Przepraszam…

Przepraszam. Nie ma mnie tutaj. Nie ma mnie u Ciebie. Nie ma mnie na Facebooku. Nie ma mnie prawie nigdzie*. Prawie…

To „prawie” robi dużą różnicę. Jeżeli znajduję siły, a musisz wiedzieć, że coraz częściej i na dłużej je znajduję, wstaję i… żyję. Wiem jak to brzmi. Ale dla osoby żyjącej z depresją, to naprawdę potrafi być olbrzymi sukces. Wstać z łóżka i… nie wrócić do niego za chwilę.

Nie wiem czy i kiedy wrócę tu na dobre. Muszę najpierw nadrobić życie. Muszę odbudować siły i poczuć się pewniej. Poczuć, że mam władzę, wewnętrzną siłę, która sprawia, że nie muszę się martwić, czy jutro znajdę powód i siły aby wstać z łóżka.

Dziękuję, że jesteś i może nadal będziesz kiedy tu wrócę. Bo czuję, że wrócę, tylko nie mogę Ci obiecać kiedy…

 

 

 


* Od zawsze narzekałam, że nie odnajduję się w mediach społecznościowych. Nie lubię Facebooka, zapominam o Google+. Konta na Twitterze, Snapchacie czy co tam jeszcze jest – nie mam. Ale za to polubiłam się ostatnio z Instagramem. Tam bywam. Lubiłam kiedyś zabawę z aparatem i właśnie tam próbuję na nowo odnaleźć tą radość, która kiedyś mi towarzyszyła, gdy sięgałam a przede wszystkim chciałam sięgać po aparat.

To tak słowem wytłumaczenia, bo jednak gdzieś w tej wirtualnej przestrzeni jednak bywam.

Poprzedni wpis
Następny wpis