Schönes Wochenende!

Dzisiaj ekspresowo, bo laptop mam na kolanach, leżę z gorączką pod kołdrą i z trudem trafiam w odpowiednie klawisze, nie mówiąc o jasności myśli. Ale poddać się już po pierwszym wpisie, to nawet jak dla mnie „obciach”. Zatem zapraszam na króciutkie podsumowanie tygodnia i życzę

 

Dermatoskopia

W mijającym tygodniu miałam u swojego lekarza rodzinnego robioną dermatoskopię, czyli badanie znamion pod powiększeniem (m.in. pieprzyków). Nie mam ich dużo, więc badanie trwało chwilę. Zdecydowałam się na nie pierwszy raz i za rok lub dwa lata pewnie je powtórzę.

Następnego dnia miałam laserowy zabieg usunięcia czterech znamion. Najgorsze były cztery ukłucia igłą, aby znieczulić oznaczone miejsca. Zgłosiłam się na to badanie, bo ze względów estetycznych chciałam usunąć dwa znamiona. Dwa kolejne usunęłam „przy okazji”.

Dermatoskopię miał także nasz Starszy Syn. Chciałam aby przeszedł taką kontrolę, ponieważ ma sporo pieprzyków, a wiadomo jak to jest z nakłonieniem chłopaka do smarowania się emulsjami przeciwsłonecznymi. Żadne ze znamion nie kwalifikowało się do usunięcia, a następna wizyta kontrolna odbędzie się za 2 lata.

Wspominam o tym dlatego, że jeżeli macie możliwość to warto poddać się takiemu badaniu. Szczególnie jeżeli ktoś ma na skórze naprawdę dużo znamion. U nas takie badania i ewentualne zabiegi usunięcia (nawet te chirurgiczne) wykonuje się w gabinetch lekarzy rodzinnych.

A jak to wygląda w Polsce?

Kołobrzeg

Mój Mąż pracuje w Zurychu, a tam w poniedziałek był dzień wolny od pracy. Postanowiliśmy wykorzystać okazję dłuższego weekendu i odwiedziliśmy Kołobrzeg.

W piątek polecieliśmy do Berlina, skąd wynajętym samochodem pojechaliśmy do Kuzyna Mojego Męża, który wraz z rodziną mieszka w Kołobrzegu. Słyszeliśmy wiele dobrego o tym nadmorskim kurorcie i może gdyby pogoda była lepsza, moglibyśmy pełniej docenić walory tego miejsca. Ale i tak byłam zachwycona, że jesteśmy nad polskim morzem i depczemy polski piasek.

No i zjadłam tam najlepszy sernik od lat (nie licząc domowych wypieków Mojej Mamy). Podobno serwują tam całkiem smaczne śniadania, średniej jakości obiady, ale desery a w szczególności ciasta – wymiatają. Mój sernik był na tyle dobry, że drugi kawałek wzięłam na wynos. Nie mogłam się oprzeć. Bistro Mocca znajdziecie na ul. Towarowej 17.

 

Berlin

W niedzielę byliśmy ponownie w Berlinie. Popołudnie było przyjemne, mogliśmy nawet pochować parasole. Nie mieliśmy czasu na dogłębne zwiedzanie, więc wybraliśmy opcję przejażdżki piętrowym autobusem. Zjedliśmy kolację w jednej z licznych restauracji na Spreepromenade. A następnego dnia o 7 rano byliśmy już w samolocie powrotnym do domu.

Wiem, na wariackich papierach, ale ja bardzo chciałam zobaczyć polskie morze, a Mąż bardzo chciał odwiedzić kuzyna.

 

Internet

Na niektórych blogach miała niedawno miejsce akcja, która polegała na poleceniu trzech dopiero co odkrytych blogów. Dzięki poleceniom z tej akcji, ja trafiłam w kilka nowych miejsc, ale wspomnę dzisiaj o jednym.

Uwielbiam czytać i bardzo bym chciała, aby Nasi Synowie także to lubili. Igorek chyba jest temu bliski, Bartek jeszcze trochę się opiera. Ale w naszym domu dzieci muszą czytać co najmniej 30 minut dziennie. I nie mówię o lekturach czy materiałach szkolnych. Wprowadziłam taką zasadę jak tylko chłopcy nauczyli się samodzielnie składać litery i nie odpuszczam.

Na szczęście chłopcom weszło to już w krew, więc nie mamy problemu z samym czytaniem, ale z wyborem lektur. Dlatego jeżeli znacie miejsca, w których można przeczytać recenzje książek dla dzieci i młodzieży, chętnie je poznam. A autorce bloga KokonFantazji dziękuję za już i proszę o więcej. Serdecznie polecam.

 

To tyle w dzisiejszym podsumowaniu. Mam nadzieję, że kolejnego tekstu nie będę pisała spod kołdry.  :)

Poprzedni wpis
Następny wpis