Jak dobrze wybrać kurs online? Malediwy. Plażowanie.

Magia pewnego cukierka…

Nie przepadam za typowymi słodyczami w rodzaju batonów czy cukierków. Właściwie ich nie jadam. Wolę słodycze w postaci ciast, ewentualnie deserów, ale nie lodowych. Za lodami także nie przepadam. Mimo to, od 7 lat trzymam w szafie opakowanie po pewnych cukierkach…

Cukierki zostały kupione dla mojej mamy, ale mama poczęstowała się jednym, a resztę zostawiła nam. Długo po nie nie sięgałam. Na tyle długo, że nawet zapomniałam skąd je przywieźliśmy. I wyciągnęłam je dopiero, gdy ktoś nas odwiedził.

Pewnie sięgnęłam po nie bezwiednie. Sięgali goście, sięgnęłam i ja. I… przepadłam. Tak mi zasmakowały, że w duchu modliłam się, aby nie wszystkie zostały zjedzone. Kilka ocalałych sztuk wydzielałam sobie później przy specjalnych okazjach.

W końcu zostało mi tylko puste opakowanie. Pokazałam je Mężowi i poprosiłam, aby rozglądał się na lotniskach w ich poszukiwaniu. Ale wiedziałam, że szanse są marne, bo już wtedy przypomniałam sobie gdzie je kupiliśmy.

Wiedząc, że raczej nie wrócimy na to lotnisko, zaczęłam kupować inne tego typu słodycze, w poszukiwaniu tego lub podobnego smaku. Przecież na świecie muszą być setki, a może tysiące, czekoladowych cukierków z nadzieniem karmelowym!

Nic podobnego w smaku nie znalazłam, ale opakowanie sobie zostawiłam. Zostawiłam je z sentymentu i dlatego, że wiedziałam, że bardzo chciałam wrócić nie tylko na to lotnisko, nie tylko po te cukierki, ale po magię.

Kto czyta mnie dłużej powinien się już domyślać, gdzie kupiliśmy te cukierki. Jeżeli nie, to opakowanie wszystko zdradza. A ja dodam tylko, że w sobotę będę ich szukała na tamtym lotnisku. I nawet jeżeli po 7 latach ich tam nie znajdę, to…

mam nadzieję, że odnajdę tam magię za którą tak tęskniłam, bo znowu zobaczę Islandię.

 

 


Islandia obecna jest na blogu w tych wpisach:

Temperatury Islandii

Dlaczego pokochałam Islandię

 

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Mnie wystarczają nasze Tatry. Tam zawsze odnajduję spokój i właśnie magię. Kocham to miejsce i to właśnie tam czuję się najlepiej na świecie

    • Iza

      Ja nie zdążyłam poznać Tatr, ale mam wujka, który zawsze o nich pięknie opowiadał i zachwycały mnie jego zdjęcia. Islandia jest przykładem takiego miejsca, do którego chciałam wrócić, tak jak np. marzę o ponownym zobaczeniu Zakazanego Miasta. To z takich wielkich marzeń „podróżniczych”, chociaż ja podróżnikiem nie jestem, raczej turystką. Ale na mnie np. bardzo uspokajająco, kojąco działa polskie morze, ale poza sezonem. Naprawdę mamy przepiękne plaże. Poza tym uważam, że Polska ma bardzo wiele do zaoferowania i pełna jest przepięknych miejsc. Dlatego lubię oglądać program „Daleko od miasta”, bo pokazuje mi nieznaną dla mnie Polskę.

  • Rae

    Mam nadzieję, że wyjazd udany Tej Islandii nieustająco zazdroszczę, dla nas to na razie całkiem poza zasięgiem.
    A majówka w ogóle nam w tym roku nie wyszła, bo w piątek młodego odebrałam ze szkoły z prawie 40-stopniową gorączką (39,6) i byliśmy totalnie uziemieni. Jeszcze antybiotyku nie skończył, do szkoły nie poszedł – haha, można uznać, że sobie majówkę przedłużyliśmy

    • Iza

      Akurat na takim sposobie przedłużenia majówki z pewnością Wam nie zależało, ale tegoroczny kwiecień i maj okazały się pogodowo strasznie kapryśne. Mam nadzieję, że choroby już się Was nie trzymają.
      Wyjazd był ogólnie udany, chociaż z przygodami i inny niż planowaliśmy. Już kilka razy zabierałam się za jakiś wpis, ale powstrzymują mnie zdjęcia. Tyle ich nacykaliśmy, że nie wiem jak do nich podejść, aby je jakoś uporządkować. Nie wymyśliłam jeszcze klucza, czy dzielić tematycznie, datami czy miejscami. A mówią, że od przybytku głowa nie boli. Zdjęcia wielokrotnie się powtarzsją, bo cykaliśmy dwoma telefonami i dwoma aparatami, nawet nie chodzi o ich różnorodność, tylko właśnie o tą ilość. Poza tym, to samo mam z innymi zdjęciami z ostatnich wyjazdów, cykam jak opętana, a później nie mam siły aby to poprzeglądać i sensownie powybierać. Mam jakiś uraz po stracie zdjęć. Cykam jak oszalała, kilka razy to samo, tylko to się później obraca przeciw mnie i robi się błędne koło.

      • Rae

        To jeszcze nic – w niedzielę dzieć skończył antybiotyk, za to okazało się, że ma jakąś dziwną wysypkę. W sumie pomyślałam, tak dość lajtowo, że może reakcja alergiczna na ten antybiotyk, bo ani temperatury, ani innych objawów, ale umówiłam się do pediatry na poniedziałek. Się okazało… że bostonka. Następny tydzień w domu… A aktualnie ja mam anginę i antybiotyk, haha.
        A zdjęcia wrzuć – jak nie możesz się zdecydować które, to wrzucaj wg klucza – co czwarte

        • Iza

          No pięknie, antybiotyk w maju, postarałaś się. A serio, wracaj szybko do zdrowia.
          A z tymi zdjęciami to faktycznie jakiś pomysł , może co 14 a nie co 4, ale to by było całkiem rozsądne rozwiązanie.