Top

To będzie szybki obrazkowy wpis, w dodatku pełen wykrzykników i emotikonek – mam paszport! 😃😃😃 Ogromnie dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie dobrym słowem i dobrą myślą. Wczoraj odbrałam paszport i przyznam, że chyba nadal to jeszcze do mnie w pełni nie dotarło – będę mogła wsiąść do samolotu z moimi Chłopakami i wszyscy razem spędzimy święta z Rodziną w Polsce.❤️

 

Oczywiście to nie kończy mojej paszportowej historii, bo teraz kolejny krok to ponowne starania o pozwolenie na pobyt w Stanach Zjednoczonych, ale przynajmniej nie wisi już nade mną widmo samotnych urodzin🎂, Świąt Bożego Narodzenia🎄 oraz Nowego Roku.🥂

 

 

Amerykańska  szkoła

Zgodnie w wykupionymi pół roku temu biletami – 19 grudnia wszyscy wsiadamy do samolotu.✈️ Chłopcy są już zwolnieni z zajęć szkolnych, bo u nas przerwa świąteczna zaczyna się 21 grudnia. Bartek musiał pozmieniać daty egzaminów końcowych i tutaj wyraźnie dało się odczuć, że nie jesteśmy w Szwajcarii.

Biurokracja szkolna ograniczyła się do maila, w którym zapytaliśmy – jak mamy załatwić sprawę? Nauczyciele sami dogadywali się z Bartkiem, a my na koniec podpisaliśmy jeden papier przyniesiony przez Naszego Syna. W przypadku Igorka wystarczyła informacja, że wylatujemy na Święta. Cóż… szwajcarskie podejście było odmienne.🤣

Przy tej okazji potwierdziło się nasze spostrzeżenie dotyczące szkoły w Stanach. Owszem, ważne są oceny, ważne są obecności, ale najważniejszą informacją jest… saldo na koncie stołówki!

Gdy saldo na koncie dziecka spada poniżej 3 dolarów zaczyna się „bombardowanie”. Codziennie przychodzi mail, codziennie dzwoni automat, codziennie pani na stołówce przypomina dziecku, że ma na koncie mało dolarów.💰💰💰  I tak do momentu, aż się poddasz i doładujesz dziecku konto. Za to gdy Bartek był chory i nie poszedł do szkoły – mail przyszedł raz.

 

Wiem, że w Polskich szkołach są już elektroniczne dzienniki. Rodzice mają podgląd online wszystkiego – ocen, uwag, nieobecności itp. Tutaj także mamy stały podgląd wyników Chłopców, ale ulubioną formą komunikacji są maile oraz telefony od automatów. Maile dotyczą raczej ogólnych spraw, automat dzwoni w konkretnej sprawie, konkretnego dziecka. I tak np. dzwoni jak spada stołówkowe saldo, ale dzwoni także np. gdy dziecko opuści się w nauce.🤯

Przykład?🤓 Twoje dziecko kilka razy pod rząd dostawało notę powyżej 90%*, kolejna nota to powiedzmy – 75%. No i się zaczyna… Automat dzwoni do Ciebie średnio raz na tydzień z informacją, że uczeń opuścił się w nauce. Nie ma znaczenia fakt, że kolejne noty to np. 89%, 95% czy 101%**. Do końca kwartału automat, zatroskanym głosem, będzie w Cię informował, że inteligencja Twojego dziecka spada na łeb na szyję. Nie ważne, że średnia ocen wskazuje na coś zupełnie innego. No, ale z zaprogramowanym automatem się nie dyskutuje.😜

 

 

Polski  paszport

Wracając do tematu paszportowego. Mam już umówioną wizytę w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie. Niestety układ dni pracujących nie jest korzystny. Będę potrzebowała kolejnego administracyjnego cudu i przychylności pracowników ambasady, 🤞 aby razem z Chłopakami wsiąść do samolotu powrotnego.

Na ewentualny przymusowy dłuższy pobyt w Polsce jestem mimo wszystko bardziej gotowa, niż na samotną końcówkę roku, w pustym domu w Stanach. Chociaż Mąż mi się przyznał, że beze mnie wcale nie zamierzali ze Stanów wylatywać.☺️ Cóż, dobrze, że nie musimy sprawdzać, kto by miał większą siłę przekonywania.

 

 

Jamajskie  słońce

Na zdjęciach, które towarzyszą wpisowi – Jamajka, tzn. jej resortowe fragmenty. Z okazji 50. urodzin Męża, mieliśmy przez kilka dni powygrzewać się na jamajskim piasku. Mój pobyt przepadł, bo bez paszportu nie mogłam polecieć, ale zdjęcia mam dzięki uprzejmości Bartusia.😘

Chłopaki dali się namówić, aby przynajmniej Oni skorzystali z wykupionego wyjazdu i zaliczyli pierwszy w naszej rodzinnej historii – pobyt z opcją all-inclusive. W końcu 50 urodziny ma się tylko raz! Ja też kiedyś🤫 będę miała 50. urodziny, więc może wtedy nadrobię tego rodzaju rozpustę.🤩🤩🤩

Najważniejsze, że Moi Trzej Mężczyźni chociaż trochę odpoczęli, bo w tym roku nie mieliśmy żadnego wakacyjnego wyjazdu. Cztery dni na Jamajce pewnie nie załatwiają sprawy, ale jak to mówi Igorek – to zawsze coś, a Chłopaki nawet zdążyli złapać trochę opalenizny.😎

 


Aby obejrzeć zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, kliknij w wybraną grafikę lub galerię zdjęć.
!

 

 

Jeszcze raz bardzo dziękuję Wszystkim, którzy trzymali kciuki za to, abym dostała nowy paszport na czas.🥰

 

Pierwszy krok w stronę ponownego legalnego przekroczenia granicy Stanów Zjednoczonych mogłam już zrobić – przeszłam procedurę wizową online. To było moje trzecie aplikowanie w ciągu ostatniego pół roku i powiem Wam, że za każdym razem jest to tak samo upierdliwe i wkurzające.
I pomyśleć, że każdy kolejny amerykański prezydent obiecuje Polakom zniesienie wiz. Ciekawe, które pokolenie się tego doczeka???🤨 Ja w każdym razie muszę się udać na rozmowę z pracownikiem ambasady.

 

 

 

Jeżeli macie jeszcze siłę, to nadal możecie zaciskać kciuki.✊✊ Tym razem za łaskawą postawę amerykańskiej placówki. Bo bilet na powrót mam i jak nie wsiądę 1. stycznia na pokład samolotu lecącego do Stanów, to bilet mi bezpowrotnie przepadnie. Ale na tą chwilę wolę nie myśleć o konsekwencjach.🙊🙉🙈

 

 

Załączam  serdeczne  życzenia
radosnych  i  spokojnych
Świąt  Bożego  Narodzenia!

 

 


*wbrew serialom, w szkołach, do których chodzą Chłopcy wcale nie ma liter czy cyferek jako noty – są procenty.

**tak, teoretycznie to nie powinno być możliwe, ale nasi Chłopcy dostawali już noty typu 101%, 103% i 105%.