preloder
Top

O czym pisać na blogu lifestyle? O life, ale ze style. Czyli o wszystkim, byle nie o niczym. Tylko czy każdy life ma taki style, że nadaje się do blogowania?

O czym pisać na blogu?

 

 

Zauważyłam ostatnio, że jeżeli nie zastanawiam się: co zmienić w wyglądzie bloga, to zaczynam się zastanawiać: po co prowadzę bloga?

Połączenie moich blogów było jednocześnie najlepszą i najgorszą rzeczą jaką zrobiłam. Ulżyło mi, patrząc na to od strony technicznej. Mentalnie – ociężałam. Nagle nie jest dla mnie jasne o czym i dla kogo chcę pisać.

Wcześniej wszystko było proste. O naszych wyjazdach pisałam na Podróże nadgryzione. O wszystkim innym na Fragmentatorze. Jednocześnie to wszystko inne było dosyć lekkie, bardziej pamiętnikarskie niż lifestylowe. Bo nigdy nie uważałam, że akurat mój/nasz life ma style.

Teraz cierpię na wieczny dylemat. Mam pomysły. Chce mi się pisać. Chcę mieć bloga, bo to moja odskocznia – potrzebuję jej. Jednak zaraz za pomysłem pojawia się myśl „to tutaj nie pasuje”, „to już było u kogoś/gdzieś”. I tak się zastanawiam – czym teraz ten mój blog jest.

Nie wiem czemu, ale do określenia lifestyle mam uprzedzenia. Względem własnego bloga. Inni może ten style mają. Ja mam life i to raczej taki zwykły. Bo np. fakt, że żyję w Szwajcarii nie bardzo nadaje mu style. I co to właściwie jest ten style?

Spora liczba blogów, które do tej pory tkwiły na mojej Bloglovin liście właśnie pod kategorią lifestyle się ukazywała. Ja także gdybym gdzieś chciała bloga zarejestrować, lifestyle powinnam wybrać. Przecież nie parenting, podróże czy naukę, ale o czym pisać na blogu lifestyle?

Trzeba pisać o life, ale ze style. Czyli o wszystkim. A znacie to powiedzenie ”o wszystkim i o niczym”. Taki miszmasz może być zniechęcający. Dla czytelnika, bo nigdy nie wie czego się na blogu spodziewać, a podobno w dzisiejszych czasach wszyscy oczekują konkretu. Dla mnie, bo nagle czuję się przytłoczona. :?

Nie tyle mnie to zniechęca, co zabija spontaniczność, którą do tej pory miałam. Paradoks, bo właśnie możliwość pisania o wszystkim powinna spontaniczności dać się wyżyć. A ja nagle mam tak, że co nie wymyślę, to mi się wydaje, że do tego „wszystkiego” czyli tego lifestyle nie pasuje.

I chyba trochę na przekór sobie dzisiejszy post zamieszczam. Bo on taki o wszystkim i o niczym jest. Czyli w kategorii lifestyle. Co prawda zupełnie bez style, z odrobiną tylko life. Mojego blogowego life.

 

PS.
A wiecie co kiedyś powiem o tym poście… że to zapchaj dziura była i bardzo się wstydzę, że takie techniki stosuję, znaczy się – stosowałam.

Poprzedni wpis
Następny wpis
Something is wrong.
Instagram token error.
Load More