preloder
Top

Koniec roku, to ostatni moment aby zastanowić się nad wyborem kalendarza lub planera. Ja już swój kalendarz na 2018 rok wybrałam, ale jeszcze go na żywo nie widziałam, bo czeka na mnie w Polsce. Więc dzisiaj temat ugryzę inaczej. Napiszę parę słów o tym, czy kalendarz i planowanie mogą pomóc w walce z depresją.

Kiedy człowiek jest w depresji, znalezienie motywacji do codziennych czynności jest jedną z najtrudniejszych rzeczy (…).
Epizod depresji wycieńcza fizycznie i emocjonalnie. Najprostsze zadania wymagają maksymalnego wysiłku, a czasami nawet wydają się być poza zasięgiem chorych. (…) trudne może być podjęcie nawet takich aktywności jak zjedzenie posiłku, posprzątanie w domu, wzięcie prysznica czy wstanie z łóżka.

Anna Góra

 

Kalendarz na ścianę

 

Kilka lat temu Moja Siostra zrobiła pierwszy kalendarz wypełniony rodzinnymi zdjęciami. Od tamtej pory pod koniec roku gorączkowo przeszukujemy dyski, aby na 21 stycznia kalendarze były gotowe. Przy okazji tworzenia prezentu dla Babci i Dziadka robimy kalendarze również dla siebie.

W ten oto sposób do mnie trafiają 4 egzemplarze. Dla chłopców robię kalendarze z ich zdjęciami. Do swojego kącika biurkowego kalendarz ze zdjęciami naszej czwórki. A czwarty kalendarz to powielona wersja dla Babci i Dziadka, w którym Moja Siostra umieszcza niepoliczalną ilość zdjęć całej rodziny – ten zawieszam w sypialni.

Kolejny kalendarz to kalendarz typu planer rodzinny – najważniejszy w domu. Poza wpisaniem dat uroczystości oraz zaznaczeniem ferii, zapisujemy w nim wszystkie bieżące terminy dotyczące naszej rodziny. Wyjazdy Mojego Męża, wizyty lekarskie, wydarzenia szkolne, odwiedziny gości itp. itd. Nasza baza dowodzenia terminami wisi w kuchni.

 

Kalendarz na biurko i do torebki

 

Oprócz kalendarza ściennego muszę mieć kalendarz książkowy. Poza terminami identycznymi z tymi z planera rodzinnego, zapisuję w nim najróżniejsze rzeczy, to trochę namiastka pamiętnika. Kiedyś tworzyłam również listy zadań, które traktowałam jak przypominajkę, ale zazwyczaj i tak doskonale pamiętałam co powinnam zrobić.

Wraz z rozwijającą się depresją moja pamięć stała się bardzo zawodna. I o ile pamiętałam o wydarzeniu, to np. potrafiłam pomylić jego datę, a już z pewnością godzinę. W najtrudniejszych okresach, gdy wiedza o tym jaki mamy dzień tygodnia była mi całkowicie obojętna, potrafiłam zapomnieć o urodzinach czy imieninach najbliższych. Od tamtej pory mam ustawione przypomnienia w telefonie!

Depresji często towarzyszy myśl, o braku powodów do wstawania z łóżka. Tym bardziej jak jest się gospodynią domową, a dzieci stają się samodzielne. Mówię o sobie. O dziwo, gdy chłopcy byli mniejsi i wymagali stałej opieki, byłam bardziej zorganizowana i miałam więcej zajęć tylko moich i dla mnie.

Dołek mojej depresji objawiał się min. brakiem zainteresowania czymkolwiek. Wszystko co kiedyś mnie pasjonowało, co sprawiało radość, czemu potrafiłam poświęcić każdą wolną chwilę, nagle przestało być warte uwagi. Zbiegło się to z usamodzielnianiem się chłopców i pojawiły się myśli „właściwie to ja nie jestem potrzebna”.

Gdy człowiek jest w depresji, niepodejmowanie żadnej aktywności wydaje się być najłatwiejszym wyjściem.
Choć ważne jest również, aby (…) zrozumieć i rozpoznać, co może być przyczyną epizodu depresyjnego, to pojęcie „triumfu ducha nad materią” może pomóc w stworzeniu motywacji (…).

Anna Góra

 

Harmonogram dnia

 

Rozwiązaniem dla mnie stał się harmonogram dnia. Nigdy wcześniej nie rozpisywałam swojego dnia na godziny i przyznam, że długo się przed tym broniłam. Nawet nie miałam odpowiedniego kalendarza. Minimal planner jest śliczny, ale nie da się w nim rozpisać dnia na godziny, a właśnie to musiałam zacząć robić.

Dzień musiałam rozpisywać na najdrobniejsze czynności, aby zacząć myśleć, że jednak są powody, dla których powinnam opuścić łóżko. Stworzyłam prosty szablon do wydruku i każdego dnia wieczorem starałam się spisać listę działań. Przyznaję bez bicia – nie zawsze dawałam radę.

 

Alarm!

 

Nie przepadam za kalendarzem w komórce. Mam w nim zapisane jedynie daty urodzin i imienin. Dzięki temu już ich nie przegapiam. Wszystkie inne terminy zapisuję ręcznie w kalendarzach papierowych. Jednak kiedy widzę, że moja aktywność spada do niedźwiedziego snu zimowego, wykorzystuję przypomnienia w telefonie.

Najważniejsze punkty dnia wpisuję w telefon i ustawiam alarm. Na wszelki wypadek z powtórką. Wybieram różne dźwięki dzwonka, najlepiej mało przyjazne dla ucha. Dlaczego? Bo z czasem przyzwyczajam się do danego dźwięku i „przestaję go słyszeć”. A miłej melodii mogę wysłuchać i… tyle. Bardziej mnie pobudza wkurzający dźwięk. 

 

Czy planowanie działa na osobę w depresji?  Zaplanowanie dnia i rozpisanie go na poszczególne zadania i czynności jasno pokazuje, co musimy i co powinniśmy zrobić. Może więc stanowić przeciwwagę dla myśli typu: nie mam powodów, nie mam po co wstawać z łóżka. Oczywiście kalendarze i wszelkiego rodzaju listy nie załatwią całej sprawy, bo nadal to my musimy znaleźć siły i motywację do działania.

 

Magiczna sztuczka!

 

W nagrodę za dotarcie do końca tego tekstu, zdradzę teraz magiczny sposób na pierwszy krok, po którym w 99% nie wrócisz do łóżka i zaczniesz odhaczać punkty ze swojego harmonogramu dnia

 

Bez względu na to, jak bardzo Ci się nie chce, jak wiele potrafisz wymyślić powodów na nie – wstań i wyjdź z domu!

 

Nie musisz się myć, nie musisz się specjalnie ubierać (zarzuć coś dla przyzwoitości lub ochrony przed deszczem lub zimnem). Nie musisz wiedzieć gdzie pójdziesz. Ja np. potrafię bez celu krążyć po okolicy. Najważniejsze to wstać i wyjść z domu. Na co najmniej 15 minut! Jeżeli masz samochód, to z niego skorzystaj.

Ja w najtrudniejszych momentach zazwyczaj nie miałam celu. Jeżeli jesteś w lepszej formie, to wyjście z domu zaplanuj jako jedno z pierwszych zadań. Możesz iść do sklepu lub na kawę w mieście. Najważniejsze, aby wstać z łóżka i wyjść! Gwarantuję, że po powrocie, prędzej pomyślisz o kolejnym punkcie z listy, niż ponownym wejściu pod kołdrę. 

Tylko tyle, a dla niektórych aż tyle. [wp-svg-icons icon=”heart” wrap=”i”]

 

Ten post nie jest sponsorowany, ale patrząc na ilość kalendarzy w naszym domu, chyba powinnam się o taki postarać.   Jestem ciekawa jak to wygląda u Was, bo okazuje się, że w naszym domu w każdym pokoju wisi na ścianie kalendarz.   

Poprzedni wpis
Następny wpis
Something is wrong.
Instagram token error.
Load More