Jego wsparcia.

Wspólnymi siłami

Uprosiłam lekarza, żeby spróbować kolejny raz. Nie będę szczegółowo opisywała, co robiła położna i lekarz. Mogę za to śmiało powiedzieć, że Bartuś został ze mnie wyciśnięty. Chociaż oczywiście dla mnie był najpiękniejszym dzieckiem na świecie, obiektywnie patrząc – nie wiem jak to możliwe, że dostał punktów 10/10.

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-004

Kto jest bez winy niech…

Nie jestem specjalistą. Mogę tylko podejrzewać. Mogę niesłusznie podejrzewać, ale… ale też nikt nie może mnie zapewnić, że olbrzymi krwiak na głowie, z którym urodził się Bartuś, nie był wynikiem takiego a nie innego przebiegu porodu. Nikt nas nie zapewni, że to nie sposób w jaki rodziłam, miał wpływ na to, że Bartuś ma na udzie sporych rozmiarów naczyniaka.

Rodzić po ludzku

Gdy byłam już w Szwajcarii usłyszałam o akcji „Rodzić po ludzku”. W ramach tej akcji wypełniłam ankietę. Przystępując do niej myślałam – kto jak nie ja rodził po ludzku! Przecież o ciążę dbał „zaprzyjaźniony” lekarz. Przecież w szpitalu dostaliśmy własny pokój. (Wtedy porody rodzinne były nowością). Przecież miałam „zaprzyjaźnioną” położną. Przecież odwiedzała mnie mama, personel się uśmiechał i chyba nawet piłkę do skakania mi zaproponowali.

Nie, nie, nie…

Ankieta składała się ze sporej liczby pytań obejmujących opiekę przed porodem, poród oraz opiekę po porodzie. Tylko na jedno pytanie mogłam odpowiedzieć tak. Tak – wiedziałam o tym, wytłumaczono mi, uprzedzono i poinformowano. Tylko jedna odpowiedź twierdząca. Byłam w szoku!

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-003

Było… minęło?

Opisałam Wam swoje doświadczenia sprzed 13 lat. Pominęłam wiele istotnych szczegółów, jak choćby sposób w jaki odbyło się przyjęcie do szpitala, moment podania znieczulenia zewnątrzoponowego lub pierwszy obchód na sali poporodowej. Ale wychodząc ze szpitala, naprawdę myślałam, że rodziłam po ludzku.

Dopiero ankieta uświadomiła mi, że było inaczej. Jeszcze wtedy mogłam myśleć, że pytania w ankiecie były tendencyjne. Ale trzy lata później rodziłam w Szwajcarii. I także po tym porodzie wypełniłam ankietę.

W Szwajcarii rodziłam w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Bez upominków i wciskania kopert. Za to przy muzyce, położnej mówiącej po angielsku i szampanie podanym na tacy usłanej płatkami róż. Serio, serio.

Wiem, że każdy poród jest inny. Że w innych okolicznościach rodzą kobiety żyjące na pustyni lub w dzikiej tundrze. Wiem, że zdarzają się komplikacje i nieprzewidziane okoliczności. Ale mam nadzieję, że w Polsce każda kobieta ma przynajmniej zapewnione warunki do tego, aby mogła rodzić po ludzku*.

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-002

Ten wpis jest przydługim wstępem do odpowiedzi na pytanie jednej z Czytelniczek – jakie są moje wspomnienia z ciąży i porodu tutaj w Szwajcarii. Jednak wstęp wyszedł mi tak długi, że wykorzystałam go trochę inaczej. A odpowiedzi na to konkretne pytanie będę musiała udzielić w kolejnym poście. Jedno mogę powiedzieć już teraz – w Szwajcarii rodziłam po ludzku. A czy Wy (w Polsce lub innym kraju) rodziłyście po ludzku?

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-006

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-007

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-008


Wszystkie infografiki pochodzą ze strony Fundacji Rodzić po Ludzku. Do której odsyłam. Wiedza tam zawarta przyda się nie tylko kobietom, które czekają na poród, ale wszystkim osobom, w otoczeniu których są kobiety/rodziny oczekujące narodzin dziecka. Warto znać swoje prawa.

infografika_rodze_mam_prawa_FRpL-009


*To nie jest głos w sprawie zaostrzania przepisów antyaborcyjnych, ale uprzedzając ewentualne pytania – jestem przeciwna zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.

 

Poprzedni wpis
Następny wpis