Wrzesień. Co się u nas działo. Ulubione programy DOMOwe

Ciekawostki i absurdy szkolne – CZ.3

Wracamy do szwajcarskiej szkoły i przedszkola. Tym razem ciekawostki „drogowe”. Jak to się dzieje, że przedszkolak pokonuje drogę samodzielnie. Jakie sztuczki przekonują dzieci do noszenia kasku. Kiedy dzieci zdają swój pierwszy egzamin z ruchu drogowego.

 

ciekawostki i absurdy szkolne

 

Pierwszeństwo na drodze

Gdy poruszam temat szwajcarskich przedszkoli i szkół, największą sensację wzbudza zawsze samodzielny przemarsz przedszkolaków. Z czasem każda mama mniej lub bardziej godzi się z tym zwyczajem. Ułatwiają to kierowcy (sama jestem w tej grupie). Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek widziała kierowcę, który nie zahamował na widok dziecka. Na widok maluchów idących poboczem zwalnia się do prędkości minimalnej. Dzieci przepuszczane są nie tylko na pasach. Kierowca zakłada, że może się zdarzyć wszystko, dlatego zwalnia się, przystaje i generalnie przyznaje się dziecku pierwszeństwo.

 

Bądź widoczny

Pomimo sporego zaufania społecznego dzieci są odpowiednio przygotowywane do samodzielnych wędrówek. W pierwszej kolejności to oczywiście rodzice tłumaczą zasady poruszania się po drodze. Później dołącza do nich przedszkole i szkoła. W przedszkolu dzieci dostają pasy odblaskowe i (najczęściej także) czapeczki w jaskrawym kolorze. Wszystko po to aby były dobrze widoczne na drodze. Dzieci szkolne dostają kamizelki odblaskowe.

 

Policjant

Do przedszkolaków przychodzi policjant, który każde dziecko z osobna uczy przechodzenia przez ulicę. Dzieci uczą się rymowanek, dostają książeczki, malowanki, naklejki. Później zdają coś na kształt egzaminu, czyli w obecności policjanta każde dziecko samodzielnie przechodzi przez ulicę. W szkole to najczęściej nauczyciel opowiada o zasadach i zagrożeniach w ruchu drogowym, czasami zapraszany jest także policjant.

 

Rozbite jajko

W Szwajcarii bardzo popularna jest jazda na rowerze. Duży nacisk kładzie się na zrozumienie sensu noszenia kasku rowerowego. Nie ma to jak teorię dobrze zobrazować. Kiedyś na zebraniu w szkole wychowawca upominał rodziców, aby nie pozwalali dzieciom wsiadać na rower bez kasku. Aby skutecznie nas przekonać, założył na jajko mini kask- „to jest głowa waszego dziecka”. Jajko upuścił – wyszło z upadku bez szwanku. W kolejnym ruchu upuścił „nagie” jajko. Jajeczną miazgę mam przed oczami do dziś. To samo doświadczenie prezentowano wszystkim dzieciom. Naprawdę działa na wyobraźnię.

 

Egzamin rowerowy

Na koniec zostawiłam smaczek. Egzamin przechodzenia przez ulicę, rozbite jajka, odblaski i zwalniający na widok dziecka kierowcy. Wszystko fajnie. Niech mi ktoś jednak wytłumaczy dlaczego dzieci wypuszczane są na drogę bez karty rowerowej. Skoro od 3 klasy szkoły podstawowej dzieci w naszej szkole MUSZĄ jeździć na rowerze. Dlaczego obowiązkowy egzamin na kartę rowerową zdają dopiero w klasie 5. Dla mnie to absurd. To tak jakby można było „dla wprawy” przez pierwsze dwa lata prowadzić samochód bez prawa jazdy. Moim zdaniem „szwajcarski zegarek” w tym wypadku zawodzi…

 

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Ale jak kogoś pilnują, to ten się sam pilnuje już potem z nawyku

  • Iza

    W Polsce to zależy od kierowcy, tutaj to nie wybór tylko obowiązek.

  • Żeby nasi kierowcy zakładali, że może się zdarzyć coś niespodziewanego… Byłoby mniej wypadków. Ale nasi kierowcy chyba nie mają wiele wyobraźni.

    • Iza

      Obawiam się, że za kilka lat tutaj też to się zmieni. Już teraz widzę, że Szwajcaria sprzed 10 lat to inny kraj.

      • Joanna Julia Sokołowska

        Ale jak kogoś pilnują, to ten się sam pilnuje już potem z nawyku

        • Iza

          W Polsce to zależy od kierowcy, tutaj to nie wybór tylko obowiązek.

  • Iza

    Może nie aż tak daleko i nie we wszystkim, ale pewne wzorce możemy czerpać, a inne szerzyć

  • Czyta się to wszystko jak bajkę. Można powiedzieć, że wręcz jesteśmy 100 lat za Szwajcarami.

    • Iza

      Może nie aż tak daleko i nie we wszystkim, ale pewne wzorce możemy czerpać, a inne szerzyć

  • Iza

    Nauczyciel jak zwykle patrzył na nas ze zdziwieniem, gdy o to zapytałam – "czego chcecie, tak jest od lat i tylko wy widzicie w tym problem" Wygląda na to, że my jesteśmy bardziej uporządkowani od Szwajcarów.

  • Iza

    Obawiam się, że za kilka lat tutaj też to się zmieni. Już teraz widzę, że Szwajcaria sprzed 10 lat to inny kraj.

  • Iza

    Podobno nie wyrabiają się czasowo.

  • Rae

    Mojego dziecka jajko by nie przekonało Odmówiłby współpracy całkiem argumentując do zamęczenia przeciwnika.
    A z tą kartą rowerową ciekawe. Co by było, jakby rodzic odmówił współpracy a propos wysłania dziecka na rowerze do szkoły, argumentując, że bez karty rowerowej nie może jeździć? A swoją drogą – może? U nas teoretycznie karty rowerowe są wymagane, ale nie wiem czy ktoś to faktycznie sprawdza i egzekwuje. Tyle, że uzyskać KR można w wieku 10 lat. Za to od dorosłych wymaga się tylko dowodu osobistego, nikt nie sprawdza, czy zna się przepisy.

    • Iza

      Nauczyciel jak zwykle patrzył na nas ze zdziwieniem, gdy o to zapytałam – „czego chcecie, tak jest od lat i tylko wy widzicie w tym problem” Wygląda na to, że my jesteśmy bardziej uporządkowani od Szwajcarów.

  • Ten eksperyment z jajkiem skutecznie działa na wyobraźnię. To jednak szwajcajski zegarek, że przedszkolaki po ulicy chodzą same i nic złego się z nimi nie dzieje. we francji byłoby to nie do pomyślenia. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Jajko na pewno przemawia do wyobraźni. A o ten błąd z kartą rowerową bym precyzyjnych Szwajcarów nie podejrzewała…

    • Iza

      Podobno nie wyrabiają się czasowo.