Top

Reguły blogowe, czy czysta karta?

 

Muszę być ze sobą szczera. Myślę o tym miejscu. Wracam tu. Dbam o nie, ale źle się tu czuję. Główkuję i zastanawiam się w czym rzecz. Skoro sama to miejsce tworzę, to jak to możliwe, że czuję się tu obco. Jak nie u siebie. Paradoks, mówię przecież o własnym blogu.

Blog miał być dla mnie odskocznią. Przyjemnością. Oderwaniem. Nagle jawi mi się jako złodziej czasu, powód frustracji, wiecznego niedosytu i permanentnego niezadowolenia.

Nie wiem jak i nie wiem kiedy wpadłam w pułapkę – musisz lepiej, ładniej, częściej, systematycznie. Należy – mieć, śledzić, bywać, brać udział. Nie możesz tego, nie w taki sposób, nie na taki temat.

Nagle w mojej głowie siedzą reguły blogowe, które zamiast pomagać, porządkować, zaczęły mnie blokować. Zaczęły powodować, że mi się nie chce. Wolę zajrzeć do innych. Tam nie zamartwiam się regułami. Tam tylko czytam.

 

reguły blogowe

 

U siebie chciałam tylko pisać. Pisać i wstawiać zdjęcia. Teraz nie chce mi się ani sięgać do tych zdjęć, ani ubierać je w słowa. Jestem egoistką. To miało być moje miejsce. Moje, dla mnie i po mojemu. Od dawna tak się tutaj nie czuję. Chociaż to ja je tworzę, to ja je urządzam.

Czasami lepiej wiedzieć mniej. Tym bardziej, że nigdy nie planowałam na blogu „wypłynąć”. Nie wyobrażałam sobie, że zacznę pisać książki lub bywać w telewizji śniadaniowej, a najlepiej jedno i drugie. To miejsce miało mnie relaksować. Dawać oddech i powodować uśmiech. 

Ja jednak czytam kolejne blogowe reguły i porady. Musisz to robić tak. Nie wolno ci tego robić. Pisz o tym. Pisz w taki sposób. Musisz mieć konto tutaj. Musisz zaglądać tam. To ciężka robota. Większość wymięka. Większość się nie nadaje.

Ja się do blogowania w takim stylu też nie nadaję. I dałam sobie wmówić, że w tym internetowym oceanie nie ma miejsca na inny styl. Bo trzeba się ścigać, zabiegać, robić podchody.

Chociaż większość dzisiaj pisze o życiu w tempie slow – blogować w tempie slow nie można.

Ja wypadam. Daję za wygraną. Spróbuję zrobić reset. Nie chcę znać reguł, powinności i wyznaczników. Nie chcę się martwić czy tak mogę, czy o tym mogę i czy wtedy mogę. To miało być moje miejsce, a skoro żądzą nim reguły, których nie czuję, to czas z tym skończyć.

I robić po swojemu…