Dzieci o szkole, Polsce i emigracji. Wspomnień czar. Dublin.

Prawdziwy podróżnik

Czas wakacji spowodował, że częściej zaglądam na fora i społeczności podróżnicze. Lubię podglądać miejsca, które odwiedzają inni. Może sama kiedyś trafię do niektórych z nich. Poza inspiracją i wydłużeniem listy „chcę zobaczyć”, dowiedziałam się różnych ciekawych rzeczy. Min. tego kto jest, a kto nie jest prawdziwym podróżnikiem…

poważne podróżowanie

 

Nie jesteś prawdziwym podróżnikiem jeżeli…

 

Rozwiejmy wątpliwości już na wstępie. Jeżeli w docelowe miejsce lecisz pierwszą klasą lub dopływasz luksusowym jachtem. Jeżeli tej wyprawy (najlepiej samotnej) nie opłaciłeś własną krwią, a tylko własnymi pieniędzmi lub złotą kartą kredytową rodzica – nie jesteś prawdziwym podróżnikiem.

Jeżeli Twoja głowa w chwilach spoczynku leży na czystej poduszce, korpus dotyka pachnącego prześcieradła i w każdej chwili (o zgrozo) masz dostęp do mydła, ręcznika i papieru toaletowego (nie wspominając nic o osobnej łazience) – nie jesteś prawdziwym podróżnikiem.

Jeżeli nie zbierasz robaków spod kamieni, nie pieczesz na ogniu (rozpalonym krzemieniem) własnoręcznie upolowanego węża lub chociaż żaby. Jeżeli nie piłeś wody z kałuży lub jakiegoś cuchnącego zbiornika – nie jesteś prawdziwym podróżnikiem.

Jeżeli w drodze pies nie wytargał ci spodni, żmija nie ukąsiła, a skorpion nie wlazł do śpiwora – nie jesteś prawdziwym podróżnikiem.

Jeżeli do punktu zbiórki podwiózł Cię klimatyzowany autokar lub co gorsze taksówka. Jeżeli Twój bagaż na szczyt góry wniósł opłacony tragarz, a całą grupę prowadził tam przewodnik. Jeżeli nawet do krwi zdarłeś stopy, ale były one obute w najdroższe buty – nie jesteś prawdziwym podróżnikiem.

 

prawdziwy podróżnik

 

Jesteś prawdziwym podróżnikiem jeżeli…

 

Kto zatem jest prawdziwym podróżnikiem? Odpowiedź niemalże wyczerpującą znajdziesz w akapitach powyżej, a w skrócie…

Jeżeli w podróż wyruszasz z przysłowiowym dolarem w paszporcie i puszką konserwy, ale już bez otwieracza do niej – masz zadatki na prawdziwego podróżnika.

Jeżeli sypiasz na plaży, kąpiesz się w górskim strumieniu, zjadasz owoc zerwany prosto z drzewa lub w ognisku pieczesz ziemniaka znalezionego w polu – prawdopodobnie jesteś prawdziwym podróżnikiem.

Jeżeli na forach i w społecznościach podróżniczych wyśmiewasz ludzi, którzy poznają świat dzięki biurom podróży. Jeżeli kpisz z biznesmenów, którzy podróż służbową planują tak aby „przy okazji” zobaczyć kawałek miasta. Jeżeli śmieszy Cię stadne zwiedzanie i drink pity na plaży w Egipcie – jesteś prawdziwym podróżnikiem!

 

Nie wiem skąd w ludziach tyle zawiści i skłonności do oceniania. Ilu ludzi tyle form poznawania świata. Żadna nie jest gorsza czy lepsza od drugiej.

Jeżeli kogoś stać i podróżuje – świetnie. Jeżeli kogoś stać, a nie podróżuje – jego wybór. Jeżeli kogoś nie stać i nie podróżuje – jeżeli tylko o tym marzy, życzę spełnienia marzeń. Jeżeli kogoś nie stać, a mimo to podróżuje – pozazdrościć sił i odwagi.

A pomyślcie ile jeszcze innych kombinacji jest możliwych. I żadnej, żadnej z tych form nie należy się krytyka, bo to nie nasza sprawa!

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • To zdecydowanie najlepszy tekst, jaki ostatnio czytałam! W końcu ktoś normalny i zdrowo podchodzący do tematu podróży. Nie rozumiem dlaczego ktoś próbuje narzucać nam styl podróżowania. Skoro chcę zwiedzać świat, to dlaczego mam martwić się tym, co pomyśli ktoś inny? Osobiście lubię wygodę i cywilizowane miejsca, lubię też komfort i luksus, ale z drugiej strony lubię poczuć się choć przez chwilę jak mieszkaniec danego miejsca. Staram się to łączyć tak, żeby to mnie odpowiadało, a nie tysiącu innych ludzi, którzy potrafią wylewać swoje żale i pseudo mądrości tylko zza szklanego monitora. Dziś ludzie są coraz dziwniejsi;)

    • Iza

      Dziękuję. Tak, to zastanawiające, że wielu z nas potrafi łączyć różne sposoby i formuły poznawania świata, a nagłośniejsi są ci, którzy uznają tylko jedną formę.

  • Też drażni mnie to podejście. Tym bardziej że w mojej ocenie jesteś podróżnikiem gdy jesteś otwarty na świat i innych ludzi co w konsekwencji oznacza, że nie powinieneś oceniać, że komuś jest potrzebna pierwsza klasa lub 5 gwiazdkowy hotel. Nie rozumiem tej silnej potrzeby w niektórych oceniania innych i udowadniania na siłę, że jest się lepszym.

    • Iza

      Bardzo podoba mi się to podejście, że podróżowanie czy bycie podróżnikiem oznacza otwartość, otwarcie nie tylko na świat, ale też na ludzi. A to powinno wykreślać ich ocenianie. Przykro mi było gdy czytałam niektóre komentarze i wręcz zdumiewało, skąd ludzie biorą tyle pewności siebie i jednocześnie braku poszanowania dla wyborów innych.

  • No cóż, tak jest we wszystkich dziedzinach życia. Ludzie oceniają, krytykują, najczęściej pewnie z zazdrości, albo ogólnie z niezadowolenia ze swojego życia.
    Ja czuję się podroznikiem, nawet wtedy gdy czytam Twoje podróżnicze posty. Podróżowanie to poznawanie świata, niezależnie od sposobu w jaki się to robi.

    • Iza

      To bardzo miłe Basiu – dziękuję. Większość ludzi najbardziej lubi swoje własne zdjęcia i wspomnienia. Ale mój Igorek by na to powiedział „ale ja nie jestem wszyscy” czytaj większość. Więc powiem, że ze swoim nastawieniem Basiu, jesteś wyjątkowa.

      • Ja też używam słów :ale ja nie jestem taka jak wszyscy.
        Powiem tak: nie stać mnie na podróżowanie po świecie. Mogłabym z tego powodu biadolić, tylko po co? Skoro mogę oglądać świat Twoimi oczami, to oglądam. A za wyjątkowa dziękuję. :-*:-)

        • Iza

        • Iza

          Jesteś wyjątkowa

          • E tam, raczej zwyczajna.

  • Bardzo dobrze powiedziane. Jakiś trend nastał na to, żeby wygodę i komfort wyśmiewać, bo ktoś taki jadący np. własnym samochodem na pewno nie pozna tak dobrze obcego kraju jak ten ktoś, kto jedzie rozklekotanym autobusem z p. A do p. B

    • Iza

      Jak ktoś jedzie z punktu A do B samochodem, to to jest zapewne matematyka. Jak ktoś jedzie z punktu A do B rozklekotanym autobusem to to jest podróż, a może nawet przygoda życia.

  • Wychodzi mi, że prawdziwym podróznikiem mogłabym zostać jedynie w stanie wyższej konieczności, nigdy na wlasne życzenie

  • Nie będę ukrywać, że absolutnie nie nadaję się na prawdziwego podróżnika i że nim nie jestem. I choć nie opłacam podróży złotą kartą Rodzica, a własnymi pieniędzmi to zdecydowanie nie jestem podróżnikiem…jestem turystą:) Ja zwiedzam, chodzę, chłonę atmosferę i śpię w hotelach. To zwyczajnie wynika z mojej natury. Nie czuję się dobrze w miejscach dzikich i nie oswojonych. Bardzo natomiast doceniam to co dla mnie robią podróznicy. To dzięki ich wysiłkowi, odwadze, ciekawości świata mogę poznać, tę niedostępną dla mnie, jego część. Podziwiam ich hart ducha i pasję! I bardzo jestem im wdzięczna! Pozdrawiam wszystkich podróżników i rozumiem, dlaczego czasem delikatnie podśmiewają się z takich jak ja – wygodnych turystów:) Ja zwyczajnie się zgadzam z tezą, że podróżnik to ktoś kto poznaje świat nie ten powierzchowny, ale ten soczysty, czasem brudny, czasem dziki i tak bardzo odległy od tego co mamy na co dzień. Choć myślę, że żaden podróżnik mnie nie wyśmieję, jeśli powiem wprost, że jestem tylko turystą. Wystraczy bym nie przyczepiła sobie etykiety podróżnika i już.

    • Iza

      Nie chodziło mi tutaj o znaczenie słowa podróżnik. W tekście użyłam akurat tego określenia, bo jest najbardziej popularne. Nie chcę też rozgraniczać ludzi na turystów i podróżników, chociaż trzymając się tej nomenklatury ja od czasu kiedy mam dzieci też najczęściej jestem turystką. Gdyby uparcie trzymać się podziałów, to nie wiem jak Tony Halik by nazwał Martynę Wojciechowską, chociaż na oko to identyczna robota. I nie słyszałam aby Martyna dokuczała któremukolwiek z rodzimych kucharzy-podróżników, chociaż niektórzy twierdzą że wszystkie te programy bardziej wpisują się w kategorię rozrywka niż podróże.
      Ilu ludzi, tyle sposobów podróżowania, zwiedzania czy nawet spędzania urlopu. I naprawdę nie rozumiem dlaczego „podróżnicy” na forach i generalnie w internecie, bardziej skupiają się na wyśmiewaniu innych niż np. na dzieleniu się swoim odkryciami i doświadczeniami. Po to chyba są takie miejsca i właśnie takich miejsc i atmosfery tam panującej dotyczy ten tekst.

  • Rae

    Mnie takie podejście jakie opisałaś bardziej śmieszy niż irytuje. Też się z tym spotkałam, ale przejmować się nie mam zamiaru. Etykietki, etykietkami, ale ja podróżować będę tak, jak MI się będzie podobało. Bo to MOJA podróż.
    A swoją drogą – kiedy wybieracie się w wakacje do Polski?
    Bo na pizzę się wybieramy, pamiętasz? (mam tylko nadzieję, że się nie rozminiemy, bo my w tym roku też trochę w „podróży” będziemy )

    • Iza

      W tym roku to „Polska” przyjeżdża do nas. My w tym roku mamy tylko 4 tygodnie wakacji letnich. Byliśmy już na wyjeździe z chłopcami, a teraz czekam na przyjazd mojej siostry z rodziną. Ale o pizzy pamiętam, pamiętam. I upomnę się jak tylko będziemy wybierać się do kraju.
      Wiesz, mine same etykietki tak nie denerwują, jak dziwna atmosfera panująca w tych podróżniczych grupach. Czego innego się spodziewałam zaglądając tam, a etykiety to tylko objaw. Nie rozumiem czemu tam tyle złych emocji. :?

      • Rae

        A ja chciałam namówić rodzinę, żebyśmy do Portugalii pojechali samochodem i zrobili sobie wycieczkę przez pół Europy (i o Szwajcarię też byśmy pewnie zahaczyli w jedną stronę), ale nie chcą Tzn dziecko chce i ja A reszta tylko samolot i samolot. Turyści samolotowi, no ;D
        Niby wygodniej, taniej i szybciej, ale to tylko takie szczegóły!

        • Iza

          Samolot ma swoje dobre strony, ale takie objazdy samochodem też mogą mieć urok. Inna sprawa, że może dla kierowcy to nie jest taki 100% wypoczynek. Kij jak zawsze ma dwa końce. Nie tym razem, to może następnym. I nie wiadomo, gdzie byśmy szybciej na tą pizzę poszły, w PL czy w CH.

          • Rae

            Ale kierowców 4, więc można się zmieniać Co prawda i tak już po ptakach, zostałam zakrzyczana, mam sobie sama jechać samochodem Ale sama to nie chcę, dla pojedynczego kierowcy to faktycznie byłby bardzo męczące, no i zdecydowanie dłużej, bo trzeba by dłuższe przerwy robić.
            Ale może innym razem, może jakbyśmy gdzieś bliżej jechali Mi się marzy taki wyjazd na luzie, tu się zatrzymuję, jadę, pozwiedzam, zrobię przerwę, znowu gdzie indziej i tak dalej, ale mój mąż jest zdecydowanie zorientowany na cel. On jak jedzie, to chce dojechać, a nie przerwy robić

  • Anita M

    Uważam, że podróżnikiem jest każdy kto się nim czuje. Nieważne w jakich warunkach odbywa sie podróż, może opływając w luksusy mniej doświadczy ale to jego sprawa, przeżyje tyle ile chce przeżyć.

    • Iza

      Zgadzam się z Tobą w 100% i mam nadzieję, że jednak więcej jest osób myślących w podobny sposób.