Zadbaj o punkt G! Igorek powiedział… (kostki lodu)

Podróż w czasie. Taras.

Taras przez długi czas był dla mnie polem bitwy. Zmagania z uprawą ogrodu w donicach trwają nieustannie od 7 lat. To niekończąca się barwna historia, tzw. trudna miłość…

Dzisiejszy wpis jest wybitnie obrazkowy. Obiecałam, że pokażę początki naszego tarasu oraz różne jego wcielenia z minionych lat. Dwie rzeczy muszę zaznaczyć – poza kilkoma wyjątkami¹, na tarasie rządzę/urządzam go sama. Ogranicza mnie jedynie moja marna tężyzna fizyczna. Chociaż jak się uprę, a raczej zaprę to prawie góry przenoszę.

Po drugie – taras był pierwszym i jest jedynym miejscem, gdzie próbuję „uprawiać ziemię”. Co prawda w doniczkach, ale na tyle dużych i  w takich ilościach, że jest to porównywalne z uprawą małego ogrodu. Nie mam w tym kierunku żadnego wykształcenia, wiedzę znikomą raczej sporo różnorakich doświadczeń. Metoda prób i błędów, ze sporą ilością błędów i okresowymi hasłami – rzucam to …

Nie znalazłam zdjęć z momentu wprowadzenia się tutaj. Pamiętam, że nasza cierpliwość przez blisko rok wystawiana była na próbę, ponieważ zgodnie z umową na tarasie od samego początku powinno stać 6 dużych prostokątnych donic. Przez wiele miesięcy taras był całkowicie pusty. Były tego plusy: chłopcy bez przeszkód jeździli po nim rowerkami, widać było, że to spora przestrzeń.

 


Aby obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij w wybraną grafikę lub galerię zdjęć.
!

 

 

Bardzo szybko szarość betonowych płyt zaczęła mnie denerwować i rozpoczęłam nieśmiałe wycieczki po sklepach ogrodniczych, które skutkowały pojawianiem się pojedynczych roślin i doniczek. Wtedy też wpadłam na najgorszy ze wszystkich swoich pomysłów – posiałam na tarasie trawę. To była desperacka decyzja z chęci ożywienia betonowego monstrum.

B-18-07-2008

Wreszcie we wrześniu 2008 roku postawili nam 5 z 6 dużych, prostokątnych, szarych donic. Tej ostatniej nigdy się nie doczekaliśmy. Za to osobiście wtachałam na taras wszystkie inne donice jakie zobaczycie na zdjęciach. Donice, ziemię, keramzyt, korę i najróżniejsze rośliny, które próbowałam uprawiać.

Najszczęśliwsza byłam, gdy stworzyłam sobie własne poletko lawendy. Nie utrzymało się ono tylko dlatego, że lawenda zbyt krótko ładnie wygląda, aby takie poletko estetycznie się prezentowało. Za to przez kilka sezonów z upodobaniem sadziliśmy w podłużnych skrzynkach poziomki i truskawki, co sprawiało przyjemność nie tylko chłopcom, bo na owoce załapywaliśmy się także my.

 

Z trawą walczyłam bardzo długo. Okazuje się, że nie jest największym problemem posianie, a później przycinanie trawnika. Problem pojawia się wtedy, gdy trawę trzeba wyrwać. Walczyłam z nią na raty, jednocześnie znosząc kolejne rośliny, które potrzebowały kolejnych worków ziemi i donic. Jednak miałam ogromny zapał i… parę lat mniej w krzyżu. Taras bardzo szybko się zmieniał.

 

W 2009 roku przeszłam fascynację kolorową korą. W maju całkowicie pozbyłam się trawy i zastąpiłam ją wielobarwna korą. Taras bez względu na porę roku był dzięki niej zawsze kolorowy, ale na dłuższą metę okazało się to męczące. Po pewnym czasie uznałam to rozwiązanie wręcz za tandetne. Zaczął być pewnie modny minimalizm.

 

Nie mam dostępu do zdjęć z kolejnych lat, bo są na dysku, który się zepsuł. Myślę, że kora wytrzymała u nas dwa sezony. Później zastąpiły ją szare kamienie, które też worek po worku sama przyniosłam i ułożyłam. Kora pod tym względem była wygodniejsza. Gdy patrzę na starsze zdjęcia, widzę że kiedyś kamienie prezentowały się lepiej.

W dużej mierze to wina basenu, który stał u nas przez kilka sezonów i wielokrotnie wylewał. Siła wody była tak ogromna, że tworzyły się wyrwy w podłożu i dzisiaj jest ono pełne górek i dołków. A ja niestety nie mam już ani takiego zapału, ani sił aby ponownie porządnie to wyrównać.

 

Szare kamyki są na tarasie od 2011 roku. Mają najdłuższy staż i przyznam, że nie chodzą mi po głowie żadne zmiany. Zmieniają się tylko rośliny i ustawienie donic. Niektóre nie przetrwały np. oliwka i choinka. Niektóre urosły i trzeba było je przesadzić np. tuje i czerwony klon. Jeszcze inne źle czuły się na swoich stanowiskach i trzeba było je przestawić np. zielony klon.

 

Taka w skrócie była moja ogrodowa, a raczej tarasowa droga. Do momentu, który pokazywałam ostatnio, czyli do wielkiej akcji sprzątam i przesadzam. Generalnie bardzo się uspokoiłam. Przystopowała mnie operacja, którą przeszłam 3 lata temu. Od tamtej pory musiałam spuścić z tonu. Może to i dobrze, bo mam mniej szalonych pomysłów w stylu kolorowej kory.

Teraz udaje nam się chwytać ostatnie słoneczne dni na tarasie. Czy u Was sezon też jest tak przyjazny w tym roku? Obym nie zapeszyła, ale jednak warto było taras jeszcze teraz posprzątać. :D A po tym szybkim spacerze w czasie, jakie Wy macie zdanie o kolejnych odsłonach naszego tarasu?

 


¹ Pięć prostokątnych donic wnieśli mi panowie. Powinny być wyposażeniem tarasu w chwili wprowadzenia się do mieszkania. Największe bukszpany w ilości 4 sztuk przywiózł i pomógł mi zasadzić mąż koleżanki. A najwięcej w sprawach tarasowych pomagają mi goście z Polski, których przy okazji odwiedzin zaganiam do roboty. Prym wiodą rodzice, ale ostatnio pałeczkę przekazuję mężowi siostry. Wszystkim Wam bardzo dziękuję.

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Wciąż twardo chodzę w jesiennej kurtce, dopiero tydzień temu wyciągnęłam ją z szafy

  • Iza

    No proszę, pierwszy raz od dawien dawna, to u mnie jest cieplej szkoda tylko, że niebo jak zwykle biało szare chyba bym wolała parę stopni mniej, ale przy błękitnym niebie, to wieczne mleko mnie dołuje ale pogoda w Polsce robi niespodzianki, nawet przy +5 to już chyba zimowe rzeczy trzeba wyciągnąć z szafy?

  • Nie, my w tej ciepłej części, +5 na dworze

  • Iza

    Dziękuję jak teraz patrzę przez okno, to zdaję sobie sprawę, że zaraz taras będzie w najmniej lubianej przeze mnie odsłonie i właściwie będę tylko wyglądała marca… czy u Was spadł już pierwszy śnieg?

  • Piękny taras i bardzo elegancki, podoba mi się we wszystkich wersjach.

  • Iza

    Walka – to dobre słowo. Dzięki Asia. :*

  • Szalenie mi się podoba ten pomysł z fragmentem trawy zamiast płytek – od razu taras wydaje się przytulniejszy Brawo Iza za te 7 lat walki z żywiołem

  • Iza

    Lejesz miód na moje serce Beato – dziękuję. Wokół nas są tarasy zaprojektowane przez architektów ogrodnictwa i pielęgnowane przez firmy ogrodnicze, przy nich moje osobiste poczynania budzą… zainteresowanie – co ona tam znowu wyprawia. Każdy sobie radzi jak może, albo jak musi. Pozdrawiam Beato.

  • Z tym tarasem to przegięłaś! Ja też taki chce! hahahahaha normalnie nic dziwnego, że ciągle coś na nim zmieniasz, jak tu jest takie pole do popisu. My mamy wiesz z takich standardowych blokowych balkonów i w następnym roku chcę zrobić na wiosnę małe zmiany, bo kwiatki mi coś schną, więc myślę nad odmianami kwiatów na nasz balkon, na słoneczną stronę.

  • Iza ale Ty dla mnie jestes specem od ogrodnictwa, ten taras wyglada wspaniale, nie tylko jak sie zaprzesz to gory potrafisz przenosic, ale tworzysz prawdziwe cuda. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Iza

    Właśnie – nie dość, że martwię się czy i ile danych uda się odzyskać z tych 2TB, to jeszcze czy uznamy, że warto za to zapłacić? Za 2 tygodnie jadę do Polski i tam będę szukała takiej usługi, bo tutaj chyba tylko wielkie firmy mogą sobie na coś takiego pozwolić.
    Zimowe zdjęcia chyba są gdzieś na blogu, ale ja ze względu na to, że mieszkamy na szczycie sporej górki ze stromymi podjazdami, wolę zimy bez śniegu, a takie są mniej fotogeniczne.

  • Przykro mi z tym dyskiem, miałem to samo. Dysk się był uprzejmy rozsypać. Ostatnio dostałem kupon na zniżkę przy odzyskiwaniu utraconych danych – 500zł zniżki. I się przestałem zastanawiać ile taka usługa kosztuje, skoro taką zniżkę dają
    Przy takiej jakości tarasu to i zimowe zdjęcia będą świetne

  • Iza

    Tak kora na zdjęciach wygląda jeszcze gorzej niż prezentowała się w realu. Dobrze, że są zdjęcia – skutecznie wybiją mi z głowy powrót do takiej stylizacji.
    A klony mam trzy Każdy innego gatunku. Bardzo je lubię, chociaż u nas dostają popalić z powodu słońca i wiatru i szczerze mówiąc poza tym czerwonym obok kanapy, dwa pozostałe ciągle wędrują, bo nie mogę znaleźć im dobrego miejsca. Jeżeli poprawi się pogoda zrobię im mini sesję ze specjalną dedykacją dla Ciebie.

  • Iza

    Dziękuję. Sama jak przejrzałam stare zdjęcia, uzmysłowiłam sobie, że kawał roboty w niego włożyłam.

  • Iza

    Dziękuję za zachętę i miłe słowa. Zdjęcia w większości są stare i w dodatku pobierane z wcześniejszych publikacji, bo padł nam zewnętrzny dysk, na którym przechowywaliśmy zdjęcia. Dysk ma uszkodzenie fizyczne i nie wiem czy cokolwiek z niego odzyskamy. :'( Chyba długo wpisów tarasowych nie opatrzę zdjęciami o lepszej jakości, ale i tak zapraszam. I pozostaje jeszcze kategoria taras (fragmenty codzienności-domowo-taras), bo na świeże zdjęcia chyba trzeba będzie poczekać do wiosny.

  • Iza

    Piękny widok to zasługa mieszkania poza miastem. Dziękuję za miłe słowa.

  • Iza

    Ja dostaję oczopląsu gdy wchodzę do sklepu ogrodniczego i najchętniej każdą roślinkę bym przytachała na nasz taras. Tzn. takie były początki, teraz mam mniej zapału a więcej rozwagi. Życzę pomysłów i danych realizacji w Waszym ogrodzie.

  • Rae

    O, zdecydowanie do kolorowej kory nie wracaj już
    Pracy jest na pewno dużo (i widać ją, widać!), ale efekty, zwłaszcza na takich porównawczych zdjęciach widać równie wyraźnie. I może specjalistą nie byłaś, ale pięknie niektóre drzewka rosną Ci w tych donicach. W klonie się zakochałam!

  • Taras zachwyca!:) A z doświadczenia wiem, ile to wymaga pracy. Poza tym, widok z tarasu jest równie piękny;)

  • Piękny taras, z przyjemnością bym pooglądał zdjęcia i w większej rozdzielczości i większej liczbie. Jeśli kiedykolwiek będziesz się wahać czy wrzucić więcej fotek – śmiało wrzucaj a uradujesz tych, co lubią piękne widoki

  • Jestem zachwycona Twoim tarasem. Sama mam słabość do roślin i urządzania zielonych przestrzeni. No i … No piękne widoku!

  • Przede wszystkim to wspaniały masz widok z tego tarasu – godny pozazdroszczenia I podziwiam wszystkie zmagania – sama jakoś "nie czuję" uprawy roślin i ogród staram się urządzać tak, żeby wymagał jak najmniejszej ilości pracy Póki co, w tym roku z jednej strony zrobiliśmy trawnik, dookoła żywopłot z tuj i czerwonych pęcherznic – nic ponadto, a pewnie w przyszłym roku trzeba będzie zrobić resztę, na którą kompletnie nie mam pomysłu