Tarascon. Zamek, smok i św. Marta. Ciąża i poród w Szwajcarii

A co Ty robisz dla pszczół?

Lubisz miód? Lubisz warzywa i owoce? A może lubisz kawę?  Wiesz co łączy bawełnę i… pszczołę? To dzięki nim możesz to wszystko mieć. A czy Ty robisz coś dla pszczół?

taras maj 2016

Ostatnio uparłam się, że mimo wciąż (a raczej wiecznie) padającego deszczu, poprzycinam kwiaty, które rosną w naszych donicach. A uwierzcie mi, że nie cierpię tej roboty. Jeżeli Ty także tego nie lubisz, to sprawdź co mnie zmotywowało.

Gdybym zapytała Was o lawendę, prawdopodobnie przed oczami mielibyście którąś z odmian lawendy wąskolistnej. Ja także mam ją u siebie na tarasie. Jednak dzisiaj chcę Wam opowiedzieć parę słów o lawendzie francuskiej. Ale najpierw mini test.

Na którym obrazku jest lawenda francuska? Wydaje mi się, że w Polsce używana jest także nazwa lawenda wielkokwiatowa. Ktoś potwierdzi, sprostuje?

jaka to lawenda-2
wiem, to było zbyt łatwe

 

Lawenda francuska

Lawenda francuska jest na obrazku A. To co odróżnia ją na pierwszy rzut oka, to podsadki – ten pióropusz z większych płatków. Najczęściej spotykane odmiany mają różowe zabarwienie, ale lawenda francuska może być również koloru białego, fioletowego i niebieskiego.

Ja sama długo przekonywałam się do tej lawendy. Wolałam fioletową lawendę wąskolistną, która jest łatwiejsza w uprawie dzięki swojej mrozoodporności. Lawenda francuska jest delikatniejsza i nie może zimować na dworze. Co mnie w takim razie do niej przekonało?

 

Pszczoły

lawenda francuska wielkokwiatowa 1

W tym miejscu muszę zrobić małą dygresję i zagrać w otwarte karty. 

Nie przepadam za roślinami kwitnącymi. Kwiaty są oczywiście piękną ozdobą, ale taka roślina wymaga o wiele więcej uwagi. Zazwyczaj, aby po przekwitnięciu nadal pięknie się prezentowała, należy powycinać przekwitłe kwiatostany. A czasami to warunek konieczny, aby roślina powtórnie zakwitła.

W dodatku sprzątanie opadających kwiatów, to dodatkowy obowiązek, których przy uprawie ogrodu i tak nie brakuje. Również gdy naszym ogrodem są donice ustawione na balkonie, tarasie czy parapecie okna. Warto o tym pamiętać, gdy wybieramy roślinę, którą chcemy zaadoptować. Ja o tym często zapominam, gdy tylko przekroczę próg sklepu ogrodniczego.

 

Rośliny kwitnące

Tak też było z lawendą francuską. Kiedy kilka sezonów temu posadziłam ją w trzech długich donicach – wyglądało to oszałamiająco. Mój entuzjazm drastycznie zmalał, gdy przyszedł czas na wycinanie przekwitłych kwiatów. Okazało się, że to praca na wiele godzin, a najbardziej dostał popalić mój kręgosłup.

Lawenda jednak odwdzięczyła się kolejnym pięknym kwitnieniem i w efekcie moich zabiegów w jednym sezonie zakwitła aż trzy razy.

lawenda francuska wielkokwiatowa

I tutaj wracamy do

 

Pszczoły

Myślę, że słyszeliście, że populacja pszczół z roku na rok maleje. Naukowcy zaczęli bić na alarm. Co jakiś czas pojawiają się nowe kampanie i akcje społeczne. Właśnie po jednej z nich zaczęłam się zastanawiać, co my możemy zrobić dla pszczół.

I tu pojawia się moja lawenda wąskolistna i jej przycinanie. Wszystkie lawendy są roślinami miododajnymi. Mogłam to zaobserwować sama, gdy pracowicie krążyły wokół lawend rosnących na naszym tarasie. I wtedy mnie oświeciło.

Mogę sadzić w donicach rośliny miododajne (ja zostałam przy lawendzie), a do ich uprawy nie używać żadnych sztucznych nawozów – to jedna z przyczyn zachorowań i masowego ginięcia pszczół. Mogę także, pomimo bólu krzyża, dbać o te rośliny tak, aby jak najdłużej i jak najobficiej kwitły.

Ta dam! I teraz wiecie, co przekonało mnie do wyjścia na deszcz i wielogodzinnej, żmudnej pracy. MUSIAŁAM poprzycinać nasze kwitnące rośliny i nie jest to już tylko lawenda.

kwiaty kwitnące na tarasie

 

Rośliny miododajne

Jest wiele gatunków i odmian roślin nektarodajnych i pyłkodajnych. Wymienię tylko kilka: bukszpan, irga, koniczyna, krzewuszka, lawenda, macierzanka, mniszek lekarski, ognik, pęcherznica, tawuła, wierzba, wrzos, wrzosiec, żylistek. To małe i duże rośliny. Drzewa, krzewy lub drobne roślinki. Naprawdę jest w czym wybierać.

Ty też możesz zrobić coś dla pszczół!

Bez względu na to, czy masz działkę, balkon czy tylko okno. Możesz zasadzić drzewo, posadzić krzew w donicy lub wystawić doniczkę na parapet za oknem. Każda uratowana pszczoła, to szansa dla nas, bo wbrew pozorom nie chodzi tu tylko o miód.

Pszczoły (oraz inne owady zapylające) pełnią bardzo ważną rolę w środowisku. Czy wiecie, że dzięki zapylaczom mamy około 4000 odmian warzyw, olej i kawę. Gdyby nie one, nie byłoby nasion i owoców.

 

Dlatego nawet ja, osoba, która deklaruje, że nie lubi roślin kwitnących (lubię na nie patrzeć, ale nie przepadam za ich pielęgnacją) co roku dosadza kolejną roślinkę przyjazną dla pszczół. I nie stosuję w jej uprawie żadnej chemii. Tyle mogę zrobić ja. A Wy co zrobicie dla pszczół?

zapylacz

W Polsce działa serwis

 

Każdy może pomóc w opracowaniu skutecznych planów ochrony pszczół miodnych i dziko żyjących w Polsce.

Wystarczy, że cykniesz zdjęcie napotkanej pszczole, trzmielowi lub innemu zapylaczowi (zapamiętaj gdzie i kiedy to było). Dane umieść w serwisie (baner przeniesie Cię na stronę serwisu).

Drobny gest, a możesz pomóc.

 

PS. Całkiem niedawno widziałam program, w którym pszczelarz przyznał się, że zawsze ma przy sobie torebkę z nasionami mniszka lekarskiego i ukradkiem rozsiewa nasiona, gdzie tylko może. Taka mała inspiracja.

 


Zdjęcia pochodzą z kilku różnych sezonów tarasowych. Więcej zdjęć można zobaczyć w kategorii TARAS.


Poprzedni wpis
Następny wpis
  • Agnieszka Wieczorek

    Ostatnio polubiłam prace ogrodowe i teraz na bieżąco szaleję ogrodzie z sekatorem, kosiarką itd. A on odwdzięcza mi się cudownymi owocami. Już nawet nie wiem co robić z tą ilością truskawek, która jest w tym roku Jestem jak najbardziej ZA pomaganiem pszczołom i dbaniem o nie

  • Dawid Lasociński/Swiathegemona

    Moim ogromnym marzeniem jest posiadanie 3-5 uli i hodowla pszczół. Na razie jeszcze nie mam miejsca na te ule, ale na pewno zrealizuję marzenie Na razie dużo czytam o miodach, pszczołach, a na rynku, gdzie kupuję miody, rozmawiam z pszczelarzami.

    Z tym wymieraniem pszczół, to nie jest taka prosta sprawa. Obwinia się Roundup (Randap) i stojącą za nim firmę Monsanto (jest nawet film „Świat według Monsanto”). Jest to dość wredna korporacja, więc łatwo na nią wszystko zgonić. Jednak pszczoły mogą ginąć też z powodu bardzo różnych i nieznanych nam jeszcze czynników.

    Nie sądzę, że sadzenie roślin miododajnych jakoś specjalnie ratuje pszczoły – tych roślin, jako pospolitych chwastów jest tak dużo, że pszczołom ich nie brakuje. Niemal wszędzie można spotkać akcję, mniszka lekarskiego, czy nawłoć…

    • Iza

      Oglądałam kiedyś program, w którym brytyjscy naukowcy bili na alarm, że sadzimy coraz mniej roślin, które mają kwiaty. Moim zdaniem, to widać na każdym kroku. Kiedyś ogrody miały zupełnie inny charakter. Dzisiaj królują minimalizm i wygoda. Sama tak mam. Gdy pomyśli się na jaką to jest skalę, wierzę, że środowisko zmieniło się także pod tym względem. Naturalnych łąk też jest z pewnością znacznie mniej niż kiedyś.

      Nie chodzi tylko o sadzenie roślin, ale właśnie o nie stosowanie do ich hodowli sztucznych nawozów. Chociaż to prawda, że nie tylko nawozy zagrażają pszczołom. Faktem jest, że nie znamy wszystkich przyczyn.

      Kiedyś czytałam historię dziewczyny, która zakochała się w pszczołach i pszczelarstwie. Wynajmowała od jakiegoś gospodarza ule i jeździła specjalnie za miasto aby ich doglądać. Nie wiem czy wytrwała, ale pamiętam, że mi zaimponowała.

      • Rae

        Ostatnio słyszałam opinię jakiegoś eksperta od pszczół, że obecnie to na wsi pszczoły mają niesprzyjające środowisko. Bo tam właśnie wszystko się pryska, nawozi. W miastach natomiast jest naprawdę sporo roślinności, zarówno kwiatów jak i kwitnących drzew. W takiej Warszawie na przykład jest ponad 400 (!) pasiek.

        W Krakowie są nawet miejskie ule

        (chciałam Ci zalinkować do artykułu, ale mi odrzuca całkiem wklejenie linku…)

        Tak czy owak – nie wiem czy ta dziewczyna robiła dobrze, że wynajmowała od kogoś ule i jeździła tam – trzeba było ule przywieźć do siebie, i jeżdżenia mniej i dla pszczół, jak wychodzi, lepiej

        • Iza

          No proszę, nie miałam pojęcia. Brzmi jak absurd, ale wierzę że to możliwe.

          PS. Nie wiem czemu nie możesz dodać linku, skoro ta opcja nie jest zablokowana, a Ty dodatkowo jesteś na białej liście zaufanych komentatorów. :? Gdybyś miała okazję, to poproszę o ten link. Może bez znacznika http czy www, to ja sama dopiszę, a system oszukamy.

          • Rae

            Nie wiem czemu tak, w ogóle mi nie pozwalał wkleić – nawet nie, że nie da się opublikować (czyli jeszcze przed sprawdzeniem użytkownika w ogóle), tylko jak wklejałam, to pojawiał się na ułamek sekundy (znaczy się wkleiło) i znikał zaraz.

            https://www.radiokrakow.pl/aud

            O, udało się? Ale za 5 razem…

            hmm…

            A drugiego nie mogę, znika.

            Bez http?

            Też znika.

            Bez http://www i na końcu jeszcze .html obcięty Inaczej nie weszło.

            polskatimes.pl/artykul/3605741…

            A w ogóle jak wpiszesz sobie w google: pszczoły w mieście (albo nawet w konkretnym mieście) to nawet jakieś fora i blogi są na ten temat

          • Iza

            Bardzo Ci dziękuję. Jesteś wielka. Nie wiem o co chodzi z tymi linkami, ale najważniejsze, że obeszłaś system. Zaraz sobie poczytam. Jeszcze raz dziękuję.?:)

      • Dawid Lasociński/Swiathegemona

        Ja na pewno będę miał pszczoły, tylko u mnie od decyzji do wykonania, nie wiedzie najkrótsza droga

        A z tym ginięciem pszczół to jest problem niezwykle złożony. Najbardziej toksyczne środki ochrony roślin i nawozy sztuczne stosowano w latach 60. ubiegłego wieku (chociażby DDT). Teraz takich środków stosuje się zdecydowanie mniej. A jednak pszczoły nie ginęły w latach 60., tylko stało się to jakieś 10 lat temu. Nie jest to raczej problem braku kwiatów, na pewno nie w Polsce, gdzie od 30 lat spada areał ziemi ornej, na rzecz łąk i lasów. Musi to być zjawisko w miarę nowe – coś co masowo stało się 10-15 lat temu. Mogą być trzy czynniki – nowy składnik środków ochrony roślin, nowa technologia (np. telefonia komórkowa), nowy wirus, coś na kształt pszczelego AIDS.

        A niezależnie od wszystkiego można sadzić więcej kwiatów, to zawsze ładnie wygląda

        • Iza

          I przy tym zostańmy. Jak nie dla pszczół, to dla siebie. Chociaż to i tak się jakoś tam łączy.

  • Gaga

    Niestety nie robię nic dla pszczół, posiadam tylko jeden krzaczek lawendy i codziennie nad tym ubolewam, ale mam usprawiedliwienie- mój Em jest uczulony na ich jad Wolę nie ryzykować

    • Iza

      Jeden krzaczek, to zawsze coś. A na takie uczulenie lepiej uważać, to zrozumiałe.

  • Zuzia – SzpinakRobiBleee.pl

    Fajny i mądry artykuł. Myślałam, że bardzo trudno jest pomóc pszczołom (a o tym, że masowo giną słyszałam od dawna i nie powiem, martwiło mnie to…). A Twój pomysł jest prosty i łatwy do wykorzystania!

    Pomyślę nad dodanie wrzosów i wrzośców do mojego balkonowego ogródka. Niestety lawenda nie jest dla mnie…nienawidzę jej zapachu… choć wygląda pięknie! Szczególnie na Twoich zdjęciach

    • Iza

      Dziękuję. Wiesz, ja zapachu lawendy prawie nie czuję. Jak miałam kiedyś poletko lawendy wąskolistnej, to wieczorami było ją czuć. Lawenda francuska nie ma tak intensywnego zapachu. Ja ją hoduję, bo polubiłam jej wygląd. Wrzosy też bardzo lubię i zawsze mam. Wrzośce raz posadziłam, ale się nie przyjęły, ale chyba podejmę jeszcze próbę, bo mają piękne kwiaty.

  • BasiaK

    U mnie mniszek obrodził w tym roku mocno. I faktycznie, sporo było na nim pszczół. A o kwiaty w ogrodzie dba moja mama. Oj tak, trzeba się napracować, by kwitły i kwitły. A wydaje się, że kwiatuszki rosną sobie same. Bardzo fajny wpis.A zdjęcia piękne.

    • Iza

      Też mi się wydawało, że rosną sobie same. Dlatego na początku znosiłam je na taras tonami. Ale teraz jestem ostrożniejsza, bo już przy tym co jest mam masę roboty. A to taka praca dla cierpliwych, a ja im jestem starsza, tym mniej cierpliwa. Chociaż chyba powinno być na odwrót.

      Dziękuję Basiu.

  • Blogierka

    Przyznaję że ja bez kawy żyć nie mogę. A co za tym idzie- muszę ocalić pszczoły! Ale co jeśli balkonu nie mam i mam alergię?

    • Iza

      To ja za Ciebie posadzę u siebie krzaczek.

      • Blogierka

        OO!! Jak miło! To będzie taki mój kszaczek u Ciebie

  • Beata Redzimska

    Iza, no to zakasuje rekawy i ruszam na balkon. Bardzo fajny tekst. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Iza

      Dziękuję bardzo Beato. Miłej pracy na balkonie.

  • Kobietapo30

    źle odpowiedziałam…;) wcale nie było to proste pytanie. co do pszczół no to też wiele nie wiedziałam, także zaległości nadrobione…przynajmniej trochę

    • Iza

      Wiesz, wybrałam takie zdjęcia, aby trochę utrudnić.

  • Zastrzyk inspiracji

    Ale fajny i nietuzinkowy tekst fajnie wiedzieć o takich rzeczach!

    • Iza

      Bardzo się cieszę. To oczywiście wierzchołek góry. I taki bardziej ukłon w stronę pszczół niż wielka pomoc, ale jak mówi nasz młodszy syn: „to zawsze coś”. Pozdrawiam serdecznie.

  • Socjopatka

    Uwielbiam lawendę, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby sadzić ją samemu. Muszę to zmienić! Na razie na balkonie mam zasadzoną tylko maciejkę. Ale jeżeli ma to pomóc pszczółkom to bardzo chętnie

    • Iza

      Podobno pszczoły w miastach mają się znacznie lepiej niż te mieszkające na wsi (patrz komentarz Rae), ale żadna dodatkowa roślinka nie zaszkodzi. Lawenda posadzona w doniczce jest o wiele bardziej wymagająca od takiej rosnącej w gruncie. Przede wszystkim wymaga częstego podlewania. Myślę, że maciejka to doskonały wybór. Dłużej kwitnie i intensywniej pachnie. Ale dla odmiany lub urozmaicenia, doniczkę z lawendą też zawsze możesz postawić.