Igorek powiedział… (kostki lodu) Taras, herbatka i pytanie do Was.

Ciekawostki i absurdy szkolne – cz.2

Dzisiaj kolejna porcja ciekawostek ze szwajcarskiego podwórka szkolnego. Szkoła w Szwajcarii to spora dawka ciekawostek. Tym razem skupiłam się na ocenach. Rozwiążemy zagadkę, która ocena jest lepsza: -5 czy 5-. Oczywiście tak to wygląda w naszej szkole. Podejrzewam, że także w pozostałych szkołach w naszej gminie, ale już gmina obok mogła wymyślić coś całkiem innego.

ciekawostki absurdy szkolne

 

Żołnierz bez karabinu

Za czasów mojej szkoły podstawowej wśród uczniów krążyło pocieszające powiedzenie „uczeń bez dwójki jest jak żołnierz bez karabinu”. W Szwajcarii jest cała rozbrojona armia uczniów. I to wcale nie dlatego, że dzisiaj najsłabszą oceną jest 1. Dostać w szwajcarskiej szkole 1 czy 2 to naprawdę rzadko spotykany wyczyn. Jest jednak ale – trójka to bardzo słaby stopień.

 

Ocena dopuszczająca

Gdy ja poszłam do liceum skala ocen wzbogaciła się o 1 i 6. Z tego co pamiętam uczeń z oceną 2 zdawał do następnej klasy. Jego wiedza z danego przedmiotu oceniana jako marna dopuszczała go do nauki w następnej klasie. Na świadectwie chłopców można natomiast przeczytać taką informację „Noten unter 4 gelten als ungenügend” czyli oceny poniżej 4 uznawane są za niewystarczające – niedostateczne. Z pewnym zastrzeżeniem…

 

Hierarchia przedmiotów

O tym czy dziecko zda do następnej klasy tak naprawdę decydują oceny z przedmiotów głównych (podstawowych) – Kernfächer. Czyli ocenę nie mniejszą niż 4 trzeba mieć (w szkole podstawowej) z: niemieckiego (mieszkamy w kantonie niemieckojęzycznym), matematyki i wiedzy o świecie. Trzy przedmioty, czyli trzy oceny decydują o awansie do kolejnej klasy. Nie uratuje ucznia celująca ocena z w-f, plastyki czy muzyki.

 

Wiedza o świecie

Trzecim podstawowym przedmiotem, który decyduje o promocji do następnej klasy jest -Realien. Wiem, że w różnych kantonach przedmiot jest różnie nazwy np. Mensch und Welt. Jest to przedmiot nauczany od 1 klasy szkoły podstawowej i obejmuje zagadnienia min. z historii, geografii i biologii.

 

Pięć do sześciu

Oceny przynoszone przez chłopców, długo były dla nas czarną magią. Właściwie dla ułatwienia uznaliśmy, że póki przynoszą 5 i 6 wszystkie inne znaczki i cyferki stojące przy nich – nie mają znaczenia. Gdy dostajemy do podpisania sprawdzian możemy tam zobaczyć np. ocenę: 5, -5, 5- oraz 5.5. Chłopcy wchodząc do domu od progu wykrzykują: dostałem ’pięć do sześciu’, ja ’pięć do’ a z Realien ’do pięciu’…

Oto tłumaczenie skali ocen na przykładzie najwyższych not:

zapis ocenywymowatłumaczenierozszyfrowane
 -5bis fünfdo pięciu 4.75
 5fünfpięć 5.00
 5-fünf bispięć do 5.25
 5.5fünf bis sechspięć do sześciu 5.50
 -6bis sechsdo sześciu 5.75

 
Myślę, że to także obrazuje i wyjaśnia fakt, dlaczego tak trudno dotrzeć dzieciom do ocen w okolicach 2 czy 1. Przy takim stopniu szczegółowości – droga jest niezmiernie daleka.

 
Jestem ciekawa jak odbieracie taki system oceniania i jego reguły na tle polskiego? Dla mnie intrygująco brzmiała ocena opisowa. Gdy zobaczyłam jak musi się rozpisać nauczyciel w klas początkowych, pomyślałam, że nawet przy niezbyt dużej liczbie uczniów musi to być wyzwanie nie tylko dla jego pióra, ale także inwencji twórczej.

 

Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Wow,mali poligloci!:)

  • Iza

    Chłopaki mówią i czytają po polsku (gorzej z pisaniem). W szkole podstawowym językiem jest niemiecki- piszą, czytają, mówią. Jednak poza szkołą, czy na przerwach z kolegami mówią po szwajcarsku, piszą do siebie też, chociaż szwajcarski to tylko mówiony język. Do tego uczą się angielskiego, a Bartuś w tym roku zaczął francuski.

  • Czyli dzieciaki sa już zupełnie dwu jezyczne- super sprawa!

  • Iza

    Starszy nie miał roku jak dojechałam do Męża, Młodszy urodził się tutaj, nie mają doświadczeń z polską szkołą. Lubią pytać, jak to było u nas, ale my już raczej mamy mało aktualne dane.

  • O matko, ale dziwnie ;). A co do tych podstawowych przedmiotów decydujących o zdaniu- to w sumie dobrze, bo widać że zależy im na wypuszczeniu w świat obeznanych w świecie obywateli :).
    ps. Dzieci urodziły się tutaj czy mają porównanie z polską szkołą?

  • Tak, 3 na szynach jako naciąganą "byle nie dwóję" spotykało się całkiem często, ale tylko u tego matematyka była to pełnoprawna ocena, wynikająca np. z punktacji a nie z naciągania

  • Iza

    3= – faktycznie taki stwór był. Z jednej strony zawsze mi się wydawało, że oceny od 2 do 5 to wystarczająca skala, ale skoro pojawiają się +, – i = to jednak chyba to zbyt mało. A Mamie współczuję. Nie rozumiem czemu nauczyciele mają się aż tak "tłumaczyć" z wystawianych ocen. Kiedyś tego nie było i przeżyliśmy.

  • Iza

    To pojęcie pod którym ukrywa się min. historia, geografia, religie, wiedza o społeczeństwie – czyli znajome przedmioty.

  • Iza

    Faktycznie, to o lufę chodziło

  • Iza

    Teraz sobie przypomniałam, rzeczywiście były = ,ale ja widziałam takie cudo tylko przy 3, to było takie wyciąganie za uszy, byle nie postawić 2. Tutaj się tak nie bawią. Uważają, że lepiej aby dziecko powtarzało rok, niż ciągnęły się za nim braki. Powtarzanie klasy nie jest uznawane za "obciach", co nie znaczy, że często się zdarza.

  • Oni jednak tam maja większe poczucie obowiązku, u nas by się to raczej nie sprawdziło

  • Moja mama pracuje w liceum i uczy polskiego (oceny 1-6) – każdą ocenę musi umotywować, tj. napisać długie wypracowanie, czemu tak, a nie inaczej ucznia oceniła. Co jest chore, bo musi się tłumaczyć z tego, że gówniarz się nie przygotował, nie nauczył.
    U nas, na polibudzie cały czas funkcjonują oceny wg dawnego systemu (2-5), zalicza 3 (dostateczny). Przyznaję, że czasami stawiam 3-, a nawet 3=, jak odrobinę brakuje na kolokwium. Oczywiście liczy się to jako 3.0 do średniej, ale to dla mnie i studenta info, że na kolejnym kolokwium już nie będzie kredytu zaufania i ma to nadrobić na co najmniej 3,5.

  • Uczeń bez lufy! W sensie lufa, to dwójka, ale chyba chodziło o zbieżność z lufą karabinu!

  • Ciekawy system, chyba najbardziej podoba mi sie wiedza o świecie – myślę, że niezwykle przydatny przedmiot

  • Rae

    5= "pięć na szynach", ale mogła być dowolna ocena (spotkałam się nawet z 2= Były takie kwiatki u nas w klasie )

  • Mój nauczyciel matematyki stosował podobny system. Mieliśmy np 4, 4+,5=(dwa minusy),5-,5.

  • O rany, przedziwny system!! Jednak z drugiej strony z punktu widzenia motywacji, to dobrze, że dzieci dostają w większości dobre stopnie.
    Słyszałam, że w Finlandii kiedyś w ogóle nie było systemu oceniania, właśnie dlatego, aby nie demotywować dzieci porażkami. Ciekawa jestem jak to działało.

  • Z tego co pamiętam dostawaliśmy oceny albo w okolicach granicy zaliczenia albo poniżej 17 albo całkiem 0- ale to tylko w przypadku gdy ktoś w ogóle nie oddał pracy

  • Iza

    Nasi chłopcy bardzo lubią pytać "a jak to było u was". Dla nich nasz polski system to czarna magia. tym bardziej, że my znamy system starej daty.

  • Iza

    Ciekawostki i absurdy to cykl. Również nie uważam, że to absurdy, dlatego zaznaczyłam, że tym razem chodzi o ciekawostki szkolne. ale sprawiedliwie muszę przyznać, idealnych systemów nie ma, każdy ma swoje wady i zalety, ten w Polsce także. Tutaj jest bardzo mało wykształconych ludzi, dlatego kadry średniego i wysokiego szczebla ściągane są z całego świata, w tym także z Polski i się sprawdzają się.

  • Bardzo ciekawy system. Nie nazwałabym go absurdem, ale przemyślanym i solidnie przygotowanym pomysłem, absurdem są natomiast nasze polskie dwóje, które uczniom ledwo ledwo na nie wyciągającym dają marnym uczniom wykształcenie takie, jak tym najlepszym (bo pracodawca na oceny nie patrzy).

  • Mając do czynienia tylko z Polskim systemem ciężko ten zrozumieć. Wiadomo kwestia czasu i przyzwyczajenia, ale trudne to dla mnie choć rozwiązanie fajne.

  • Iza

    Kij zawsze ma dwa końce, a rozwiązań idealnych chyba nie ma. Tutaj nie ma świadectw z paskiem, ani żadnego typu wyróżnień. Średnia ocen bardzo długo nie ma znaczenia, tylko każda ocena z osobna. Średnia jest ważna gdy kończy się szkołę podstawową, to ona głównie decyduje, do jakiego rodzaju gimnazjum dostanie się dziecko, ale to nadal średnia z tych ważniejszych przedmiotów + języki obce (czyli też ważne)

  • Iza

    Prawda, że fajne. Chociaż zwyczajny zapis 5.25 czy 4.57 też by się sprawdził.

  • Iza

    Albo się człowiek przerzuca, bo nie ma wyjścia

  • Ocen tyle, że aż jestem w szoku. Pewnie da się do tego przyzwyczaić, ale nasze 5+ i 5- wydaje mi się łatwiejsze do ogarnięcia. Fajnie, że mają przedmioty podstawowe, ważniejsze i.. no powiedzmy, mniej ważne. Chociaż z drugiej strony, u nas ocena z religii czy wychowania fizycznego może czasem podnieść średnią ocen do np. świadectwa z paskiem, co niewątpliwie też ma swoje plusy

  • W sumie ciekawe rozwiązanie tylko trzeba umieć się na to przerzucić

  • O wow, ale oceny!

  • Iza

    Znam teorię, a jak by było w praktyce nie wiem na 100%. Nie znam przypadku oceny niedostatecznej z takich przedmiotów jak wf czy plastyka. Nie wiem czy jakiś nauczyciel rzeczywiście by taką ocenę postawił. Co by dziecko musiało zrobić lub nie zrobić :? Oceniania jest bardziej staranność wykonania, podejście do zadania, chęć walki, jeżeli dziecko zadania wykonuje to 1 przecież nie dostanie. A gdyby np. nie mogło ćwiczyć lub pływać, to pewnie by było zwolnione z basenu lub wf. Nie mam jak tego sprawdzić, bo świadectwa przechowywane są w szkole, ale teraz mi się przypomniało, że Bartuś w 1 klasie miał chyba na świadectwie z pierwszego półrocza adnotację, "basen niezaliczony" i przez to chyba niższą ocenę z wf, ale nie pamiętam czy w efekcie 5 czy 4. Myślę, że aby samemu sobie nie komplikować, nauczyciele z takich przedmiotów nie schodzą z ocenami poniżej 4. Ale przyznam, że nie wiem :?

  • Iza

    Punktacja do 20 to dopiero wyzwanie. Trudno o 20, ale może 1 wtedy też trudniej dostać.

  • Rae

    To z WF-u, plastyki, muzyki, można mieć ocenę niedostateczną, a i tak to nie decyduje o niczym? (Skądinąd byłoby to słuszne jeśli tak jak przez długie lata u nas, a i teraz się jest to nadal nagminne, nie ocenia się chęci do pracy, a talent i umiejętności, których akurat w tych dziedzinach wcale mieć nie trzeba – jak jest w Szwajcarii?).
    Skala ocen faktycznie śmieszna, bo jak już jest 5,5, to równie dobrze mogli zamiast minusów dać te ćwiartki

  • Rzeczywiście ten system wydaje się być skomplikowany. Chociaż jak byłam na studiach to lektorki z Francji oceniały nas zawsze w skali od 0 do 20. Przy czym "zaliczone" było od 10 jeśli dobrze pamiętam. A 20 było zarezerwowane dla Boga