Top

Długi czy krótki tytuł wpisu na blogu? Jak to wygląda u Ciebie? Ja nigdy nie poświęcałam tytułom wpisów blogowych specjalnej uwagi. Powstawały na końcu pisania, tuż przed wciśnięciem przycisku publikuj. Spontanicznie i pod wpływem chwili, o wiele rzadziej weny.

Tytuł to pierwsze i być może jedyne wrażenie, jakie zrobisz na czytelniku.

Nigdy nie zgłębiałam tematu tytułu, ale wydawało mi się, że dotychczasowe (przyznaję) przypadkowe źródła twierdziły, że tytuł wpisu na blogu powinien być krótki.

To się zgadzało z ogólnym poglądem, że dzisiaj częściej przeglądamy tekst a nie czytamy. Mowa o tekstach w Internecie, bo po książkę sięgamy bardziej świadomie. Teksty online (czyli także blogi) są przez nas skanowane. Rozleniwiliśmy się. Wzrok szuka punku zaczepienia. Mózg chce szybko otrzymać dane. Nie ma czasu lub wręcz jest presja czasu – chcemy szybko i krótko.

Szybko uzyskać informację lub odpowiedź. Do tego w zwięzłej i prostej formie. Stąd założenie, że tytuł powinien być krótki. Aby odwiedzający doczytał go do końca. Aby nie wystraszył go nadmiar i bogactwo słownictwa. Jeszcze się zniechęci i zrezygnuje z czytania, czy choćby skanowania.

Jedna z książek po którą ostatnio sięgnęłam, zmieniła moje spojrzenie. Okazuje się, że teksty, które mają zaistnieć w Internecie, czyli także wpisy na blogach, powinny przede wszystkim dawać jasny przekaz. Dotyczy to również tytułu.

Tytuł musi być zrozumiały także w oderwaniu od kontekstu.

W Internecie tytuły artykułów, również wpisów blogowych, funkcjonują w oderwaniu od tekstu. Np. wchodząc pierwszy raz na jakiegoś bloga przeglądamy same tytuły. To one muszą nas zainteresować, ale także zdradzać poruszaną we wpisach tematykę. Skoro tak, to wszelkie metafory, przenośnie i wyrafinowana zabawa słowem – odpadają.

Według mojej nowo zdobytej wiedzy – tytuł ma być zdaniem, które streszcza cały tekst. Tak aby zabiegany przeglądacz Internetu mógł na jego podstawie zdecydować czy chce przeczytać resztę. To jedno zdanie ma go zaintrygować, zainteresować, dać nadzieję na znalezienie odpowiedzi i pozyskanie potrzebnych (jemu) informacji. A… i jeszcze oczywiście zawierać słowa kluczowe. Nie za dużo jak na jedno zdanie?

Książka, którą przeczytałam nie skupiała się na blogowaniu. Raczej wzmiankowała o istnieniu blogów. Jednak wpisy blogowe można uznać za artykuły ukazujące się w Internecie i spojrzeć na nie, a także ich tytuły pod naukowym kątem.

Tytuł tekstu internetowego ma być przede wszystkim rzeczowy i konkretny.

Przy wpisach „pamiętnikarskich” tytuł chyba nie musi być zbyt poważnie traktowany. Tutaj bym popuszczała wodze fantazji i bawiła się słowem. Jednak w przypadku postów, które mają przyciągnąć wyszukiwarki i nowych czytelników, może warto zastosować inną strategię. Podeprzeć się nauką.

Niech tytuły wpisów streszczają treść postów. 
Niech tytuł wyjaśnia co zawiera treść.

 

Jeżeli tytuł nie zdradza co kryje się za „czytaj dalej…”, mało kto „czytaj dalej” kliknie.
Taka jest rzeczywistość. Nie o finezję bowiem chodzi, a o informację.

 

Cytaty pochodzą z książki „Webwriting. Profesjonalne tworzenie tekstów dla Internetu.” Wydanie II zaktualizowane i rozszerzone (Joanna Wrycza-Bekier).

To jedna z książek po którą sięgnęłam podczas ostatniego cyklu nałogowego. Z ciekawości i dlatego, że uwielbiam czytać bardzo różne treści i gatunki. Chociaż uczciwie muszę przyznać, że np. typowych poradników nie lubię. Tą potraktowałam jako ciekawostkę. Okazało się, że zawiera naprawdę sporo fajnych uwag i obserwacji. Pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Poprzedni wpis
Następny wpis